Długie lato i diamenty

Jeśli lubisz długie lato i (lub) diamenty, to wybierz się w podróż. Na Uranie lato trwa 21 lat (ziemskich). Uran znajduje się około trzech miliardów kilometrów od Ziemi, ale przy szybkim rozwoju przemysłu kosmicznego chętni polecą tam niebawem.

Natomiast na Neptunie ( podobnie, jak na Ziemi ) kryształy diamentów powstają z węgla, ale na Neptunie jest ich ogromna ilość i można zbierać je i zabrać na Ziemię, aby zrobić biżuterię, czy inne piękne rzeczy. Na Neptunie są wysokie temperatury, więc można opalać się, a nawet kąpać w oceanie ciekłych diamentów.

Jeżeli czytając ten tekst myślisz, że jest on bez sensu, to mylisz się, gdyż pierwiastki Twojego ciała przez miliardy lat podróżowały po Wszechświecie.

Olbrzymie gwiazdy umierając stają się eksplodującymi supernowymi wyrzucającymi z siebie pierwiastki, z których powstają planety, gwiazdy, a też ludzie,  zwierzęta i wszystko, co jest wokół nas.

Duże gwiazdy wyrzucają przede wszystkim ciężkie pierwiastki, a znacznie mniejsze, takie, takie jak nasze Słońce - pierwiastki lekkie. Dlatego też ciężkie pierwiastki występują na Ziemi rzadko.

Wszyscy mamy wspólną matkę, czyli dużą supernową, która swoim dzieciom, czyli nam  dała pierwiastki niezbędne do życia.

Leżę na tapczanie wśród książek i artykułów z astronomii i fizyki i zastanawiam się, czy ateiści wierzą w to, że po śmierci jako pierwiastki staną się budulcem innych form życia i elementami Wszechświata. A co z własnym Ja? Co z miłością do Bliskich? (Chyba, że pierwiastki mają duszę, czy występują nieznane zjawiska kwantowe?)

Kilkakrotnie pisałam, że jestem agnostykiem. Nie wierzę w Boga, bo nie znam dowodów naukowych potwierdzających Jego istnienie. Lecz wierzę, że po śmierci spotkam się z Córką Basią, z synem Jackiem ( na którego będę czekała) i z Bliskimi, jako obecna Ja (psyche), ale mój rozum i wyobraźnia nie potrafią określić tej wiary, tego przekonania.

Według księdza profesora Michała Hellera, kosmologa, fizyka, matematyka – nauka i wiara nie są ze sobą w konflikcie. Nauka to nauka, a wiara, to wiara.

Lato. Jestem starszą osobą, żyję skromnie, ale mam to, co mi jest potrzebne. Mam też czas na patrzenie w niebo, przyglądanie się trawnikom, drzewom .Piszę o tym, bo wiem, jak ciężko jest niektórym ludziom podołać codziennym obowiązkom i problemom. I pomyślałam, że bardzo dobrze by było, gdyby osoby te znalazły codziennie czas na popatrzenie w niebo i na przyrodę. I radzę w czasach ciężkich przypominać sobie te chwile, które podniosą na duchu i staną się nadzieją na lepsze, łatwiejsze dni.

I proszę nie myśleć, że ja, stara emerytka, żyję, jak w raju i doradzam innym. Nie, tak nie jest, bo tak naprawdę,  to chcę zdjąć z siebie ciało, jak niewygodne ubranie, Ciało boli i prawie już nie chodzi. Ale w swojej chorobie znajduję dobre i wesołe strony. Na przykład znalazłam wiele zastosowań dla laski (jak na treningu kreatywności). Mogę laską coś przesunąć, przybliżyć do siebie, nałożyć na jej koniec mokrą szmatkę i sprzątać, czy nawet przyciągnąć książkę bliżej siebie.

Jedni szukają diamentów, inni czekają na długie lato, a jeszcze inni chcą zdjąć ciało, jak niewygodne ubranie, a jeszcze inni mają różne pomysły na lato i w ogóle,  na życie.

Ale, jeśli ktoś ruszy na Urana i (lub) na Neptuna, to niech się nie martwi -  skoro jesteśmy pierwiastkami, to pewnie większość z nich wytrzyma panujące tam temperatury - np. minus kilkaset stopni Celsjusza, lub plus kilka tysięcy. Najwyżej zmienimy skład własnych związków chemicznych, ale nie stracimy, taką mam nadzieję, własnego Ja i kontaktu z Ukochanymi.

No, więc czas ruszać w drogę. Albo zostać w domu, na Ziemi.

Krystyna Poznańska - Ostrowska

X