W normalnym świecie młodzi wracają do szkoły wypoczęci, mają energię i zasoby. Ale nie jesteśmy w normalnym świecie

- W dialogu jest wielka wartość. To, czego my, jako rodzice nie dostrzeżemy, być może dostrzegą nauczyciele. Wspólnie możemy lepiej zrozumieć dziecko i w pełni je zobaczyć. Rozmawiam z nauczycielami jako mama i jako specjalistka i wiem, że większość z nich naprawdę widzi ogromną potrzebę pracy z dzieckiem na takim ludzkim poziomie. Pedagodzy mówią o tym, że dostrzegają u swoich podopiecznych objawy depresji, a zaznaczę, że nie jest to łatwe. U dzieci objawy depresji są bardzo nieoczywiste jak choćby nadpobudliwość czy zaburzenia odżywiania- mówi Aleksandra Januszewicz z Poradni dla Dzieci i Młodzieży INTRA. Jeśli temat problemów dzieci i nastolatków jest Ci bliski, zapraszamy do zapoznania się z ofertą Poradni: https://www.osrodekintra.pl/poradnia-dla-dzieci-i-mlodziezy/

 

Marianna Fijewska: Koniec maja to czas, gdy dzieci i młodzież wracają do nauki stacjonarnej. Dużo mówi się tym, że powrót u wielu z nich wywołuje ogromny lęk.

 

Aleksandra Januszewicz: W normalnym świecie dzieci wracają do szkoły po wakacjach. Są wybiegane, wypoczęte i szczęśliwe, bo spędziły dwa miesiące bez obowiązków, blisko swoich rodziców i w otoczeniu pięknych widoków. Ktoś był w górach, ktoś nad morzem, ktoś na obozie. Mają masę historii do opowiedzenia, energię i zasoby, by zintegrować się z grupą, skupiać na lekcjach i jeszcze dobrze znosić kolegę, który może ma zły humor. Ale od półtora roku nie jesteśmy w normalnym świecie i dzieci, które właśnie wróciły, albo zaraz wrócą do szkoły, zamiast wakacji mają za sobą bardzo trudny czas, pełen rodzinnych napięć, a czasem tragedii. Lęk przed powrotem, niepewność, jak to będzie, jak sobie poradzą, jest czymś naturalnym.

 

Co w tej sytuacji powinni zrobić dorośli? W jaki sposób nauczyciele i rodzice mogą wesprzeć młodych w aklimatyzacji?

Myślę, że warto zrobić dwa kroki w tył i z pewnego dystansu przyjrzeć się, czego ja, jako rodzic lub jako nauczyciel, chce dla dziecka? Co może być dla niego w tym konkretnym momencie najważniejsze i najbardziej potrzebne? Być może zadanie sobie takiego pytania, pozwoli nam na chwilę odpuścić temat samej nauki. To nie wiedza jest teraz tak niezbędna dla dzieci, ale kompetencje społeczne, które muszą nabyć na nowo.  Przecież młodzi nie ćwiczyli się w komunikacji, rozwiązywaniu problemów, współpracy, w braniu pod uwagę cudzej perspektywy, w otwartym myśleniu, ani w umiejętności nazywania swoich stanów czy prowadzenia dyskusji… to wszystko są rzeczy bardzo ważne i bardzo potrzebne. Wracając do pytania, co mogą zrobić dorośli, by wesprzeć dziecko- np. nie pytać go po powrocie ze szkoły wyłącznie o to, czy słuchał na lekcji, czy zaliczył kartkówkę, czy dziś będzie się uczył tego i tamtego, ale o to, jak się czuł, co u jego kolegów, jak się z nimi dogaduje i jak to było ich zobaczyć.  Nauka jest bardzo ważna, jeśli jednak dziecko nie będzie czuło się dobrze i bezpiecznie w grupie, jego umiejętności poznawcze, które umożliwiają mu skuteczną naukę, też będą dużo gorsze. Gdy dziecko będzie czuło się dobrze z rówieśnikami, będzie też czuło się dobrze samo ze sobą, a gdy ta potrzeba zostanie zaspokojona, to inne umiejętności- liczenie, pisanie, czytanie- przyjdą znacznie łatwiej.

 

Czy rodzice i nauczyciele mogą w jakiś sposób kooperować, by jeszcze bardziej wesprzeć dzieci?

Oczywiście. W dialogu jest wielka wartość. To, czego my, jako rodzice nie dostrzeżemy, być może dostrzegą nauczyciele. Wspólnie możemy lepiej zrozumieć dziecko i w pełni je zobaczyć. Rozmawiam z nauczycielami jako mama i jako specjalistka i wiem, że większość z nich naprawdę widzi ogromną potrzebę pracy z dzieckiem na takim ludzkim poziomie. Pedagodzy mówią o tym, że dostrzegają u swoich podopiecznych objawy depresji, a zaznaczę, że nie jest to łatwe. U dzieci objawy depresji są bardzo nieoczywiste jak choćby nadpobudliwość czy zaburzenia odżywiania. Warto się temu przyglądać zarówno w domu, jak i w szkole. Apelowałabym też do rodziców o zachowanie dużej życzliwości wobec nauczycieli. Przed nimi bardzo trudne zadanie- normy programowe są przecież takie same jak przed pandemią. Trzeba je zrealizować mimo nauczania zdalnego, mimo własnych problemów i problemów uczniów. Jeśli rodzic ma w sobie siłę i przestrzeń, może porozmawiać z nauczycielem, jak go wesprzeć, np. proponując pomoc w organizacji grilla czy wycieczki dla dzieci, która przyspieszy proces integracji.

 

Co jeszcze zrobiłabyś jako rodzic, widząc, że po powrocie do szkoły dziecko nie jest w dobrej kondycji?

Ta kiepska kondycja dziecka może wynikać z bardzo różnych rzeczy. Jeszcze przed pandemią część dzieci i nastolatków obawiało się szkoły ze względu na bycie ocenianym przez rówieśników, którzy mogą odrzucać i nieakceptować. Pandemia w wielu przypadkach ten strach pogłębiła. Dzieci martwią się, bo są w różnej kondycji psychicznej i fizycznej. Niektórzy przytyli, niektórzy gorzej biegają albo nie ćwiczą z taką samą łatwością i zastanawiają się, czy to zostanie zauważone? Czy nie będą wyśmiani? Przyczyn lęku i złego samopoczucia może być bardzo wiele, dlatego apelowałabym do rodziców, by nie bali się korzystać z pomocy specjalistów. Czasem taka pomoc jest niezbędna, czasem niezbędne są również leki i nie ma co tego demonizować. Myślę, że warto traktować specjalistów od zdrowia psychicznego tak samo, jak innych lekarzy i w razie niepokoju, umówić się na wizytę.

 

Był to fragment wywiadu z Aleksandrą Januszewicz, który możesz w całości odsłuchać bądź obejrzeć tutaj: https://www.facebook.com/210065775706027/videos/1586516138207908

 

 

X