Rodzicu, zadbaj o siebie w czasie kwarantanny. Nasi psychoterapeuci od dzieci i młodzieży mają kilka rad

Marianna Fijewska: Ola i Krzysztof - oboje jesteście psychoterapeutami z Poradni dla Dzieci i Młodzieży Ośrodka Intra, ale także oboje jesteście rodzicami. Co waszym zdaniem w czasie epidemii i przymusowej izolacji społecznej, jest najtrudniejsze dla rodziców dzieci i nastolatków?

Krzysztof Górski: Nie ma zasady. Dla jednego rodzice najtrudniejsze będzie to, że dziecko nieustannie zamyka się w pokoju i spędza godziny przed komputerem, a dla innego najtrudniejsze będzie to, że dziecko jest poddenerwowane, wybucha i krzyczy. Jeden rodzic będzie czuł, że niedostatecznie dba o dziecko, a drugi będzie czuł się nieszanowany. W obu przypadkach rodzice koncentrują się na swoich emocjach: przykrości, poczuciu winy czy krzywdy a to sprawia, że nie widzą, co dzieje się z młodym człowiekiem. W tym momencie to jak reaguje dziecko- nie ważne, czy to czterolatek, który wywalił talerz z owsianką, czy 16-latek, który trzasnął drzwiami- nie musi świadczyć o nas, jako o rodzicach, lecz o nim i jego wewnętrznych przeżyciach. W trakcie ostatnich miesięcy dzieciom zmienił się świat- dawniej chodzili do przedszkola, odwiedzali dziadków, a nastolatki włóczyły się po galeriach handlowych z paczką przyjaciół. Teraz tego nie ma. Jest izolacja, co oznacza, że dotychczasowy bezpieczny świat zupełnie się zmienił.

Ola Januszewicz: Czas izolacji społecznej pozwala nam na to, by na nowo przyjrzeć się swojej rodzinie i poszczególnym relacjom łączących jej członków. Nagle pojawił się czas, by ze sobą pobyć i myślę, że najważniejsza w tym czasie jest czułość i wyrozumiałość dla siebie nawzajem. Dobrze dać sobie i innym zgodę na przeżywanie także trudnych emocji.

Czyli z jednej strony apelujecie o to, by nie brać osobiście trudnych reakcji emocjonalnych dzieci, a z drugiej, by dać sobie i innym przestrzeń na wyrażanie uczuć.

Krzysztof Górski: Tak. Chodzi też o życzliwość wobec siebie i bliskich osób, ale z zachowaniem własnych granic. Jeśli dziecko krzyczy, obraża cię i wyrzuca talerz z owsianką, warto je zatrzymać i powiedzieć: „To nie jest w porządku, że rzucasz we mnie owsianką! Ale to jest w porządku, że się złościsz. Przyjmuję to i chcę o tym pogadać, jak ochłoniesz!”.

Masz na myśli wspólne rozpakowanie tego, co znajduje się w otoczce trudnych reakcji?

Krzysztof Górski: Tak, ponieważ może tam znajdować się bardzo dużo nieuświadomionych emocji. To może być żal, że dziecko nie ma możliwości spotkania się z przyjacielem ze szkoły. To może być tęsknota za dziadkami. To może być bezradność, bo w tym momencie nic nie da się zrobić. A przede wszystkim może być to złość, bo dawne życie zostało odebrane i nie wiadomo, kiedy wróci.

Ola Januszewicz: Myślę jednak, że trudno na spokojnie rozpakowywać z dzieckiem jego emocje, gdy sami nie mamy w sobie siły i nie jesteśmy, choć w minimalnym dobrostanie psychicznym. Każdy z nas mógł ułożyć sobie dawną codzienność, by doładowywać się energetycznie poprzez realizację hobby czy spotkania z przyjaciółmi i oddawać energię w pracy, czy właśnie wypełniając obowiązki domowe. W tym momencie nasza równowaga energetyczna została całkowicie zachwiana.

Krzysztof Górski: I to my, bezsilni dorośli, stajemy się tymi czterolatkami, którzy rzucają talerzem z owsianką. Emocje w nas buzują. My też musimy je przed kimś odpakować, by było nam łatwiej. Możemy zrobić to z kimś bliskim lub ze specjalistą. Codziennie prowadzimy konsultacje online i widzimy, jak ważne jest nazywanie swoich uczuć i bycie słuchanym.

Nazwane emocje przestają mieć taką siłę. Nie są już kamieniem w bucie.

Krzysztof Górski: Tak, dlatego bez wątpienia nawet jedna rozmowa z życzliwą osobą czy ze specjalistą przynosi dużą ulgę.

Prócz rozmowy z psychologiem, co można zrobić, by, jako rodzic, dbać o siebie w tej nowej, zmienionej codzienności?

