Zadry po zdradzie

Czasem lepiej nie mówić partnerowi o zdradzie – uważa KUBA JABŁOŃSKI.

Stało się. Ktoś dopuścił się zdrady. Nie chce dalej w to brnąć, chce wrócić do męża, do żony. Czy mówić współmałżonkowi o tym, co się stało? W takich warunkach jestem przeciwnikiem mówienia o zdradzie. Pewna pacjentka na początku sesji powiedziała mi, że chce powiedzieć o swojej zdradzie mężowi. Stwierdziła, iż pragnie się do niego zbliżyć i czuje, że jeśli nie wyzna mu wszystkiego, to powstanie między nimi jeszcze większy mur. Dodała, że chce opowiedzieć mężowi o tym, co się stało, aby się oczyścić, bo czuje po zdradzie niesmak i ma kaca moralnego. Na końcu oznajmiła, że pragnie się zmienić i dlatego postanowiła być uczciwa, że waha się jeszcze i przyszła „o tym” z kimś porozmawiać. Z jednej strony bowiem kobieta chciała powiedzieć mężowi o swojej zdradzie i mieć to z głowy, a z drugiej coś ją powstrzymywało. Jak się później okazało, pod tymi wszystkimi pragnieniami i postanowieniami krył się jej ogromny lęk o przyszłość oraz ogromne zmęczenie poczuciem winy. Dlatego chciała się tym wszystkim podzielić z mężem. Nie myślała o tym, co będzie później. Najważniejsze było, aby „ulżyć sobie”. Zdała sobie z tego sprawę i zdecydowała się nie mówić.

Zanim podejmiemy decyzję, czy mówić, czy nie, trzeba przemyśleć całą sprawę, najlepiej z zaufaną i obiektywną osobą. Może nią być duchowny, psychoterapeuta albo przyjaciel. Obecność kogoś zaufanego wydaje się nader istotna. Bez niego trudno będzie osobie, która zdradziła, odpowiedzieć szczerze na pewne pytania. Odpowiadając sama przed sobą, łatwo może ulec iluzji.
Pierwsze pytanie, które warto sobie zadać, brzmi: Po co chcę powiedzieć współmałżonkowi o swojej zdradzie? Tkwią w tym pewne pułapki. Być może chcesz powiedzieć współmałżonkowi o swojej zdradzie, aby on ci przebaczył. Czym dla ciebie jest owo przebaczenie? Dla osób, które zdradziły, przebaczenie często oznacza, że partner zrozumie, usprawiedliwi ich czyn i zapomni o całej sprawie. Zdarza się, że pod chęcią uzyskania przebaczenia kryje się oczekiwanie, by to współmałżonek zamiast mnie uporał się z moją zdradą („Dla mnie sprawa jest zakończona. Powiedziałem ci o wszystkim, nie spotykam się już z nią, przeprosiłem cię, a ty ciągle mnie podejrzewasz. Mam już tego dość!”), lub chęć przerzucenia na niego części odpowiedzialności za zdradę („Całymi dniami nie było cię w domu, nie liczyłam się dla ciebie, tylko ta praca i praca. A kiedy wracałeś do domu, to nie rozmawiałeś ze mną, nie słuchałeś mnie, nie miałam w tobie oparcia, więc kiedy spotkałam kogoś, kto...”).
Przypomina mi się pewna kobieta, którą mąż zdradził. Sprawa wyszła na jaw i w konsekwencji małżonkowie trafili do mnie na terapię. Kobieta powiedziała do partnera tak: „Jeśli przepraszasz mnie tylko dlatego, że uważasz, że sprawiłeś mi swoją zdradą ból, to ja tak nie chcę. Bo to znaczy, że robisz to tylko DLA MNIE, a nie DLA SIEBIE. W takiej sytuacji nie mam żadnej pewności, że twoja zdrada się nie powtórzy”. Pragnęła, by mąż sam przed sobą przyznał, że to, co zrobił, przyniosło wiele strat również jemu – jemu jako człowiekowi, a nie tylko elementowi związku. Dlatego spodziewała się, że dla samego siebie, a nie tylko ze względu na nią, nie będzie chciał jej więcej zdradzać. Czekała, aż sam przeżyje swój żal i poczucie winy, aż zrozumie, co w nim spowodowało, że z wielu możliwości wybrał zdradę jako... na przykład sposób na poradzenie sobie ze swoją frustracją. Oczekiwała, że mąż najpierw sam sobie wybaczy i siebie przeprosi za to, co zrobił. Powiedziała: „Dopiero wtedy będziesz gotowy do powrotu do mnie i przeprosin. Bo to, co ci daję, to moja decyzja o zaczekaniu na ciebie”. A zatem ta kobieta chciała, by mąż najpierw sam się rozliczył ze swoją zdradą, a dopiero później przyszedł z tym do niej.

