Słonik i straszne sny

Słuchowiska muzyczne „SŁONIK W DOMU” to cykl czterech krótkich historii dla dzieci i rodziców opowiadających o NAS –TERAZ - stworzony przez Fundację Artstyczną Młyn. To historie o radzeniu sobie w czasach przymusowej izolacji, nieczynnych placówek i rodzicielskiej pracy z domu. 

Zapraszamy do przeczytania komentarza Moniki Tarnowskiej -  koordynatora Poradnii Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży Intra, która jest patronem projektu.

W czasach pandemii, kwarantanny, pracy zdalnej z dziećmi wokół, wzmożonych trosk o bliskich, o siebie, o finanse – i tu już przestaję wymieniać, choć wszyscy wiemy, że lista mogłaby być bardzo długa – przeżywamy sporo negatywnych emocji. Boimy się, frustrujemy, złościmy, smucimy, a dla wielu z nas uciążliwym emocjonalnym tłem jest stale towarzyszący, trudno uchwytny, momentami wręcz nudny w swej uporczywej obecności – niepokój. Czasem staramy się go ignorować, czasem – zaprzeczać jego istnieniu („No przecież nic takiego się nie dzieje, jest w porządku…”), jednak najskuteczniejszym sposobem na poradzenie sobie z nim jest… przeżywanie go i godzenie się z tym, że ten niepokój z nami jest. Paradoksalnie – wtedy właśnie mamy największe szanse na to, że nasz niepokój się zmniejszy.

Dzielenie się strachem, ale także innymi trudnymi emocjami – zaniepokojeniem, poirytowaniem, czy przygnębieniem, wymaga przyznania, że one wszystkie są, że nam się przydarzają, że właśnie trwają, czyniąc nasz wewnętrzny świat mniej przyjemnym miejscem, niż byśmy sobie tego życzyli. Kiedy rodzice Słonika mówią o strachach, że tak naprawdę ich nie ma – ani czarownic, ani wampirów, ani potworów wszelkiej maści, to nie działa, bo to trochę brzmi tak, jakby cała słonikowa rodzina zmagała się z trudnymi emocjami, mówiąc sobie zarazem, że nie, nic się nie dzieje, nie ma się czego bać. A takie mówienie zazwyczaj nie pomaga. Jest jak zamiatanie trudnych uczuć i tematów pod dywan, jak zamykanie negatywnych odczuć w sobie – tak, że, „zakorkowane”, nie mogą wydostać się na zewnątrz. Mówimy, że ich nie ma, chcielibyśmy, żeby ich nie było, a one tymczasem ciągle są.

W dziecięcym świecie przybierają postać wyobrażonego potwora spod łóżka lub z szafy. Czasem ten wyobrażony strach jest tak wyrazisty w dziecięcym umyśle, że kilkulatek potrafi nam go dokładnie opisać, a nawet narysować! W dorosłym świecie taki wyraźnie wyobrażony stwór występuje rzadziej. Czasem może się pojawić w formie koszmarnego snu. Czasami dorośli pomagają sobie w radzeniu sobie z trudnymi emocjami – zwłaszcza z lękiem – czytając lub oglądając straszne opowieści. Po obejrzeniu horroru to już nie jest irracjonalny lęk (tak irracjonalny, ze aż wstyd się przyznać!), który trzyma nie wiadomo czemu. Dreszcz niepokoju w odpowiedzi na każdy szelest to wtedy spodziewany efekt obejrzanego dreszczowca, znacznie bardziej „na miejscu”, niż ten irracjonalny niepokój nie-wiadomo-skąd. Od wieków opowiadamy sobie straszne opowieści, które pomagają nam nie tylko w określeniu i nazwaniu tego, czego się boimy, lecz także we wspólnym przeżywaniu lęku, które to wspólne przeżywanie przynosi ukojenie, spokojny sen i następujący po nim nowy dzień.

To właśnie dzieje się w rodzinie Słonika – dzięki temu, że Słonik nie dawał się zbyć mówieniem, że nie ma czarownic, gdy czuł, że niepokój wisi w powietrzu, dorośli w końcu przyznali – że się boją, że nieco się martwią, że mają swoje nie całkiem dorosłe sposoby radzenia sobie z tym (jak na przykład coraz głośniejsze mówienie Taty). Mogli to wypowiedzieć i poczuć razem. I wtedy stało się coś niezwykłego – kiedy każdy z tych przestrachów został nie tylko doświadczony, lecz także wypowiedziany i przyjęty przez pozostałych domowników, nie tylko Słonik, lecz także jego rodzice poczuli ulgę i w końcu smacznie zasnęli.

Ta mądra bajka pokazuje nam, że my, rodzice, możemy się od swoich dzieci sporo nauczyć. Korzystajmy z ich czułego barometru uczuć – gdy mówią nam, że pod ich łóżkiem czai się stwór, to – poza tym, że przytulimy i zapalimy lampkę, zastanówmy się przez chwilę – może to nasze trudne emocje tworzą w domu napiętą atmosferę – a jeśli tak, to czego potrzebujemy, by znaleźć ukojenie?

X