Ola Januszewicz: Można nauczyć się wycofywać w momentach, w których czujemy, że nie mamy siły. Dajmy sobie przyzwolenie, by nie reagować od razu na każdą sytuację. Nie bójmy się powiedzieć dzieciom, np.: „Słuchajcie, jestem strasznie zmęczona, a muszę jeszcze mieć siłę na dwie godziny odrabiania z wami lekcji. Żebym mogła to zrobić, potrzebuję na chwilę się położyć i bardzo proszę, żebyście mi teraz nie przeszkadzali”. Takie komunikaty są świetne! Nie tylko dbamy o siebie, ale też pokazujemy dzieciom, że można szczerze powiedzieć o braku sił i postawić granice, by się chronić. Żeby w chwilach przeciążenia adekwatnie reagować na emocje i potrzeby dzieci, dobrze w pierwszej kolejności zadbać o swoją równowagę.

Krzysztof Górski: Dla ojców mam bardzo podobną radę. Nie udźwigniemy wszystkiego, więc mówmy o tym. Jeśli coś mnie wkurza, warto bym zakomunikował to żonie czy dzieciom. Podobnie, jeśli czuję się bezradny, jeśli czegoś się boje lub czuję za czymś tęsknotę. Jako rodzice, przyznajmy się, że jest nam trudno. Nie jesteśmy przecież superbohaterami, nie będziemy pędzić, tak jak dawniej- będziemy iść znacznie wolniej, ale ważne, że razem. W tym powolnym spacerze po codzienności może być dużo przyjemności. Możemy dać sobie wsparcie i być bliżej niż kiedykolwiek wcześniej.

Myślę, że wiele osób może mieć opory przed dzieleniem się z partnerem czy partnerką swoimi trudnymi emocjami, ponieważ aktualnie każdy przeżywa trudne emocje.

Krzysztof Górski: Ale jeśli będziemy szli nie koło siebie, a ze sobą, to będzie nam znacznie lżej.

To wyobraź sobie sytuację, że mąż mówi żonie, jak bardzo martwi się o upadek swojego interesu. Wtedy ona robi dokładnie to, czego on się obawiał- wybucha i mówi, że sama ma masę problemów, bo od rana do wieczora zajmuje się dziećmi, a on w kółko o tym interesie…

Ola Januszewicz: W tej chwili wszyscy jesteśmy na minusie energetycznym. Ale może już sam moment, gdy szczerze mówimy drugiej osobie, czego potrzebujemy, a ona odpowiada, że nie ma siły nam tego dać, to już coś dobrego, ponieważ otwieramy się na siebie.

Krzysztof Górski: W takiej sytuacji można również odpakować to, co się dzieje. Np.: „Bardzo mi trudno, że nie chcesz mnie słuchać, a ja chcę być wysłuchany. Z drugiej strony myślę, że ty też bardzo potrzebujesz zostać wysłuchana, a ja w tym momencie nie mogę ci tego dać”. Jeśli oboje przyznamy się do swojej bezradności, to zrobi się przestrzeń na miłość. Przyszła mi też do głowy bardzo prosta technika- można umówić się z partnerem lub partnerką na pięcio- lub siedmiominutowe mówienie o sobie. Najpierw ona, później on lub odwrotnie, ale w tym czasie ta druga osoba się nie odzywa. Później zamiana. To sprawi, że łatwiej nam  będzie słuchać, a za chwilę być wysłuchanym.

Ktoś mógłby powiedzieć, że to dziwne i nienaturalne, ale w takich dziwnych czasach przyszło nam żyć i musimy się do tego dostosować. Na koniec chciałam was zapytać, co dobrego cała aktualna sytuacja może wnieść do rodziny?

Krzysztof Górski: Kwarantanna może użyźnić glebę, by wyrosła na niej bliskość. Byśmy spędzali ze sobą więcej czasu, nawet wtedy, gdy będzie już normalnie i byśmy lepiej się widzieli i byli na siebie uważniejsi. W czasie kwarantanny nagle okazuje się, że mamy pod domem bardzo fajny park albo, że nasza okolica jest znacznie piękniejsza, niż sądziliśmy i że lubimy razem jeździć na rowerach.

Mamy czas na eksplorowanie swojego podwórka. Wreszcie.

Krzysztof Górski: I swojej rodziny i swoich relacji.

Ola Januszewicz: Myślę, że izolacja społeczna może też wnieść bardzo dużo dobrego w relacje między rodzeństwem. Nagle może się okazać, że brat czy siostra to super osoba do zabawy i że bardzo lubię spędzać z nią czas. Idąc dalej- może okazać się, że czynności, których wcześniej dzieci unikały, np. pomaganie rodzicom w kuchni, teraz stały się atrakcją. Wspólne robienie ciastek albo szykowanie obiadu, stało się miłe i ciekawe.

Co każdy z was wyciągnął dla siebie najważniejszego z naszej rozmowy? Postarajmy się to podsumować jednym zdaniem. Ja- by być dla siebie życzliwym i pozwolić sobie na przeżywanie trudnych emocji oraz na mówienie o nich.

Krzysztof Górski: Ja- by mówić o trudnościach i pozwolić sobie na „odkorkowanie się”, bo dopiero wtedy pojawia się przestrzeń na nowe, dobre emocje.

Ola Januszewicz: Ja- że każdy kryzys daje nową rzeczywistość. Dziś jest trudno, ale to dziś może skutkować czymś bardzo wartościowym w przyszłości.

 

X