„Focusing” jako metoda pracy z dziećmi doświadczającymi objawów psychosomatycznych. „Ten ból istnieje naprawdę, nie możemy go ignorować”

 

- Stawiamy przed małym dzieckiem szereg wymagań, by dobrze się uczyło, było "grzeczne”, spokojnie siedziało w ławce. Tym samym oczekujemy, by potrafiło skutecznie panować nad poziomem pobudzenia emocjonalnego i swoim zachowaniem. Jednocześnie sami, jako dorośli ludzie, bardzo często mamy z tym problem. Uczymy dziecko czytać, pisać, dodawać, odejmować, a nie uczymy strategii regulacji emocji i radzenia sobie ze stresem. Właśnie stąd bierze się ból psychosomatyczny: dziecko, aby sprostać wymaganiom,  zaczyna hamować naturalną energię i "połykać" napięcie, a emocje zastępuje reakcjami, których oczekuje w danym momencie otoczenie. W efekcie, zamiast regulować emocje, zaczyna kontrolować swoje zachowanie, przestaje zwracać uwagę na to, co naprawdę czuje. Prawdziwe emocje nie znajdują ujścia, więc organizm interweniuje i wysyła alarm w postaci bólu- mówi psychoterapeutka Karolina Stepiuk, która już wkrótce poprowadzi w Poradni Intra grupę „Focus-pokus, poszukaj i wyreguluj emocje w swoim ciele” dla dzieci wczesnoszkolnych z objawami psychosomatycznymi. Więcej na temat grupy znajdziesz TUTAJ.

Marianna Fijewska: Czym jest focusing? 

Karolina Stepiuk: To metoda odkryta przez Eugene Gendlina, który postanowił przeanalizować, od czego zależy skuteczność procesów terapeutycznych. Bardzo dokładnie obserwował pacjentów, którzy odnosili sukces w swojej terapii oraz takich, którzy w niej „utykali”. W efekcie zarekomendował focusing, czyli metodę kierowania się ku sobie, skupiania się na swoim ciele i próbie opisania płynących z niego sygnałów, co zgodnie z jego badaniami, miało znacznie wpływać na podniesienie efektywności procesu terapeutycznego.

 

Jak ta metoda różni się od klasycznego wyrażania emocji, czyli powiedzenia po prostu: „Jestem zły”?

Oczywiście znamy smak złości, rozczarowania czy smutku, ale w praktyce nigdy nie odczuwamy wyłącznie jednej, czystej emocji. Towarzyszą nam bardzo subtelne mieszanki wielu odczuć, które niejednokrotnie są niejasne i trudne do nazwania. Focusing poprzez skupienie się na ciele, pozwala na odkrywanie  indywidualnych znaczeń emocjonalnych, stojących za odczuciami fizycznymi, np. spięciem brzucha czy uciskiem w gardle. Daje przestrzeń, by wyrazić swój stan w bardziej złożony i adekwatny sposób, niż po prostu powiedzenie: „Jestem zły”. W focusingu swoje niejasne odczucia cielesno-emocjonalne opisuje się poprzez symbole, to może być słowo, ruch, dźwięk, obraz czy metafora. Początkowo mi samej focusing wydawał się dość mglisty i skomplikowany, ale gdy wypróbowałam tę metodę, zakochałam się w niej. Dla mnie proces focusingowy okazał się naturalnym sposobem wyrażania i poznania siebie. To podróż, w której mogę spotkać samą siebie. Focusing wykorzystuje wyobraźnię, a sam proces może być niezwykle twórczy i kreatywny,  dlatego ta metoda wydaje mi się ciekawą propozycją do pracy z dziećmi.

 

Jak sama powiedziałaś, focusing trudno zrozumieć, gdy się go nie spróbuje. Jak zatem przybliżysz działanie tej metody uczestnikom twojej grupy i ich rodzicom? 

