Jesteśmy niepełnosprawni

Każdy z nas jest niepełnosprawny, gdyż nie potrafi zatrzymać się przed granicą śmierci. Każdy z nas jest niepełnosprawny, bo nie może dać sobie rady z trwogą egzystencji. (Jeśli nie wie, że to trwoga, to czasami czuje ją w ciele, gdy brzuch jest niespokojny, a serce kołacze).

Ale oficjalnie za niepełnosprawność uznajemy częściową lub całkowitą nieumiejętność (niemożność) samodzielnego funkcjonowania społecznego.

Przeciętnie zdrowy człowiek z biegiem lat poznaje, co to jest niepełnosprawność, gdy zaczynają się u niego problemy z poruszaniem się, z widzeniem, słyszeniem, itp.

Ale są ludzie niepełnosprawni częściowo czy całkowicie od urodzenia lub wczesnego dzieciństwa. Przyczyną tych niepełnosprawności są zaburzenia mózgowe lub innych organów, bywa i tak, że występują one razem.

Przez pewien czas spotykałam się z osobami niepełnosprawnymi i przekonałam się, że ludzie ci czują, myślą, mają swoje potrzeby i pragnienia. Czasami niektórzy z nich są bardziej wrażliwi i empatyczni od populacji tzw. zdrowych, o czym można przekonać się nie tylko podczas bezpośredniego kontaktu, ale też oglądając ich prace artystyczne – malują, rzeźbią, śpiewają i występują w teatrach stworzonych dla osób niepełnosprawnych. A po obejrzeniu spektaklu często nie wiemy, czy grali aktorzy zawodowi, czy chorzy – amatorzy.

Nie raz bywało, że pierwszy kontakt z osobami bardzo zniekształconymi fizycznie wywoływał u mnie chęć wycofania się, ale przechodziła ona po kilku sekundach i nieważne było, jak chory wygląda, lecz co myśli, co chce mi powiedzieć, co mu przeszkadza i brakuje, ale też co przynosi radość i zadowolenie.

Pamiętam też osoby o najgłębszym stopniu niedorozwoju – nie reagowały na ból, na zimno, a głowa zajmowała pół postaci. Patrzyłam na leżące w łóżeczku takie kilkuletnie dziecko (osoby te żyją niestety przeważnie kilka lat) – człowiek z łóżeczka patrzył na mnie, a w tych oczach widać było czasem zamyślenie, brak zainteresowania tym, co się dzieje, albo właśnie zainteresowanie, a niekiedy błysk radości, uśmiech, ale i też wyraz bólu. Jaki jest świat wewnętrzny takich ludzi? Co wewnątrz, w swoim jestestwie czują  i myślą? Czemu taki człowiek pojawia się na tym świecie? Filozofia może zadawać pytania. A neurofizjologia nie da odpowiedzi, bo zbyt mało wie o mózgu.

Są osoby niepełnosprawne (m.in. z Zespołem Dawna), które w dorosłości mogą żyć samodzielnie. Ale lepiej żyją, gdy mają wsparcie i pomoc z pomocy społecznej i innych organizacji. Potrzebują osoby z którą regularnie będą  w  kontakcie, żeby otrzymać pomoc w załatwianiu spraw urzędowych, a też innych, bardziej skomplikowanych.

Lecz i są osoby, które potrzebują pomocy przez  całe życie. Dopóki żyją rodzice, to oni zajmują się dzieckiem. Gdy umrą, „dziecko” (może mieć 50 lat) zdane zostaje  na pomoc państwa w ośrodkach leczniczo – opiekuńczych.

Niestety, aby ludziom niepełnosprawnym maksymalnie pomagać i włączać ich do życia społecznego potrzebne są pieniądze, których większość rodziców nie ma. Pieniądze potrzebne są na rehabilitację, na różnego typu środki pielęgnacyjne i rehabilitacyjne (np. specjalnie dopasowane buty, łóżka, wózki inwalidzkie, chodziki, itd.) Rehabilitacja i dopasowany sprzęt rehabilitacyjny mogą pomagać znosić dolegliwości choroby, łagodzić cierpienie, a nawet wpłynąć na poprawę stanu zdrowia.

Ale pieniędzy nie ma . Są natomiast słowa o godności człowieka i o tym, że człowiek jest najważniejszy. Więc, skoro człowiek jest najważniejszy, to przy niektórych bardzo ciężkich chorobach, godny człowiek powinien otrzymywać miesięczny zasiłek w wysokości średniej krajowej.

 

Krystyna Poznańska - Ostrowska      

X