Czas na wąchanie róż

W jakim czasie żyjemy? Dlaczego niektórzy z nas nie potrafią uwolnić się od przeszłości? Co tracą ludzie myślący o przyszłych sukcesach? Jak cieszyć się chwilą obecną? O różnorodnym doświadczaniu czasu, ludziach skoncentrowanych na przeszłości, przyszłości i teraźniejszości; opowiada PHILIP G. ZIMBARDO, psycholog społeczny, profesor psychologii na Uniwersytecie Stanforda. Główne obszary jego zainteresowań to psychologia zła i dehumanizacja, dynamika nieśmiałości, psychologia perspektywy czasowej oraz eksperymentalne badanie procesu psychopatologicznego. Przeprowadzone przez niego eksperymenty ze sztucznym więzieniem i deindywiduacją należą do najbardziej znanych badań w psychologii społecznej. Zimbardo jest autorem popularnego podręcznika wprowadzającego do psychologii pt. „Psychologia i życie”.

Krzysztof Jedliński, Dorota Krzemionka-Brózda:Zajmuje się Pan badaniem orientacji czasowych. Jak doświadczamy czasu?
Philip G. Zimbardo: – O psychologicznym doświadczaniu czasu można mówić w odniesieniu do różnych wymiarów. Jednym z nich jest tempo życia, różne w różnych kulturach. Innym aspektem jest czas reakcji – tempo, w jakim reagujemy na rozmaite wydarzenia. Jeszcze czymś innym jest percepcja ciągłości, trwałości – doświadczanie tego, jak długo trwają wydarzenia. Mnie interesuje głównie to, jak ludzie umiejscawiają w czasie swoje doświadczenia życiowe. Perspektywą czasową zajmuję się od 1971 roku. Wszystko to, co dzieje się w tej chwili, ma miejsce w bezpośredniej teraźniejszości. Spóźniłem się na naszą rozmowę, ponieważ byłem u fryzjera. To było wtedy. Myśląc o spotkaniu z wydawcą, jakie mam za godzinę, myślę o przyszłości. Niektórzy ludzie na moim miejscu nadal myśleliby o tym, że się spóźnili, czuliby się zażenowani i zakłopotani. Inni często myślą o przyszłości. Na moim miejscu zastanawialiby się, czy spóźnią się na kolejne spotkanie, jak zareaguje wydawca. Są w końcu osoby, które koncentrują się na chwili bieżącej, nie przejmują się ani przeszłością, ani przyszłością.

– Jak to wpływa na samopoczucie i nastawienie do życia?

– Wśród ludzi skoncentrowanych na przeszłości są tacy, którzy myślą o niej negatywnie oraz tacy, którzy wspominają ją pozytywnie. Pierwsi skłonni są do porównywania wszystkiego do tragicznych wydarzeń ze swojego życia. W obcych ludziach widzą nauczycieli, którzy kiedyś ich ukarali lub sąsiadów, którzy przyłapali ich na kradzieży roweru. Drudzy myślą o przeszłości z nostalgią, mówią o „starych, dobrych czasach”, wspominają kolacje wigilijne i zdobyte w szkole nagrody. Osoby nastawione na teraźniejszość również można podzielić na dwie grupy – hedonistów i fatalistów. Hedoniści cieszą się ze spotkań z ludźmi, lubią dobre jedzenie, żyją dla chwili, poszukują przyjemności i nagród. Fataliści nastawieni są co prawda na teraźniejszość, ale nie potrafią się nią cieszyć. Twierdzą, że nie opłaca się patrzeć w przyszłość, gdyż i tak nie mamy na nią żadnego wpływu. To Bóg, Allach albo duchy decydują o tym, czy odniesiemy sukces, czy też poniesiemy porażkę. Niektóre religie, np. religia muzułmańska, są nastawione fatalistycznie. Podejście takie dość często charakteryzuje również ludzi żyjących w ubóstwie, pochodzących z najniższych klas społecznych. Wydaje im się, że nie mogą nic zrobić, aby zmienić swój los. Często zaczynają wierzyć w przypadkowe szczęście, stają się hazardzistami. Ludziom nastawionym na przyszłość wydaje się, że mogą zmienić świat, że to co zrobią, będzie miało pozytywne skutki dla społeczeństwa.