Rozmawiając z ludźmi, którzy zdradzili współmałżonka, wielokrotnie spotykam się z takimi wypowiedziami: „Zastanawiam się, czy nie powiedzieć żonie, że zdradziłem. Gdybym to zrobił, pozbyłbym się ciężaru tajemnicy, którą noszę w sobie”; „Sama nie wiem, czy to ta tajemnica oddala mnie od partnera, czy coś innego. A ponadto wiedziałabym, czy jest do czego wracać”. Jeśli na takim etapie rozumowania zdecydujesz się poinformować męża czy żonę o swojej zdradzie, oznacza to, że pragniesz sobie ulżyć w przeżywaniu poczucia winy. Co więcej, chcesz nim obciążyć współmałżonka. Chcesz, aby był twoim przyjacielem i pomagał ci, gdy masz kłopoty. W każdym innym przypadku twoje oczekiwania byłyby uzasadnione, ale nie w tym. Jeśli zdradziłeś, nie możesz wymagać od partnera, aby był jednocześnie tolerancyjnym, rozumiejącym i wspierającym cię przyjacielem oraz oszukanym, zawiedzionym i zdezorientowanym małżonkiem. Gdy tego oczekujesz, to wpadasz w pułapkę, którą nazwałbym używaniem męża czy żony dla własnej psychologicznej ulgi.
A oto kolejne pytanie, które warto sobie zadać: Czy współmałżonek jest w stanie udźwignąć w tym momencie informację o mojej zdradzie? Pytanie to kieruje uwagę na osobę partnera. Z jego perspektywy sytuacja najczęściej wygląda inaczej niż z twojej. Po pierwsze, nie spodziewa się tego, co chcesz mu powiedzieć. Nawet jeśli się czegoś domyśla, to najprawdopodobniej bardzo chce, aby jego obawy okazały się nieuzasadnione. Po drugie, mówiąc o zdradzie, stawiasz go w bardzo bolesnej sytuacji. I musi jakoś zareagować. Reakcja współmałżonka na twoją zdradę ma swoje podłoże w jego doświadczeniach z całego życia. Informacja o niewierności może niespodziewanie dla ciebie i dla niego uruchomić w nim jakieś „demony z przeszłości” – demony, których nie będzie rozumiał, a których będzie się bardzo bał. Mogą pojawić się w nim takie uczucia, jak ból, cierpienie, złość, nienawiść, zagubienie i lęk. Sytuacja jest dla niego tym trudniejsza, że nie podjął on samodzielnie decyzji o spotkaniu się z owymi „demonami z przeszłości”. Nie mógł więc świadomie przygotować się do tego. Spotkanie to zostało mu niejako przez ciebie narzucone. Czy na pewno tego chcesz?
I jeszcze jedno pytanie, które moim zdaniem warto sobie zadać: Czy na pewno chcę wrócić do współmałżonka i co sprawia, że chcę do niego wrócić? Zauważyłem, że osoba zdradzająca przechodzi w swoim romansie pewne fazy. Nie muszą się one pojawiać zawsze, ale mam wrażenie, że występują dość często. Opisałbym je następująco: im bardziej namiętny jest romans lub im dłużej trwa, tym bardziej blednie początkowe nim zauroczenie i zaczynają pojawiać się konflikty, a wraz z nimi ambiwalentne uczucia jego uczestników. W pewnym momencie powrót do męża czy żony wydaje się najlepszym sposobem na rozwiązanie owych konfliktów. Gdy zdradzający podejmie już pewne kroki w kierunku „powrotu”, po jakimś czasie konfrontuje się z negatywnymi aspektami swego małżeństwa. Wtedy związek z kochanką lub kochankiem ponownie staje się atrakcyjny.
Jeżeli zatem jesteś właśnie w fazie „powrotu do rodziny”, to bez rozeznania, dlaczego chcesz tam wrócić i na jak długo, nie możesz – moim zdaniem – mówić współmałżonkowi o swojej zdradzie. A jeśli nie jesteś na sto procent pewny tego, że chcesz wrócić do współmałżonka, i nie wiesz, jak ten powrót ma wyglądać, najpierw przemyśl tę sprawę, a dopiero później zastanów się, czy i jak powiedzieć mężowi bądź żonie o swojej zdradzie.

 

Kuba Jabłoński

Artykuł ukazał się w magazynie psychologicznym "Charaktery".

X