Psychoterapeutka o przestrzeni dla siebie i sztuce kompromisu w związkach. „Jesteśmy dorośli i każdy ma swoje potrzeby”

Zachęcam do umówienia się na podział czasu i przestrzeni na tyle, na ile jest to możliwe. Posiadanie swojego miejsca do pracy jest teraz szalenie istotne. Możemy umówić się, że to krzesło i ten stoliczek są moje- a biurko i drugie krzesło twoje. Szanujemy te miejsca i nie przestawiamy rzeczy partnera/partnerki, które się w nich znajdują. Warto też zastanowić się nad innymi potrzebami i zaproponować rozwiązania, np.: „Czy możemy umówić się, że od 18 do 19 zajmuję sypialnie i w ciszy robię tam trening jogi? To nie jest nic przeciwko tobie, po prostu przed kwarantanną chodziłam na jogę i bardzo tego potrzebuję”- mówi psychoterapeutka Katarzyna Kawka.

Marianna Fijewska: Zaskakująco wiele znajomych par przeżywa aktualnie ogromny kryzys. Kolejny tydzień na małej przestrzeni, bez możliwości wyjścia i spotkania się z bliskimi, daje w kość.

Katarzyna Kawka, psychoterapeutka, trener: Wśród ludzi może pojawiać się niepewność, lęk, obawa o swoje zdrowie i zdrowie najbliższych. Może towarzyszy nam poczucie zagrożenia związane z czynnikami ekonomicznymi. Wiele osób właśnie straciło pracę lub obawia się, że wkrótce ją straci. To, co dawniej pomagało uporać się z tak dużym napięciem- spotkania z bliskimi, kulturalno - rozrywkowe spędzenie czasu, czy wyjazd- zostało zablokowane. Chcę powiedzieć, że w takich sytuacjach w ludziach może kumulować się ogromne napięcie i istnieje niebezpieczeństwo, że będzie ono rozładowywane w sposób, który nie jest dobry dla związku.

Co w takim razie zrobić, by, mówiąc kolokwialnie, nie wyżywać się na swoich drugich połówkach?

Są pewne rzeczy, które jednostka może zrobić dla siebie, i które może zrobić dla swojej relacji. W pierwszym kroku warto zadbać o wzajemną komunikację i rozmowę, tak, by partner wiedział, co u mnie słychać i jak się czuję, a ja żebym wiedziała, co u niego- wtedy unikniemy niedomówień i domysłów. Warto też zadbać o siebie i wybrać osobę zaufaną, z którą możemy porozmawiać o swoich uczuciach. Nie zawsze tą osobą musi być partner, ale bardzo ważne, by mieć kogoś bliskiego, komu nawet wirtualnie będzie można opowiedzieć o obawach i trudnych emocjach. Jeśli takiej osoby nie ma, czujemy coraz większe napięcie- doświadczamy lęku, niepokoju i na wszystko reagujemy złością. W takiej sytuacji warto skorzystać ze wsparcia psychologicznego.

Ludzie mają obawy przed takimi rozwiązaniami.

Dla wielu osób rozmowa z psychologiem może oznaczać to samo, co rozpoczęcie terapii i budzić obawy. Z moich doświadczeń wynika, że bardzo pomocna może być nawet jedna konsultacja. Opowiedzenie o trudnych emocjach i o swoim lęku, pomaga zmniejszyć napięcie. Zachęcam, by nie czekać na „pożar”- jeśli tlą się w nas nieprzyjemne uczucia, mówmy o nich, zanim zaczniemy reagować złością na drobne rzeczy.

A jakie wspólne działania może podjąć para, by zapobiec narastającemu kryzysowi?

Swoim klientom polecam wspólne opracowanie planu B. Jesteśmy w momencie, w którym przyszłość jest zupełnie niepewna. Zastanawiamy się, czy za moment nie stracimy pracy, w jaki sposób spłacimy kredyt… to trudny czas, który zabiera nam dotychczasowe poczucie bezpieczeństwa. Staramy się o tym nie myśleć, jednak ta strategia  może  powodować więcej napięć wynikających z kumulowania emocji. Proponuję, by zamiast uciekać, zatrzymać się przy swoich obawach i stworzyć plan, który będzie odpowiedzią na czarny scenariusz. Można sprawdzić, jaka pomoc jest możliwa i dostępna, zbadać rynek pracy (być może są obszary, których nie dotyka  kryzys), prześledzić finanse i zaplanować nowy budżet domowy, sprawdzić dokładny stan oszczędności, zorientować się, czy rata kredytu może zostać zmniejszona, itd.  Taka konfrontacja z realnym stanem rzeczy, pozwoli na wspólne stworzenie awaryjnego planu, dzięki któremu przyszłość nie będzie aż tak przerażająca. Tego typu działania budują w człowieku poczucie sprawstwa i wpływu na rzeczywistość, co z kolei przywraca wewnętrzny spokój i daje poczucie kontroli, również nad własną złością. I tutaj dochodzimy do kolejnego punktu, na który pary mogą się umówić, mianowicie mówienie „STOP”.

W jaki sposób?

Mówienie „STOP”, to nic innego, jak wykształcenie w sobie nawyku przerywania i niekontynuowania dialogu, który bezlitośnie zmierza do wybuchu tzw. włoskiej kłótni. „STOP” można mówić poprzez odizolowanie się- wyjście do drugiego pomieszczenia lub na spacer. „STOP” warto mówić również wtedy, gdy do kłótni jeszcze nie doszło, ale zaraz może dojść, ponieważ czujemy się rozdrażnieni i wiemy, że nawet najmniejsza rzecz wyprowadzi nas z równowagi. W takich sytuacjach można powiedzieć np. „Potrzebuję teraz chwili dla siebie, bo inaczej wybuchnę. To nie jest nic przeciwko tobie, ale muszę pobyć sam/a i wewnętrznie się uspokoić”.