Proces kwalifikacji  do grupy będzie polegał między innymi na wzięciu udziału w dwóch spotkaniach. Podczas pierwszego zaproponuję dziecku i jego rodzicom ćwiczenie focusingowe w formie krótkiego opowiadania angażującego wyobraźnię. Podczas drugiego spotkania z rodzicami, postaram się omówić to ćwiczenie w języku dorosłych oraz przybliżyć sposób działania focusingu i metody samoregulacji Self-Reg. Ponadto, spotkania kwalifikacyjne mają służyć rozpoznaniu potrzeb dziecka, odpowiedzeniu na pytanie, czy grupa wyjdzie tym potrzebom naprzeciw. To również moment, w którym będę mogła przedstawić się nie tylko rodzicom, ale przede wszystkim dziecku oraz dać mu szansę oswojenia się ze mną, jako prowadzącą.

 

Dla jakich dzieci jest przeznaczona twoja grupa? 

Dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym, od 5 do 9 roku życia. Zajęcia są skierowane przede wszystkim do dzieci z objawami psychosomatycznymi, czyli dolegliwościami bólowymi płynącymi z ciała, które nie mają źródła w potwierdzonej diagnozie medycznej. Bardzo ważnym kryterium kwalifikacji będzie właśnie ta diagnoza, a dokładniej wykluczenie biologicznego podłoża dolegliwości. Jako prowadząca, potrzebuję upewnić się, że pracuję z dzieckiem nad jego bólem psychosomatycznym. Ból, który ma swoje źródło w biologii, wymaga leczenia medycznego i opieki przede wszystkim lekarza, a dopiero w drugiej kolejności, ewentualnie psychologa. Dzieci z diagnozą medyczną również mogą potrzebować pracy z terapeutą, jednak w nieco innych warunkach. Dzieci rozpoczynające naukę szkolną dość często zgłaszają ból głowy bądź brzucha, czasem może wydawać się, że po prostu nie chcą iść do szkoły.

 

Wszyscy znamy powiedzenie: paluszek i główka to szkolna wymówka. 

Tak, ale niestety, to pozornie niewinne powiedzenie sugeruje, że dziecko symuluje dolegliwości, a skoro symuluje (bo lekarz nie potwierdził żadnej choroby), to znaczy, że po prostu trzeba wziąć się w garść,  i zacząć normalnie wypełniać swoje obowiązki. Takie podejście uczy dziecko, że nie powinno  się nad sobą rozczulać. Tymczasem dzieci w zdecydowanej większości  naprawdę mogą odczuwać ból w ciele, nawet jeśli nie potwierdza go diagnoza medyczna. To ból psychosomatyczny, wynikający z nadmiernego napięcia. Dyskomfort płynący z ciała w każdym przypadku jest niezwykle istotnym komunikatem dotyczącym tego, że pewne nasze potrzeby nie są zaspokojone i musimy coś zmienić. To ostrzeżenie, które wysyła nam organizm, mówiąc: „Jeśli ten stan będzie trwał, możesz doprowadzić do utraty zdrowia fizycznego bądź psychicznego”. Podsumowując, dolegliwości psychosomatyczne pełnią bardzo ważną funkcję i nie powinniśmy ich ignorować. Dlatego tak ważne jest, by uczyć się wsłuchiwać w szept ciała, zanim ono zacznie krzyczeć.

 

Dlaczego grupa przeznaczona jest akurat dla dzieci wczesnoszkolnych?

