Kierownik Poradni dla dzieci i młodzieży: jesteśmy gośćmi w świecie klienta, niezależnie od tego, ile ma lat

Wspólnie z młodym człowiekiem tworzymy plan, wyznaczamy cele i staramy się je realizować poprzez pracę opartą na całkowicie podmiotowym traktowaniu. Jesteśmy gośćmi w świecie klienta, niezależnie od tego, ile ma lat. Klient ma prawo do przeżywania swoich emocji, a my jako terapeuci powinniśmy rozumieć i akceptować jego wewnętrzny świat – mówi psychoterapeutka Monika Tarnowska, koordynator Poradni dla Dzieci i Młodzieży Intra.

Marianna Fijewska: Ośrodek Intra właśnie otworzył Poradnię dla Dzieci i Młodzieży. Koordynujesz pracę zespołu doświadczonych psychologów, psychoterapeutów i pedagogów. Jak zdefiniowałabyś misję poradni?

Monika Tarnowska, psychoterapeutka: Jednym słowem: profilaktyka. Coraz więcej dzieci i nastolatków mierzy się z nasilonym lękiem i obniżonym nastrojem. Wszyscy mówią o psychiatrii, która jest w kryzysie, a to, co my mamy do zaoferowania, znajduje się o krok przed psychiatrią. Praca ambulatoryjna ma na celu poprawę funkcjonowania, czego efektem jest m.in. zapobieganie konieczności umieszczenia młodego człowieka na oddziale. Taka profilaktyka jest niezwykle potrzebna.

Zespół poradni pracuje w podejściu humanistyczno-doświadczeniowym i systemowym . Czym charakteryzują się te podejścia i co to oznacza dla młodych klientów?

Zdarza się, że trudności młodego człowieka widziane są w bardzo jaskrawy sposób, jakby w izolacji od rodzinnego kontekstu - „taki jest i to jego problem”. Podejście systemowe zakłada, że każdy człowiek - ze swoimi mocnymi stronami i trudnościami, jest częścią większego systemu i nie można patrzeć na niego w oderwaniu od tego systemu. Zakładamy, że to, jak funkcjonuje rodzina jako całość, ma wpływ na każdego z jej członków. W praktyce oznacza to nie tylko, że prowadzimy terapię rodzinną i terapię par, ale również, że podczas terapii indywidualnych dzieci i nastolatków jesteśmy w kontakcie z opiekunami. Im dziecko młodsze, tym kontakt będzie intensywniejszy. Z kolei podejście humanistyczno-doświadczeniowe to nurt psychoterapii oferujący bardzo praktyczne narzędzia do pracy z młodszymi dziećmi. Chodzi mi tutaj m.in. o play therapy, czyli terapię poprzez zabawę. Dorosły człowiek radzi sobie z trudnymi doświadczeniami poprzez wplatanie ich w swoją historię, czemu czasem towarzyszy dostrzeganie ich sensu. Dzieje się to dzięki nazywaniu i wyrażaniu własnych doświadczeń, głównie za pomocą słów.  Dziecko nie ma takich możliwości narracyjnych. Przetwarza doświadczenie w dużej mierze właśnie poprzez zabawę, która – z perspektywy terapeutów pracujących z dziećmi - jest naturalnym narzędziem terapeutycznym.

A na czym polega specyfika podejścia humanistyczno-doświadczeniowego w odniesieniu do nastolatków?

Praca z nastolatkami w podejściu humanistyczno-doświadczeniowym może przebiegać w sposób niedyrektywny. Polegający na tym, że terapeuta towarzyszy klientowi w odkrywaniu tego, jakie zmiany warto wprowadzić i w jaki sposób to zrobić. Większość nastolatków nie lubi, gdy coś się im narzuca – dla nich  podejście niedyrektywne często okazuje się bardzo skuteczne. Wspólnie z młodym człowiekiem tworzymy plan, wyznaczamy cele i staramy się je realizować poprzez pracę opartą na całkowicie podmiotowym traktowaniu. Jesteśmy gośćmi w świecie klienta, niezależnie od tego, ile ma lat. Klient ma prawo do przeżywania swoich emocji, a my jako terapeuci powinniśmy rozumieć i akceptować jego wewnętrzny świat.

Skupiacie się na podążaniu za podopiecznymi.

„Podążanie za klientem” to fraza, za którą nie przepadam. Mam wrażenie, że wielu ludzi błędnie rozumie ją jako kiwanie głową i mówienie „aha”. Nic bardziej mylnego. W naszym podejściu skupiamy się na bardzo aktywnym słuchaniu, jesteśmy uważni i obecni. Dzielimy się tym, co przychodzi nam do głowy, jakie mamy wrażenia (myśli, odczucia) w reakcji na to, co wnosi klient. To niezwykle żywy sposób pracy.

Co dla ciebie osobiście jest najważniejsze w pracy z młodym człowiekiem?

Po pierwsze zbudowanie relacji z nim i z jego opiekunami. Opiekunowie mają ogromną moc, niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z dzieckiem, czy nastolatkiem. Jeśli rodzic z otwartością wchodzi w proces terapeutyczny dziecka, to daje największe szanse na wprowadzenie stabilnej, pozytywnej zmiany. Po drugie bardzo ważne jest dla mnie widzenie człowieka jako całości - nie chodzi tylko o patrzenie na niego w kontekście większego systemu, np. jako członka rodziny. Chodzi o to, że człowiek sam w sobie jest skomplikowanym systemem, na który trzeba spojrzeć całościowo. Gdy wiem, że zaraz mam spotkanie z nastolatkiem, który ma bardzo obniżony nastrój, a ponadto wiem, że ma za sobą próbę samobójczą, nie myślę, że przyjdzie do mnie „depresja”, ale osoba, która - oprócz trudności- ma całą masę mocnych stron. W pierwszym kontakcie staram się rozpoznać jedne i drugie. Przecież w pokonywaniu trudności będziemy opierać się między innymi właśnie o mocne strony, a zatem ich świadomość będzie pomocna w osiąganiu sformułowanego wspólnie  celu psychoterapii.

 

X