Przestało mi się chcieć

Kiedy hodowanego w laboratorium naukowym szczura zamknięto w zbiorniku z wodą, którego ściany były wysokie, pionowe i śliskie, szczur, mimo, że nie miał szans – przyzwyczajony przez psychologów do różnych sytuacji eksperymentalnych, walczył o przetrwanie tak długo, dopóki starczyło mu sił. Pozostawiony w takich samych warunkach szczur dziki utonął znacznie szybciej. Umarł rozluźniony, bez fizjologicznych oznak stresu. Według psychologów, szczur dziki zorientował się, że jego położenie jest beznadziejne i świadomie zrezygnował z walki o życie.

Wiele osób własnej egzystencji w podobny sposób - czuje się jak dziki szczur zamknięty w beznadziejnym naczyniu, bez wyjścia. Żadnych szans na wolność, realizację własnych pragnień, szczęścia. Ogarniające poczucie bezsensownej wegetacji powoduje, że człowiek umiera duchowo i emocjonalnie, traci mobilizację do działania, przestaje cokolwiek chcieć. Barbara, pracownik naukowy, ma pięcioletniego syna, męża Roberta, dom pod Warszawą. Mąż pracuje jako inżynier elektryk w dużej firmie.

Barbara odczuwa brak mobilizacji do prostych, domowych obowiązków, które nigdy wcześniej nie były dla niej problemem. Ma kłopot z ugotowaniem obiadu, sprzątaniem, robieniem prania. Są oczywiście lepsze i gorsze dni., ale generalnie sytuacja pogarsza się. Basia szuka pomocy psychologicznej.

Już w trakcie pierwszej rozmowy okazuje się, że od 6 lat jest praktycznie sama. Robert wychodzi z domu o godzinie 8, wraca między 21 a 22. Od dnia ślubu zarabiał pieniądze na mieszkanie. Kupili stary dom, który trzeba było wyremontować. Wyprowadzili się od teściowej, zamieszkali w nowym miejscu. Basia zajęła się dzieckiem, domem, doglądaniem ekip remontowych i, w wolnym czasie, swoją praca zawodową; mąż z uzasadnionych powodów, nadal pracował po 14 godzin. Remont ciągle trwa, nie ma garażu i wielu udogodnień, mają za to duży kredyt do spłacenia. W dni wolne Basia zajmuje się domem i dzieckiem, mąż głównie śpi i czyta zaległą prasę; twierdzi, że w ten sposób najlepiej odpoczywa, a pracę ma stresującą.

„Kiedy Robert przychodzi z pracy, mam do niego głównie pretensje , ze go z nami nie ma, że jesteśmy dla siebie jak obcy ludzie, ze nasze życie erotyczne przestało istnieć. Kłócimy się po nocach i myślę, że on tym chętniej ucieka do swojej pracy następnego dnia, a ja pozostaję z wyrzutami sumienia, ze nie stwarzam mu warunków do odpoczynku, że on to przecież robi dla nas, a ja go tak męczę i myślę tylko o sobie. Robert pracy nie zmieni, bo awansował i rzeczywiście nigdzie by tyle nie zarobił. Kredyt spłacać musimy, a gdyby nawet rzucić to wszystko, to za nic w świecie nie wróciłabym do teściowej. Miałyśmy ciągłe konflikty, czułam się przez nią nieustannie upokarzana. Nie widzę dobrego wyjścia, ta sytuacja nigdy się nie skończy, a ja nie mam już siły”.

Basia nieustannie doświadcza poczucia beznadziejności. Jej sposób życia jest w rażący sposób rozbieżny z możliwością realizowania osobistych pragnień i potrzeb, zarówno teraz, jak i w dalszej perspektywie, o ile nic się nie zmieni.

Co można zrobić w sytuacji, w której człowiek nie widzi dla siebie szans i żadna zmiana nie wydaje mu się możliwa? W rzeczywistości szansa zmiany istnieje. Nie jest to jednak proste, wymaga siły, odwagi i konsekwencji.

By nie tkwić w tym stanie samotnie, najlepiej zacząć od poszukania zewnętrznego wsparcia. Powinien być to ktoś życzliwy i nie oceniający. Ktoś, kto umie Cię wysłuchać, wspiera Twoje dążenia do zmiany i Twoja walkę, o jakość własnego życia, a jednocześnie nie wywiera na Ciebie presji i nie popędza Cię w Twoich próbach i zmaganiach. Może to być zaprzyjaźniona osoba, ktoś z rodziny, a nawet psycholog.

Następnie możesz poszukać w swojej przeszłości: czy przypadkiem nie powielasz scenariusza czyjegoś życia? Czy sytuacja, w której tkwisz, nie jest podobna do losu któregoś z Twoich rodziców? Czy zasady, którymi się kierujesz, nie wywodzą się z modelu Twojej rodziny? Sprawdź, co w sposobie Twojego życia jest twoje naprawdę, a co zapożyczone z przeszłości. Oddziel jedno od drugiego.

Teraz zastanów się: wokół jakiej wartości ma przebiegać Twoje życie? Co ma być motywem przewodnim Twojego istnienia?

Dla Barbary taką jakością jest kontakt z najbliższymi. Barbara wprost nazwała ważne dla siebie potrzeby. Uświadomiła sobie, że powiela rodzinny schemat uległości matki wobec ojca. Zauważyła wiele zachowań matki, które do tej pory bez żadnej refleksji powtarzała w swoim życiu.

Barbara zaczęła postrzegać swoją sytuację nieco inaczej. Zdała sobie sprawę, że jej mąż jest uzależniony od pracy, a nie mając świadomości swego psychologicznego uwikłania, z pewnością nie będzie inicjatorem zmian. Barbara zdecydowała się na przeprowadzenie z mężem poważnej, konfrontacyjnej rozmowy.

A Ty? Czy podejmujesz decyzję, by wprowadzić niezbędne zmiany w swoim życiu? Decyzja oznacza Twoją zgodę na takie oto stwierdzenie: „Wprowadzę zmiany niezależnie od tego, jak zostanie to przyjęte przez moje otoczenie, robiąc jednocześnie wszystko, by ochronić moje więzi z najbliższymi”. Przemyśl to, a potem – zanim podejmiesz decyzję – jeszcze raz to przemyśl.

Podjęcie decyzji oznacza, że czeka Cię rzeczywista konfrontacja z rodziną – jasne wyrażenie Twoich potrzeb i postawienie otoczeniu koniecznych warunków. Czeka Cię trudna rozmowa lub cykl rozmów. By był to konstruktywny dialog, potrzebna jest Twoja bardzo konsekwentna stanowczość, a jednocześnie dbanie o to, by dla obu stron rozmowa była bezpieczna i Wasza więź nie uległa zniszczeniu. Fachowcy od negocjacji mawiają: „Bądź miękki wobec ludzi, twardy wobec problemu”. Dodam od siebie: „Nie bądź dzikim szczurem!”

Życzę Ci partnerskich, pokojowych negocjacji.

Tekst został opublikowany w miesięczniku „Charaktery”, nr 5, 1998 r.

X