Abstrahując od kłótni, wydaje mi się, że w ogóle dbanie o to, by mieć chwilę dla siebie, bez partnera czy partnerki, jest teraz bardzo ważne.

Oczywiście. To, że się kochamy, nie znaczy, że będzie nam łatwo przebywać ze sobą 24 godziny na dobę, w dodatku na niewielkiej przestrzeni. Jesteśmy dorośli i każdy ma swoje potrzeby. Uważam, że warto ustalić nowy plan funkcjonowania związku. Weźmy za przykład tak prozaiczną rzecz, jak rozrzucanie kosmetyków przez kobietę. Jej partner w czasach przed koronawirusem, wielokrotnie zwracał jej uwagę, by chowała kosmetyki do szafki w łazience i irytowało go, gdy tego nie robiła. Z kolei ją drażniło, że bardzo głośno słucha muzyki przez słuchawki- siedząc razem w pokoju, słyszała dokładnie każde słowo puszczanej piosenki. Małe rzeczy w czasie kwarantanny urastają do makroskali. Dlaczego? Bo te obrazy i doświadczenia towarzyszą nam non-stop. Wcześniej wychodziliśmy do pracy, mieliśmy więcej aktywności na zewnątrz i więcej możliwości rozerwania sie. Obecnie dostarczamy sobie „dobra” w znacznie mniejszej skali. Jednocześnie pęd codzienności już nie zagłuszy pozornych drobnostek. Postarajmy się, aby te niewygodne dla partnera obrazy nie były codziennością. Idźmy na ustępstwa, umawiajmy się na nowe zasady, a będzie łatwiej.

 Rozmowa dotycząca nowych zasad funkcjonowania związku, o której mówisz, wydaje się bardzo praktycznym pomysłem. Zatem warto umówić się na zminimalizowanie rzeczy irytujących partnera lub partnerkę- jakie jeszcze kwestie można poruszyć podczas takiej rozmowy?

Zachęcam do umówienia się na podział czasu i przestrzeni na tyle, na ile jest to możliwe. Posiadanie swojego miejsca do pracy jest teraz szalenie istotne. Możemy umówić się, że to krzesło i ten stoliczek są moje- a biurko i drugie krzesło twoje. Szanujemy te miejsca i nie przestawiamy rzeczy partnera/partnerki, które się w nich znajdują. Warto też zastanowić się nad innymi potrzebami i zaproponować rozwiązania, np.: „Czy możemy umówić się, że od 18 do 19 zajmuję sypialnie i w ciszy robię tam trening jogi? To nie jest nic przeciwko tobie, po prostu przed kwarantanną chodziłam na jogę i bardzo tego potrzebuję”.

Tak wypowiedziana prośba raczej nie spotka się z odmową i jest dużo lepszą formą dialogu niż wykrzyczane w kłótni: „Nie przeszkadzaj mi! Mam cię już dość!”.

Wiem, że umawianie się na zasady dotyczące czasu, przestrzeni czy danych zachowań, wydaje się nienaturalne i dziwne. Ale w takim dziwnym momencie przyszło nam żyć i i to, co możemy zrobić dla związku i dla siebie, to spróbować odnaleźć się w nowej rzeczywistości i zaaranżować ją tak, by zadbać o swój dobrostan. Gorąco zachęcam do utrzymywania wcześniejszych aktywności i wniesienia ich do nowej rzeczywistości być może w nieco zmienionej formule. Jeśli dawniej codziennie chodziłam na jogę, być może jest możliwe jej kontynuowanie online lub zorganizowanie sobie godzinnej strefy ciszy i relaksu w drugim pokoju. Jeśli partner jest fanem koncertów muzycznych być może jest możliwe, by z przyjaciółmi organizował wspólne słuchanie koncertów/muzyki online. Utrzymywanie dawnych aktywności, może zmniejszać poczucie nagłej i wszechstronnej zmiany, a co za tym idzie, zmniejszać lęk i obawy.

Na koniec zapytam, jak widzisz sytuację par, które były w kryzysie jeszcze przed wybuchem epidemii?

Myślę, że kwarantanna wcale nie oznacza, że kryzysy związkowe będą się pogłębiać. Wyobraźmy sobie parę, w której jedna z osób była bardzo zaangażowana w pracę i zaniedbywała swoją relację. Druga osoba, czując się odsunięta, uciekała w spotkania towarzyskie lub inne aktywności. Żadna z osób nie skonfrontowała się z własnymi uczuciami, ani ze sobą nawzajem. Wcześniej łatwiej było szukać ucieczek od trudności w związku, za to teraz jest szansa na wspólny czas. Często, brakująca kiedyś, bliskość sprzyja pojawieniu się czegoś dobrego między partnerami. Dlatego wydaje mi się, że możemy obserwować efekty roztapiania się kryzysów w trakcie kwarantanny. Poza tym stan epidemii i ogólnego zagrożenia często przywołuje w ludziach refleksje i myśli egzystencjalne. Zadajemy sobie pytania o najważniejsze wartości, sens i cel w życiu, co bardzo sprzyja spajającemu doświadczaniu bliskości w związku.

 

 

 

X