Otworzyć okna na tajemnicę

Nie jestem twórcą mojego świata, moją wielkością jest, jeżeli znajduję swoje miejsce w całości. Nie jestem w centrum świata. Rezygnacja z tego, by być w centrum, wymaga wielkiej pokory, bo każdy ma ochotę być pępkiem świata.

Krzysztof Jedliński: – Jakie wskazówki daje współczesnemu człowiekowi filozofia?
Stefan Swieżawski:
– Myślę, że filozofia przygotowuje człowieka na przyjęcie tajemnicy, mistyki, życia religijnego – bez tego człowiek jest zgubiony. Rolą filozofii jest otwieranie okien na tajemnicę. Ciekawe, że Husserl (Żyd, który się nigdy nie nawrócił) śmiał się i mówił: „moje seminarium jest jakby takim małym seminarium duchowym, bo z mojego seminarium idą ludzie potem do Karmelu”.

– Zajmuje się Pan Profesor filozofią realistyczną. Czym jest filozofia realistyczna?
– W postawie realistycznej przedmiotem zainteresowania staje się sama rzeczywistość, a nie myślenie o niej. Są filozofie, które zajmują się rzeczywistością, i filozofie, które zajmują się myśleniem o niej. W filozofii europejskiej mniej więcej w XIV-XVI wieku nastąpiło ześlizgnięcie się z filozofii nastawionej na rzeczywistość, cały wszechświat – właśnie na ten ogląd samego myślenia. W encyklopedii oświeceniowej Diderota pod hasłem „metafizyka” można znaleźć, że to jest myślenie o mechanizmie poznania ludzkiego. „Badania dotyczące rozumu ludzkiego” to jest dla Hume’a właściwa filozofia. Tymczasem zasadniczym problemem jest pytanie: czym, dlaczego i po co jest ta rzeczywistość, którą jest człowiek i jego otoczenie? Myślę, że wracamy do wielkiej filozofii. Po kilkuset latach letargu myślenia metafizycznego Bergson (z pochodzenia polski Żyd) miał odwagę wrócić do problematyki, która według Kanta powinna być na wieki wieków zamknięta. Bergson, podobnie jak w XIII wieku Tomasz z Akwinu (pobudzony przez Arabów i Żydów), wrócił do problematyki Księgi Wyjścia, która była inspiracją dla filozofii istnienia. Religia dotyka od innej strony podstaw istnienia i w tym sensie bliska jest metafizyce.

– Można powiedzieć, żartobliwie, że Bóg, mówiąc „Jestem, który jestem”, sam zatwierdził niejako ważność istnienia...
– Dla Tomasza nie ma nic ważniejszego od istnienia. To wielki krok w stosunku do Arystotelesa. U starożytnych nie ma pojęcia stwórcy, od którego istnienie pochodzi.

– Powiedział Pan, że mądrość przyrodzona jest dostępna wszystkim ludziom. Jaki dzisiaj ludzie robią z niej użytek, czy nie ma ucieczki od mądrości?
– Myślę, że przestawienie z mądrości na wiedzę obecne w całej pedagogice współczesnej jest zwodnicze. Wiedza nie jest miarą mądrości. Można mieć wielką wiedzę i nie mieć mądrości. I można nie mieć wiedzy, a być mądrym. Mamy przesadny szacunek dla trzeciej funkcji intelektu, którą jest rozumowanie. Straciliśmy szacunek dla pierwszej jego funkcji – prostego ujęcia, które oznacza rozumienie, czyli kontemplację i dla drugiej funkcji, czyli sądu. Bez nich zatracamy mądrość. Rozumo-wanie natomiast jest fundamentalne w matematyce, w naukach szczegółowych i technice.

– Czym jest kontemplacja?

– Kontemplacja to umiejętność dogłębnego dociekania, dopatrywania się, rozumienia, wpatrywania się w rzeczywistość, a nie tylko ujmowania tego, co jest wynikiem pomiarów. Myślę, że ucieczka od mądrości wynika z nadmiernego kultu rozumowania, koniecznego dla tych nauk, które mają świat opanowywać. Tymczasem w filozofii i mądrości nie chodzi o opanowywanie, ale o rozumienie świata. To wielka różnica.

– Myślę, że to odnosi się do psychoterapii. Są psychoterapeuci, którzy podchodzą do pacjenta patrząc, do jakiego modelu on pasuje. Ja próbuję wyczyścić umysł z apriorycznych założeń i staram się patrzeć, jaki ten człowiek jest. Co więcej, wnikając w to, jaki on jest, znajduję na ogół odpowiedź, co robić, w jaki sposób mu pomóc.
– Myślę, że droga kontemplacyjna jest o wiele trudniejsza. W poznaniu człowieka umiejętność słuchania jest rzeczą bardzo istotną. Mamy tendencję do tego, żeby być monologizujący, tymczasem mamy być słuchający. Naszym zadaniem jest nadsłuchiwać tego, co się dzieje w rzeczywistości, w drugim człowieku, a nie narzucać tego, co nam się wydaje właściwe.

