Dobry dawca

Pacjent, zamknięty niczym w kokonie, ponawia próby wydobycia się ze swoich ograniczeń. Nagle pewnego dnia przychodzi na spotkanie i okazuje się, że podjął wiele istotnych decyzji. Terapeuta jest w szoku – tyle nad tym pracowali, a to stało się poza nimi, jakby w innym wymiarze.

Ludzie korzystający z pomocy psychologicznej na ogół „nie wyrabiają się” w życiu. Mogą być niesprawni w realizacji zadań, w kontaktach z ludźmi, w pełnieniu ról życiowych. Psychoterapeuta pomaga im w przywróceniu tej sprawności. Według niektórych szkół psychoterapeutycznych, dobrze funkcjonująca osoba, to ktoś przystosowany do świata, w jakim żyje, potrafiący kierować swoimi wyborami, decyzjami i swoim zachowaniem, umiejący zaspokajać swoje potrzeby emocjonalne w kontaktach z ludźmi. Jeśli lekarz w rozmowie z pacjentem dojdzie do wniosku, że problem fizyczny ma podłoże w psychice, to odsyła pacjenta do psychoterapeuty.

Czy psychoterapeuta może stwierdzić, że problem pacjenta pochodzi z poziomu innego niż psychologiczny – że jest problem duchowy? Co wtedy robi? Czy odsyła pacjenta do przewodnika duchowego?

Psychoterapeuta musiałby uznać istnienie duchowego poziomu doświadczeń, jako naturalnej, integralnej części ludzkiego życia. Znaczyłoby to, że poza fizycznym i emocjonalnym kontaktem ze światem istnieją doznania duchowe człowieka, istotnie wpływające na jego zdrowie, ze poza przystosowaniem do bieżącego życia człowiek, aby czuł się spełniony, musi doświadczać czegoś więcej. Przyjęcie takiej perspektywy oznacza tak naprawdę wiarę terapeuty w to, że:

  • istnieje Dobry Porządek Świata, a człowiek jako jego część poszukuje spełnienia w dawaniu i przyjmowaniu Dobra, w tworzeniu pełnej miłości relacji ze światem;
  • człowiek nie odnajdzie sensu własnego życia, nie dążąc do realizacji wartości uniwersalnych, takich jak ufność, miłość, czynienie dobra;
  • człowiek nie jest we wszechświecie sam i Dobry porządek Świata może stanowić znaczące źródło oparcia w jego rozwoju wewnętrznym – oparcia w Dobrym Dawcy.

Psychoterapeuta musiałby również uznać, że zablokowane zaufanie do świata, czyli kryzys wiary, to w naszych czasach powszechna dolegliwość duchowa, objawiająca się poszukiwaniem najrozmaitszych sposobów zagłuszania powstałej pustki wewnętrznej, a nie naturalny stan zdrowia.

W nurcie tzw. psychoterapii humanistycznej, otwieranie się pacjenta na kontakt ze światem jest traktowane równoznacznie ze zdrowieniem. W ciągu swojego życia człowiek pod wpływem doświadczeń traumatycznych zamyka się, oddziela od świata i blokuje swoje prawdziwe uczucia i potrzeby. Otwartość to naturalny, pierwotny stan gotowości do tworzenia więzi ze światem zewnętrznym. Terapeuci humanistyczni uznają, że człowiek otwarty, realizujący swoje potrzeby, jest w istocie dobry i potrafi kochać.

Psychoterapeuta Viktor Frankl stworzył koncepcję nerwicy noogennej, której źródło stanowi pustka egzystencjalna. Terapia indywidualna ukierunkowana jest na pomoc człowiekowi w znalezieniu drogi wlanego spełnienia, czyli w odnalezieniu sensu życia poprzez miłość i realizację ważnych zadań osadzonych na wartościach.

W integratywnym modelu psychoterapii realizowanym w naszym ośrodku duchowe pole doświadczeń człowieka traktowane jest jako część obszaru, w którym pojawiają się ludzkie problemy i niemożności. Bywa, że pacjenci, zwłaszcza po doświadczeniu wielkich tragedii życiowych (np. po śmierci najbliższej osoby), zamykają się i odcinają od własnej duchowości. W takiej sytuacji psychoterapia często nie wystarcza. Zdarzało się, że pacjent potrzebował konfrontacji z mądrym przewodnikiem duchowym, co uświadomił sobie w trakcie psychoterapii. Realizacja tego zamysłu dawała na ogół zaskakująco pozytywne efekty dla dalszego procesu terapii.