– Która z tych orientacji czasowych jest najlepsza?

– Każda z nich ma swoje zalety i wady. Plusem orientacji na przeszłość są bliskie związki z rodziną, historią, kulturą i społeczeństwem, poczucie własnego miejsca na świecie. Ujemną jej stroną jest to, że stajemy się konserwatywni, bronimy status quo, nie jesteśmy otwarci na nowe doświadczenia, nowe kultury, nie lubimy zmian. Tacy ludzie nie staną się rebeliantami, nie przeciwstawią się władzy. Będą natomiast wspaniałymi przyjaciółmi, z którymi dobrze się rozmawia.
Zorientowani na teraźniejszość hedoniści są bardziej narażeni na wszelkiego rodzaju uzależnienia – seks, narkotyki, jedzenie. Uzależnienie jest bowiem spowodowane przywiązaniem do rzeczy, które dają natychmiastowe zadowolenie. Nie myślą o tym, że narkotyki mogą ich zabić, gdyż umieramy w przyszłości, a oni nie są w stanie przenieść przyszłości do teraźniejszości. Poziom inteligencji nie ma tu żadnego znaczenia.
Nastawieni na teraźniejszość fataliści często mają wrażenie, że nie są za nic odpowiedzialni, nigdy nie mają poczucia winy, gdyż nigdy nie angażują się w działania. Wychodząc z założenia, że wszystko jest z góry zaplanowane, nie podejmują wysiłku, by zmienić swoje życie. Orientacja na przyszłość jest w większości kultur podstawą do odniesienia sukcesu. Planujemy, ustalamy cele, inwestujemy wiele godzin w dążenie do nich. Przerażające jest to, że poświęcamy temu wszystko inne – przyjaciół, rodzinę, że nie ulegamy żadnym pokusom. Często nie mamy czasu, by cieszyć się życiem, czyli na tzw. wąchanie róż.

Jeśli nasze otoczenie i kultura, w której wzrastamy, nastawione są na pewien wymiar czasu, czy możemy się temu przeciwstawić?
– Hippisowska rewolucja w latach 60. i 70. była właśnie rewolucją czasową. Hippisi uznali, że ich rodziny i kultura są całkowicie nastawione na przyszłość, zainteresowane tylko ambicjami, kapitalizmem i podbojami kolejnych narodów w celu uzyskania dostępu do większych zasobów naturalnych. Uznali, że trzeba odłączyć się, wsłuchać się w siebie, oddać się narkotykom, gdyż tylko marihuana i LSD potrafią skoncentrować uwagę na teraźniejszości. Trzeba się kochać, a nie walczyć ze sobą, gdyż to miłość sytuuje nas w teraźniejszości, podobnie jak narkotyki i rock and roll, który, w przeciwieństwie do muzyki klasycznej przypominającej nam o przeszłości, jest wyjątkowo „teraźniejszy”.

– Jak zatem odnaleźć się w czasie, jaką perspektywę czasową wybrać?
– Ważna jest umiejętność znalezienia równowagi między nimi – możliwość swobodnej zmiany orientacji czasowych. Gdy znajdujemy się w sytuacji, która nam odpowiada, powinniśmy umieć się z niej cieszyć, a nie myśleć o tym, co było lub co będzie. Gdy jestem z babcią, nastawiam się na przeszłość, interesuję się historią, tradycją, rytuałami. Aby jednak zacząć pracować, muszę skoncentrować się na przyszłości. Nieistotne staje się to, że jestem głodny czy zmęczony. Mam jasne cele i muszę do nich dążyć. Biznesmeni, szkolni prymusi, wszyscy odnoszący sukcesy są nastawieni na przyszłość. Rzadko potrafią cieszyć się chwilą obecną i choć zazwyczaj są efektywni zawodowo, to w życiu rodzinnym i w relacjach z przyjaciółmi nie odnoszą sukcesów. Optymalny jest stan równowagi pomiędzy orientacją na przyszłość, hedonistycznym nastawieniem na teraźniejszość i pozytywnym stosunkiem do przeszłości – powiązanie tych trzech elementów. Osoby niepotrafiące tego zrobić są depresyjne, agresywne, mają poczucie winy, nie odczuwają radości z życia... Wielu uzdolnionych i zdrowych fizycznie studentów Stanfordu pomiędzy 18. a 21. rokiem życia twierdzi, że niczego w swoim życiu nie kontrolują, myślą wyłącznie o negatywnych zdarzeniach z przeszłości. Zrozumienie problemu orientacji w czasie może być przydatne w przewidywaniu i zapobieganiu problemom psychicznym.