– Choć rozumowanie też jest przydatne. Jeśli staram się o dotację z kasy chorych, to muszę „roboczo” pacjenta zaklasyfikować, jakoś go „zmierzyć”.

– Pamiętam dyskusje z młodszymi kolegami z filozofii, którzy pytali się, czy ja nie neguję znaczenia logiki. Nigdy w życiu! Logika jest niesłychanie potrzebna. Ale postawa kontemplacyjna jest konieczna, pierwotna, bo bez niej nie dotykamy rzeczywistości. I na co wtedy logika?

– Czy ludzie chcą podpatrywać rzeczywistość? Czy odkrycia naukowe nie stają się ekwiwalentem mądrości?
– Zawsze wielkie odkrycia przyrodnicze wstrząsają mądrością filozoficzną. Po pewnym czasie hipotezy, które wydają się ostateczne, okazują się tylko tymczasowe – przychodzą nowe hipotezy i unieważniają poprzednie. Tak było z fizyką. Fizyka arystotelesowska wywróciła się, przyszedł mechanizm kartezjański, mechanizm kartezjański się wywrócił, przyszła teoria względności itd. Jesteśmy jakby wciąż w nowym świecie, a tymczasem stara metafizyka ciągle wraca.

– Jak współczesnemu człowiekowi pomóc, żeby wrócił do postawy kontemplacyjnej?

– To wymaga intelektualnej pokory. Człowiek powinien się wyzbyć ambicji własnej twórczości. Nie jestem twórcą mojego świata, moją wielkością jest, jeżeli naprawdę znajduję swoje miejsce w całości. W postawie idealistycznej każdy myślał, że sam sobie wytwarza swój świat. Tymczasem chodzi o to, abym znalazł takie miejsce, które mi naprawdę przypada w świecie. To oznacza przestawienie siebie. Nie jestem w centrum świata. Rezygnacja z tego, żeby być w centrum, wymaga wielkiej pokory, bo każdy ma ochotę być pępkiem świata.

– Jak tego dokonać, bo mam wrażenie, że współczesna kultura idzie w odwrotnym kierunku?
– Myślę, że potrzebna jest wielka reforma wychowania. Musimy wrócić do kultury klasycznej, do łaciny i greki w szkole średniej. Wychowanie nastawione jedynie na komputer i matematykę jest wychowaniem zwodniczym. Nie wolno stawiać akcentu tylko na tzw. użyteczne przedmioty. Trzeba w wychowaniu wrócić do niepopularnego pojęcia cnoty. Docenienia ascezy, czystości. Słucham relacji ludzi, którzy uczestniczą w zjazdach młodzieży, organizowanych przez papieża czy wspólnotę z Taizé. Kilka-dziesiąt tysięcy młodzieży, w tym 25000 Polaków jedzie do Barcelony na wezwanie brata Rogera. Chcą słuchać tej mowy, która podobnie jak mowa papieża wymaga od nich czegoś wielkiego. I młodzi chcą tego. Są też wzory pozachrześcijańskie, islamu czy buddyzmu, które nas naciskają. Ostatnio pewien biznesmen poszukiwał w Indiach swojej córki. Powiedziała mu, że katolickie życie religijne w Polsce nie daje odpowiedzi na jej głębokie potrzeby mistyczne i pojechała do Indii. Jeżeli nie damy młodym ludziom tego, czego oni, czasem podświadomie, prag-ną, to zaczną szukać gdzie indziej.

– Jaka dzisiaj jest najbardziej szkodliwa filozofia?
– Jako historyk filozofii, staram się w każdej filozofii najbardziej nawet zjadliwej dopatrzyć się, co ona wnosi wartościowego. Weźmy Pascala – jest zasadniczo sceptyczny, ale ten sceptycyzm jest potrzebny, by człowiek nie myślał, że już wszystko wie. Najgorsza jest chyba postawa, która neguje w ogóle prawdę. Zupełny nihilizm. Prawda jest, trzeba jej szukać i wszyscy jej szukają w jakiś sposób.

– Czy filozof jest od tego, żeby mówić człowiekowi jak ma żyć?
– Myślę, że może dawać skromne dyrektywy. Jest wielu ludzi wspaniałych etycznie na gruncie czysto naturalnym. Ale to wszystko jest przygotowaniem do etyki pełnej, która jest możliwa dopiero tam, gdzie jest miłość, miłość jako cnota. Jeżeli miłość jest cnotą, to jest zawsze miłością Boga. Tomasz uważa, że etyka przyrodzona jest etyką dobrą, ale doskonała jest dopiero tam, gdzie mamy cnoty boskie: wiarę, nadzieję i miłość.

– Dziękuję bardzo za rozmowę.

 

Krzysztof Jedliński, Stefan Swieżawski

Rozmowa ukazała się w magazynie psychologicznym "Charaktery".

X