Lęk

Moje życie to koszmar. Mam ataki leku, które uniemożliwiają mi nawet wykonywanie zwykłych domowych obowiązków. Prawie nie wychodzę z domu. Zakupy robi mąż, gdyż lęk prześladuje mnie również w sklepach. Przestałam spotykać się ze znajomymi. Odwołuję różne spotkania, boje się sama chodzić po mieście. Najgorzej czuje się w autobusie. Jest mi duszno i wydaje mi się, ze umieram. Zrezygnowałam z prowadzenia samochodu. Przestałam być zona, przestałam być matką. Boję się.

Objawy lękowe zmieniły życie Magdy. Z przedsiębiorczej kobiety przeistoczyła się w bezradną, skoncentrowaną na sobie. Prawie całkowicie wycofała się z typowych życiowych zadań. Jej mąż i syn niewiele z tego rozumieją, starają się jednak na swój sposób pomagać

Człowiek istnieje i rozwija się dzięki więziom powstającym między nim a światem zewnętrznym. Więzi nadają sens ludzkiemu życiu, a co najważniejsze – budują i potwierdzają tożsamość człowieka. Każda więź: fizyczno – pokarmowa z matką, uczuciowa z drugim człowiekiem, duchowa z Bogiem i wszechświatem , jeśli oparta jest na miłości i tym co dobre – wszystko jest w porządku. Jeśli jest inaczej, nawet bardzo małe dziecko może wycofać się z więzi – zamyka się w sobie, dystansuje od obiektu, przestaje odczuwać uczucia.

Lęk powstaje wskutek deficytu więzi. Lęk to doznanie samotności w wszechświecie, poczucie rozpadania się, lub zanikania własnej tożsamości, własnego ja.

Magda doznawała lęku w dużych skupiskach ludzkich, na ruchliwych ulicach miasta, tam, gdzie wszystko jest obce i anonimowe, gdzie nikt nie zauważy pojedynczego ja, nie rozpozna jej i nie powie „to przecież właśnie ty”. W takich sytuacjach czuła, że rozpływa się i niknie, że przestaje istnieć.

Więź, która w okresie dzieciństwa najsilniej cementuje naszą tożsamość, to więź z rodzicem tej samej płci. Doświadczenie pozytywnej więzi syna z ojcem i córki z matką faktycznie eliminuje możliwość powstania objawów lękowych w pomniejszym okresie życia. U Magdy więź z matka praktycznie nie istniała. Matka zajmowała się swoimi spawami, a pacjentkę wychowywali ojciec i dziadek.

Trzeba właśnie pamiętać, że objawy lękowe spełniają również konkretne funkcje psychologiczne. U Magdy lęk ujawnił się w określonym momencie życiowym. Syn, nie taki już mały – skupiony na szkole i kolegach, mąż od rana do wieczora w pracy, problemów materialnych nie ma. To czas, w którym świat przestał w konkretny sposób potwierdzać jej istnienie. To czas doznawania pustki, rozpływania się tożsamości i zapadania w nicość. Tymczasem atak lęku to intensywne wydarzenie, , które zagłusza pustkę. To również wymuszenie na najbliższych zainteresowania. Wołanie „zajmij się mną!” w przypadku Magdy było wołaniem skutecznym. A jeśli metoda skutkuje, człowiek powtarza swoje zachowanie. Doznanie lęku stało się korzystne, stało się sposobem uzyskiwania czegoś najważniejszego dla Magdy.

Musisz znaleźć oparcie w więzi z osobą tej samej płci. Bardzo dobrze, gdy kobieta ma przyjaciółkę, której może całkowicie zawierzyć, a mężczyzna przyjaciela.

Jeśli tak nie jest, namawiam Cię byś nawiązał kontakt i zaprzyjaźnił się z osoba symboliczną – Twoim Doskonałym Oparciem w trudnych sytuacjach. To może być ktoś konkretny, kto pojawił się kiedyś w Twoim życiu, np.: dziadek, pani od polskiego w podstawówce, koleżanka Twojej siostry. Może być to ktoś całkowicie wyimaginowany, ktoś idealny stworzony przez Ciebie. Może być to również Bóg, Matka Boska, Jezus Chrystus. W trudnych dla ciebie chwilach po prostu bądź ze swoją Osobą.

Zacznij opiekować się sobą. W trakcie jakiegokolwiek dyskomfortu psychicznego spróbuj nauczyć się nawiązywać kontakt ze swoim Wewnętrznym Dzieckiem, czyli z ta częścią Ciebie, która czuje się tak bardzo sama i tak strasznie się boi. Potraktuj swoje Dziecko z ciepłem, czułością i zgodą na to, jakie Ono jest. W sytuacji lęku, za wszelką cenę spróbuj nie opuszczać swojego Dziecka. Powtarzaj mu „Jestem tutaj, jestem przy Tobie, jestem z Tobą”.

Zadbaj o swoje więzi z bliskimi, głównie partnerskie. Z pewnością będzie lepiej, gdy Ty i Twoja żona lub mąż wprost i nawet bardzo boleśnie nazwiecie to, co przebudować trzeba. Będzie to na pewno lepsze niż Twoje dalsze wymuszanie opieki i kontaktu od coraz bardziej wściekłego na Ciebie partnera.

Tekst został opublikowany w miesięczniku „Charaktery”, nr 3, 1998 r.

X