Poruszanie problematyki duchowej w relacji psychoterapeutycznej to jednak niełatwa sprawa. Po pierwsze, psychoterapeuta na ogół nie jest kojarzony przez pacjenta jako ekspert od duchowości. A więc rozmowa z terapeutą o wierze, Bogu lub duchowych przeżyciach wydaje się pacjentom nie na miejscu. Rzadko kiedy ktoś z własnej inicjatywy dzieli się podczas terapii duchowymi refleksjami. Pacjenci, pytani, czy są ludźmi wierzącymi i w co wierzą, na ogół są zaskoczeni bądź obawiają się, że terapeuta zacznie indoktrynację zamiast psychoterapii.

Po drugie zasady kontraktu z pacjentem oraz rola i zasady pracy psychoterapeuty są jasno określone przez kodeks etyczny. Nie dopuszczalne jest nakłanianie osoby poddającej się terapii do zmiany drogi życiowej lub przyjęcia określonej ideologii albo poglądów religijnych. Nie można również oceniać pacjenta – jego zachowania i wyborów- pod kątem tego, czy kieruje się „wyższymi wartościami”.

Po trzecie, w języku psychologicznym trudno opisać przynajmniej niektóre zjawiska i doświadczenia duchowe. Język terapeuty ogranicza się z reguły do opisu percepcji, sposobu myślenia i zachowań człowieka, jego potrzeb i doświadczeń emocjonalnych.

Po czwarte, w psychoterapii ogromnie pomocne jest porządkowanie i nazywanie doświadczeń i przeżyć pacjenta - pozwala mu lepiej poznać i zrozumieć siebie i swoją życiową sytuację. Poszerzanie pola świadomości to warunek pozytywnych zmian w procesie terapeutycznym. W obszarze duchowości rozumienie nie jest narzędziem szczególnie pomocnym w rozwoju. Doznanie duchowe pobudza wiarę i ufność w Dobrego Dawcę, pobudza człowieka raczej do odczuwania miłości i czynienia dobra niż do zgłębienia duchowych tajemnic.

Mimo ograniczeń związanych z pojawianiem się wątków duchowych w trakcie spotkań terapeutycznych, psychoterapia ma jednak różne odniesienia do duchowości. Wprawdzie terapeuta nie jest i nie może być w stosunku do pacjenta reprezentantem żadnej ideologii ani religii, ale w pewnym sensie można go uznać za misjonarza duchowego. Kontakt z pacjentem czyni go tak czy inaczej reprezentantem Dobrego Porządku Świata. Staje się więc on dla osoby, poddającej się terapii Dobrym Dawcą. Każdy profesjonalny terapeuta daje pacjentowi Uważną Obecność oraz Akceptację, czyli zgodę na to, że pacjent jest taki, jaki jest. Wnosi również do kontaktu z nim Spokój i Porządek.

Psychoterapeuci orientacji humanistycznej uważają, że kontakt między pacjentem a psychologiem jest najbardziej leczącym czynnikiem. Kontakt to fenomen trudny do opisania w języku psychologicznym. Jeśli leczy, można popatrzeć na niego jak na zjawisko transcendentalne. Poza samym kontaktem, istnieją w procesie terapeutycznym zjawiska, które można by określić jako duchowe tajemnice psychoterapii. Jedno z nich to świadomość człowieka. Często porównuje się ją do strumienia światła.

W procesie terapii psychoterapeuta pomaga pacjentowi rozświetlać swoje życie. Pacjent, poszerzając pole świadomości, doświadcza pełniej kontaktu ze światem. Istota ludzkiej świadomości jest nadal zagadką, porównywana czasem do światła płynącego od Boga.

Drugie ze wspomnianych zjawisk to moment zmiany zachodzącej w psychice pacjenta. Przez długi czas terapii pacjent, zamknięty niczym w kokonie, ponawia próby wydobycia się ze swoich ograniczeń. Nagle pewnego dnia przychodzi na spotkanie i okazuje się, że podjął wiele istotnych decyzji. Terapeuta jest w szoku – tyle nad tym pracowali, a to stało się poza nimi, jakby w innym wymiarze.

Dla terapeuty czującego sens swojej pracy pomaganie drugiemu człowiekowi jest wartością, a proces terapeutyczny można by nazwać podążaniem ku Dobru. Dlatego niezwykle ważnym czynnikiem sprzyjającym pojawieniu się pola duchowego w obszarze psychoterapii jest sam terapeuta i to czy wnosi on do kontaktu z pacjentem swoją wiarę w Dobry porządek Świata.

Tekst został opublikowany w miesięczniku „Charaktery”, nr 11, 2004 r.

X