Dzieci w wieku od wczesnoszkolnym narażone są na wiele czynników stresu. Z jednej strony doświadczają kolejnych skoków rozwojowych związanych z intensywnym rozwojem neurobiologicznym, a z drugiej strony są postawione przed wyzwaniem, jakim jest adaptacja do rzeczywistości szkolnej. Nowe otoczenie, nowy budynek, nowi nauczyciele, nowe dzieci, nowe obowiązki i zasady- dużo tych nowości. Czasem nawet zbyt dużo. Część dzieci przed okresem szkolnym jest bardzo śmiała, eksperymentująca, odważna, a w momencie pójścia do szkoły staje się wycofana i zaczyna zgłaszać dolegliwości bólowe. Wszystko dlatego, że stawiamy przed małym dzieckiem szereg wymagań: by dobrze się uczyło, było grzeczne, spokojnie siedziało w ławce i by potrafiło już panować nad poziomem pobudzenia oraz zdrowo regulować emocje, jednocześnie sami, jako dorośli ludzie, bardzo często mamy z tym problem. Właśnie stąd bierze się ból psychosomatyczny: dziecko zaczyna hamować odczucia, które są dla niego ważne albo zastępuje je emocjami, których oczekuje w danym momencie otoczenie. Prawdziwe emocje nie znajdują ujścia, więc organizm interweniuje. Dlatego tak ważne jest, aby właśnie w tym newralgicznym okresie, wspierać dzieci w ich rozwoju emocjonalnym, uczyć zdrowych sposobów regulacji napięcia i energii, zachęcać do wyrażania uczuć, by zapobiec kształtowaniu się nieadaptacyjnych schematów emocjonalnych.

 

Powiedz, na jakiej zasadzie będzie działała twoja grupa i czy takie maleństwa jak pięciolatki, będą umiały stosować focusing?

Grupa ma być przestrzenią do ćwiczenia samoregulacji w alternatywie do samokontroli. Takim bezpiecznym miejscem, gdzie dzieci będą mogły poczuć wszystko to, co tu i teraz pojawia się w ich ciele i uczuciach. Być może m.in. będą mogły dopuścić do siebie emocje, które z jakichś powodów są blokowane. Każde zajęcia będą zaczynały się od powitania kierującego uwagę na aktualnie samopoczucie oraz od krótkiej opowieści o zagubionej emocji. Dzieci ubrane w "focusingowe peleryny" i wyposażone w "self-regowe lupy", będą detektywami na tropie tej emocji, a ich zadaniem będzie odkrycie tajemniczego kodu, który wysyła do nich ciało. Poprzez wspólne ćwiczenia uczestnicy będą skupiać uwagę na ciele i odkrywać płynące z niego niejasne sygnały. Następnie w twórczy sposób (poprzez obraz, ruch, dźwięk…) będą starali się wyrażać to, co czują środku, czyli właśnie tę odkrytą, zagubioną wcześniej emocję. Jeśli zechcą podzielić się z grupą swoim odkryciem, przyczepią symbol emocji na swojej pelerynie, na wysokości miejsca, w którym poczuli ją w ciele.  Myślę, że w takim wydaniu focusingu, 5-latki odnajdą się lepiej niż dorośli. Początkowo, każde zajęcia będą poświęcone jednej emocji, ale jeśli dziecko w danym dniu nie będzie z tą emocją blisko, może poszukiwać tej, która aktualnie mu towarzyszy. Później, podniesiemy sobie poprzeczkę i będziemy poszukiwać nie tylko poszczególnych emocji, ale ich mieszanek, czyli doświadczanych stanów emocjonalnych. Ale to dla zaawansowanych Sherlocków.

 

Zajęcia trwają dwa miesiące i obejmują osiem spotkań. Jakie efekty po takim czasie będzie mógł zauważyć rodzic? 

Oczywiście wszystko zależy od indywidualnej sytuacji każdego uczestnika, ale założonym celem jest, by po dwóch miesiącach dziecko stało się wrażliwsze na sygnały płynące z ciała i potrafiło uchwycić, to, co czuje tu i teraz. By chętniej mówiło o swoich stanach i miało narzędzia, by je wyrażać, nawet w sposób symboliczny. Mam też nadzieję, że z czasem, komunikaty typu: „Mamo, boli mnie brzuch”, będą nieco bardziej rozbudowane i precyzyjne np.: „Mamo boję się iść do szkoły i czuję, jak ściska mnie w żołądku, zwłaszcza gdy myślę o lekcji matematyki”. Przede wszystkim jednak mam nadzieję, że tych dolegliwości będzie znacznie mniej. Focusing zakłada przecież, że każda odkryta, zauważona i nazwana emocja, nawet trudna i nieprzyjemna, ma tendencję do łagodnienia. Wymaga to uwagi i czasu, właśnie tego będziemy uczyć się na grupie.

X