Trzecie oko i nie boję się Ciebie!

Niektórzy z nas w życiu zawodowym, czy prywatnym mają kontakty z osobą, na której twarz nie lubią patrzyć, gdyż spojrzenie owej osoby wywołuje u nich niepokój i różne nieprzyjemne odczucia. Osobie znajomej można o tym powiedzieć, ale gorzej, gdy jest nią szefowa lub szef. Przecież szefowi niezręcznie jest powiedzieć, iż jego spojrzenie wywołuje u nas przykre emocje, co ma wpływ na spokojną i  konstruktywną rozmowę.

Ale jest technika „trzecie oko”, która pozwala uniknąć przykrych doznań – polega ona na zatrzymaniu własnego spojrzenia w punkcie między oczami, nad nasadą nosa osoby, z którą rozmawiamy. I wtedy szefa się nie boję, a emocje, które we mnie budzi osoba są obojętne. Natomiast szef może poczuć się zaniepokojony, bo otwarte i godne spojrzenie pracownika świadczy o jego niezależności. Oczywiście nie jest dobrze, gdy szef obawia się godnego spojrzenia pracownika – no,  ale różnie bywa i jest to temat na inny felieton.

Technika „trzecie oko” pomaga także w trudnych sytuacjach społecznych – na przykład, na ulicy ktoś zwraca się do mnie agresywnym tonem głosu, co jest dla mnie zaskoczeniem. Zasady asertywności pomagają poradzić sobie w takich okolicznościach, a technika „trzecie oko” wzmocni przekaz werbalny. Trzecie oko, czworo uszu – elementy narządów naszego organizmu, krótko mówiąc, są nieznane.

 

Krystyna Poznańska - Ostrowska

X