Tragarz puchu

Przez całe Zycie człowiek kurczy się i rozkurcza, napina i rozluźnia. Ze świata cały czas płyną sygnały, na które reagujemy. Aby nasze działanie było skuteczne, potrzebny jest pewien poziom mobilizacji, odpowiedni do zadania. Mobilizujemy się głównie poprzez ciało: wzrasta wtedy napięcie mięsni, serce bije szybciej, oddech staje się szybszy, głębszy wdech. Aby sprostać intensywnemu działaniu, potrzebujemy więcej energii uwalnianej poprzez spalanie komórkowe, a zatem potrzebujemy więcej tlenu. Wdech zwiększa poziom mobilizacji, wydech zmniejsza, rozluźnia napięcie, uspokaja. Tak jak w oddychaniu wdech poprzedza wydech, tak w życiu okresy rozluźnienia następują po momentach napięcia i mobilizacji.

Kąpiel w ciepłej wodzie, wylegiwanie się na piasku, masaż lub autorelaks służą rozluźnieniu się. I sprawia nam to przyjemność. Każdy ma swój indywidualny sposób na relaks. Również stan pobudzenia i mobilizacji do działania może być przyjemny.

Gdy czujemy sprężystość mięśni, energię, krew, która szybciej krąży nam w żyłach, czujemy się silniejsi i sprawniejsi, rośnie wiara we własne możliwości. Gdy jednak napięcie jest zbyt duże, lub trwa zbyt długo, przezywamy nieprzyjemny stan obciążenia, czyli stresu. Odczuwamy je wręcz w fizycznej postaci, dźwigając problemy „na głowie” lub biorąc je „na barki”.

Jak rozpoznać przewlekły stres?

  • czujemy się wtedy wiecznie zmęczeni, już rano budzimy się bez sił
  • bolą nas mięśnie lub stawy, czujemy napięcie mięśni - oddychamy nieprawidłowo, wdech jest głębszy, wydech płytki
  • często narzekamy na bóle głowy, zaburzenia trawienia, kłopoty z sercem
  • odczuwamy niepokój.

Ciężar, który dźwigamy, może mieć jedną z trzech postaci: „za trudno”, „za dużo” lub „za szybko.

„Za trudno” to często ciężar spoczywający na barkach i głowie dziecka. Przemoc w domu, rozpad rodziny, opuszczenie lub odrzucenie, trudna opieka nad członkami rodziny, to sytuacje, z którymi dziecko nie potrafi sobie poradzić, ale je dźwiga, gdyż czuje się odpowiedzialne. Również jako dorośli czujemy się często odpowiedzialni za coś, czego nie rozumiemy, lub na co nie mamy wpływu. Towarzyszy temu poczucie bezradności. Poczucie bezsilności i odpowiedzialności rodzi dotkliwy stres.

„Za dużo” najczęściej dotyczy zadań zawodowych i rodzinnych. Uginamy się pod ciężarem spraw do załatwienia. Nie potrafimy oddzielić rzeczy ważnych od mniej ważnych, koncentrując się na tak zwanych sprawach pilnych. Wydaje nam się, że powinniśmy pamiętać o wszystkim naraz. Nasze życie wypełniają wyłącznie obowiązki. Czujnie kontrolujemy rzeczywistość. „ Za dużo” to choroba nadodpowiedzialnych szefów. To również problem szkolny. Szczególnie szkoły średnie fundują swoim uczniom kilkuletni, wyniszczający stres. Ten rodzaj stresu wynika ze strachu, że „nie podołam”, „nie dam rady”.

„Za szybko” to współczesny ciężar. Tempo życia rośnie. Czas na pogania. Walczymy z upływem czasu. Lecz im bardziej się spieszymy, tym szybciej on płynie. Żyjemy zadaniami i wciąż jesteśmy spóźnieni. Wciąż czujemy się „nie w porządku”. I rośnie napięcie.

Jak sobie radzić z tym stresem?

  • Rozluźniaj mięśnie: choćby raz dziennie, na przykład wieczorem, po ciężkim dniu, zrób sobie kilkuminutowy relaks. Spróbuj przez dziesięć minut oddychać w taki sposób, by twój oddech był głębszy i trwał dłużej. Podczas wypuszczania powietrza z płuc wyobrażaj sobie, że Twoje mięśnie, szczególnie te mocno napięte, rozluźniają się pod wpływem wydechu.
  • Postaraj się oddychać w taki sposób, by wdech i wydech były równomierne i jednakowo ważne. Dobrze jest, byś czuł, że przy oddechu pracuje nie tylko klatka piersiowa, ale i przepona. Pamiętaj o równomiernym oddechu w trudnych chwilach.
  • Wykonuj ćwiczenia rozciągające: ich opis znajdziesz w poradnikach dla osób, ze skrzywieniem kręgosłupa. Stres usztywnia mięśnie i stawy. Te ćwiczenia przywracają elastyczność ciału. Znów odczujesz przyjemność płynącą z rozluźnionego ciała.
  • Aby nie było Ci „za trudno”, staraj się nie brać na swoje barki niczego, czego nie rozumiesz lub na co nie masz wpływu. Gdy czujesz, że jest ci „za trudno”, korzystaj z zewnętrznego oparcia w kimś bliskim lub Bogu. Możesz się zwierzać, wyżalić lub modlić. Aby nie dźwigać „za dużo”, naucz się mówić „nie”. Staraj się, by wybory, których dokonujesz w życiu, były Twoimi autorskimi decyzjami. Naucz się współpracować z innymi, przyjmować od nich pomoc, delegować zadania.
  • Aby nie dźwigać „za szybko”, dbaj o swój własny rytm działania. Zwolnij tempo, szczególnie w trudnych sytuacjach. Jeśli poświęcisz trochę czasu na budowanie więzi z innymi ludźmi, na spotkania z przyjaciółmi i rodziną, a także na swój rozwój: refleksje, relaks i doświadczenia duchowe, wtedy okaże się, że czas zwolni.

Tekst został opublikowany w miesięczniku „Charaktery”, nr 4, 2000 r.

X