Człowiek jest dobry

Tak się złożyło, że podczas Majówki jestem w domu. Co robię? Trochę czytam, słucham radia, oglądam TV i jak starsza pani drzemię w środku dnia. Postanowiłam, że moja domowa Majówka będzie też i odpoczynkiem umysłowym. Oczywiście, myśleć przestać się nie da (pomijam np. medytację buddyjską), ale nie będę czytała nagromadzonych książek i artykułów z filozofii, fizyki i innych dziedzin nauki.

W obawie, że przyjdzie drzemka, odkładam pisanie i idę  do sklepiku pod domem, bo mam ochotę kupić sobie coś słodkiego, a sklep mogą niebawem zamknąć. Na ulicy ciepło, na trawniku pod domem siedzą gołębie, a po ulicy powoli chodzą ludzie w różnym wieku. Zauważyłam, że Majówka różni się od innych dni tym, że nie ma pośpiechu, co zdarza się rzadko, nawet w dni większych świąt. Ludzie twarze mają spokojne, więc chyba nie martwią się tym, że zostali w Warszawie, gdzie przecież jest dużo atrakcyjnych imprez dla tych, którzy nie chcą siedzieć w domu.

Jak napisałam, podczas Majówki odpoczywam umysłowo, więc pisanie w oparciu o wiedzę książkową odpada. Pozostaje opisanie odczuć, które są dla mnie prawdziwe i ważne, bo budują wiarę w dobro człowieka.

Skąd w człowieku jest dobro, skąd zło i jakie mają znaczenie? Są to tematy trudne, wymagające olbrzymiej wiedzy, począwszy od znajomości Biblii,  po orientację w dociekaniach i badaniach filozofów, psychologów, neurobiologów i innych uczonych.

Wspomnę tylko Sokratesa, który uważał, że zło czynimy z niewiedzy, z tego powodu, że nie wiemy, że zło jest złem, bo gdybyśmy wiedzieli, to byśmy nie postępowali źle. A Święty Tomasz z Akwinu twierdził, że chcemy dobra, a nie zła.

(Z historii i wydarzeń czasów współczesnych wiemy o złu i o okrucieństwach czynionych przez grupy ludzi, ale nie będę zajmowała się tymi tematami.)

Moje zainteresowanie dobrem zaczęło się około roku temu, bo prawie codziennie od tego czasu przekonuję się, że ludzie są dobrzy. Kiedyś wspomniałam, że mam duże kłopoty z chodzeniem.  Moje podróże ograniczają się właściwie tylko do sklepów pod domem, do pracy i czasami do lekarzy. I choć często jeżdżę taksówkami, to jednak też pokonuję drogę autobusem, albo schodami, które w większości nie są przystosowane do możliwości inwalidów.

Więc, przez ten rok nigdy nie zdarzyło mi się, że ktoś widząc, że mam jakiś problem,  na przykład z wyjściem z autobusu, zejściem ze schodów, wniesieniem  wózka z zakupami – nie pomógł mi. I są to osoby różne: starsi i młodsi, elegancko ubrani i zaniedbani, Czasami, aż czuję się zażenowana, gdy pomaga mi ktoś, kto sam nie jest w dobrej kondycji fizycznej.

Czemu ludzie tak robią? Z powodu empatii, współczucia, a może litości? – Wydaje mi się to nieistotne, bo pomoc zmierza w jednym kierunku, jakim jest ulżenie komuś, komu jest trudno. W takich sytuacjach nie ma czasu na zastanawianie się (coś się dzieje, reakcja).  I  dlatego często jestem wzruszona, gdy ktoś pomaga mi, choć jest to dla mnie także krępujące. Tak więc, ciągle odczuwam, że człowiek jest dobry i pewnie łagodzi to mój ogólny dyskomfort i czuję się lepiej. Dodam, że nikt nigdy nie okazał mi niecierpliwości w sklepie, kiedy powoli zbieram swoje zakupy i pakuję je, choć staram się odsuwać i nie zajmować miejsca. Kiedyś rozczulił mnie młody mężczyzna (nawet nie wiedziałam, że mieszkamy w jednym bloku), który zatrzymał samochód i wniósł balkonik pod windę.

Będę pewnie bardzo zdziwiona i będzie mi bardzo przykro, jeśli kiedyś, ktoś powie do mnie coś nieprzyjemnego, na przykład, że blokuję miejsce w autobusie lub w sklepie, wszak i tak może się zdarzyć. Ale, jak do tej pory spotykam ludzi dobrych i wrażliwych. I jest to dla mnie, aż nie do uwierzenia, a może po prostu jest cudem? Cudem, że człowiek z natury jest dobry, czego doświadczam codziennie.

Moja Majówka mija – czytam, słucham radia, oglądam TV, rozmawiam ze znajomymi przez telefon, drzemię i...sennie rozmyślam o naturze człowieka.

Krystyna Poznańska - Ostrowska

X