– Jakie znaczenie ma orientacja na teraźniejszość, czy np. sprawia, że stajemy się bardziej twórczy?

– W przeprowadzonym przez nas eksperymencie powiedzieliśmy studentom, że biorą udział w badaniu poziomu inwencji twórczej. Wykorzystując przygotowane materiały, badani mieli w ciągu 30 minut wykonać pewien produkt, np. obraz lub rzeźbę. Wśród badanych połowa była nastawiona na teraźniejszość, a połowa na przyszłość. W każdej grupie część osób poprosiliśmy, aby zaangażowali się w sam proces tworzenia. Drugą połowę poprosiliśmy, aby skoncentrowali się na wykonaniu dobrego produktu, ponieważ będzie on oceniony przez ekspertów z wydziału sztuki.
O ocenę faktycznie poprosiliśmy wydział sztuki. Eksperci mieli oceniać inwencję twórczą i techniczną wartość dzieła – wykorzystanie przestrzeni, zachowanie równych proporcji. Najwyższe oceny za wartość techniczną otrzymały osoby zorientowane na przyszłość, skoncentrowane na produkcie. Najwyższe notowania za inwencję twórczą otrzymali nastawieni na teraźniejszość, skoncentrowani na procesie. Wśród nich był student, który wsadził jeden pędzel do żółtej farby, drugi do niebieskiej i zwyczajnie mazał nimi po kartce, aż otrzymał jednobarwną zieleń. Pozostałe grupy, które działały wbrew swojej orientacji, nie były ani twórcze, ani dobre technicznie.

– Czy można kształtować swą orientację czasową np. przez praktykowanie medytacji?
– Dla medytacji i doświadczeń mistycznych charakterystyczne jest nastawienie na teraźniejszość. Zgodnie z filozofią zen przeszłość i przyszłość są zintegrowane w danej chwili. Wszystko, co nas interesuje, jest wyłącznie obecną chwilą. Przeszłość i przyszłość są intelektualnymi konstrukcjami. Nasze wspomnienie przeszłości jest abstrakcją, iluzją. W Ameryce głośno było o przypadkach ludzi, którzy sądzili, że byli w dzieciństwie wykorzystywani seksualnie przez rodziców. Wypadki te nie zdarzyły się, nie było na nie żadnych dowodów. Ludzie uwierzyli w coś, co tak naprawę nigdy nie miało miejsca. Przyszłość jest również abstrakcyjna. Umrzeć możemy w każdej chwili – nawet teraz sufit może spaść nam na głowę. Tak więc poza chwilą obecną nie ma innego realnego momentu. Zen mówi, że musimy nauczyć się żyć w rozszerzonej teraźniejszości i połączyć z nią swoją przeszłość i przyszłość. Tego nie da się jednak osiągnąć podczas dziesięciominutowej medytacji. W takiej formie może ona służyć jedynie zrelaksowaniu się, zapanowaniu nad stresem. Zrozumienie prawdziwej istoty zen wymaga jednak treningu, psychologicznej rekonstrukcji sposobu myślenia.

– Dziękujemy za rozmowę.

 

Krzysztof Jedliński, Dorota Krzemionka-Brózda

Rozmowa ukazała się w magazynie psychologicznym "Charaktery".

X