Budujmy relację z dzieckiem, która nie będzie wywodzić się z nakazów i kontroli, lecz zainteresowania i szacunku

Zanim najdzie nas ochota, by powiedzieć dziecku, że nie ma się czym stresować, spróbujmy zrozumieć, co aktualnie zajmuje jego uwagę. Rozbudujmy empatyczne relacje z dzieckiem, odzwierciedlajmy, czyli mówmy, że widzimy i słyszymy, co ono przeżywa. To bardzo ważne, by dać dziecku poczucie zrozumienia i nieoceniania, mimo że skala problemów dzieci i rodziców jest zupełnie inna- mówi Aleksandra Januszewicz, psychoterapeutka z Poradni dla Dzieci i Młodzieży Ośrodka Intra. 

Marianna Fijewska: Kolejne raporty psychologiczne z Polski i całego świata, pokazują fatalny wpływ pandemii na kondycję psychiczną dzieci i młodzieży. Rząd wprowadza właśnie program wsparcia psychologiczno-pedagogicznego dla uczniów, a media donoszą o wzroście liczby najmłodszych pacjentów w placówkach psychiatrycznych. Zastanawiam się, dlaczego teraz, kiedy coraz częściej mówi się o końcu pandemii i powrocie do starego, dobrego świata.

Aleksandra Januszewicz: Świat zewnętrzny stał się nieprzewidywalny, co sprawia, że trudno odnaleźć w nim poczucie bezpieczeństwa. Dużo mówi się o tym, że powoli wracamy do normalności, ale ta normalność jest inna. Gdy rząd otwiera dany sektor, pojawia się mnóstwa zasad, których wcześniej nie było. Odstępy, dezynfekcje, maski, rękawiczki… to wzbudza niepokój. Świat stał się światem o bardzo dużej ilości zasad, które zabierają swobodę. Czynniki wzbudzające stres to niestabilność, opresyjność i przede wszystkim zmienność. Każda zmiana niesie za sobą dyskomfort. Konieczny jest proces adaptacji, nabycie umiejętności trwania w danej sytuacji, nawet jeśli już wcześniej była nam znana i nawet jeśli ta sytuacja jest pożądana i przyjemna, jak powrót do szkoły.

Właśnie! Przecież tak wielu uczniów nie może się doczekać, żeby rozpocząć normalne lekcje, spotkać się z przyjaciółmi, zacząć normalnie żyć.

Nie zapominajmy, że część uczniów ucieszyła się z powodu nauki zdalnej. To zwykle dzieci i nastolatki, które miały problemy z rówieśnikami i możliwość spędzenia tylu miesięcy w domu była i wciąż jest pewnego rodzaju ulgą. Duży stres przed powrotem do szkoły będzie dla nich najprawdopodobniej nieunikniony.  Jest też część uczniów, szczególnie ze starszych klas,  która boi się oceny oraz konfrontacji. Dzieci i młodzież w czasie izolacji nie pracują pełnią swoich zasobów. Jest w nich obawa, że spotkanie z nauczycielem odsłoni powstałe braki lub, że trudno będzie się im odnaleźć w relacji z kolegami. Ale pomówmy o młodych, którzy, tak jak mówisz, nie mogą już doczekać się lekcji na żywo. Dla nich też powrót do szkoły nie będzie łatwy, ponieważ ich organizmy dostosowały się przez ostatnie miesiące do innego stylu życia. Do trybu domowego, który jest trybem patologicznym. Nie da się określić tego inaczej. Patologiczne jest to, że młody człowiek w wieku rozwojowym, musi spędzać całe dnie zamknięty w domu i wpatrzony w ekran. Do tego dochodzą jeszcze niesprzyjające kwestie środowiskowe- wielu rodziców w czasie pandemii potraciło prace, zmagało i zmaga się z problemem własnego przeciążenia. Co więcej- nauczyciele także są bardzo przeciążeni, zostali pozbawieni dotychczasowych narzędzi pracy i wsparcia zespołu. Uczniowie są teraz grupą, która wyjątkowo potrzebuje uwagi, kontaktu, a  onlinowa formuła pracy nie ułatwia budowania relacji.

Raz po raz w mediach pojawiają się informacje o tym, by zacząć nastawiać dziecko do powrotu do szkoły, by powoli rozmawiać z nim i przygotowywać je na koniec pandemii. Czy i w jaki sposób ty przeprowadziłabyś taką rozmowę?

Nie przeprowadzałabym z dziećmi jakiejś jednej dużej rozmowy o powrocie z lockdownu. Polecałabym raczej metodę małych kroków- zadbanie o to, by oczywiście w granicach bezpieczeństwa, dziecko miało możliwość interakcji z rówieśnikami. Namawiałabym do rozmów, ale  też do spacerów na świeżym powietrzu i przede wszystkim do budowania pogłębionej relacji. Zanim najdzie nas ochota, by powiedzieć dziecku, że nie ma się czym stresować, spróbujmy zrozumieć, co aktualnie zajmuje jego uwagę. Rozbudujmy empatyczne relacje z dzieckiem, odzwierciedlajmy, czyli mówmy, że widzimy i słyszymy, co ono przeżywa. To bardzo ważne, by dać dziecku poczucie zrozumienia i nieoceniania, mimo że skala problemów dzieci i rodziców jest zupełnie inna. Dla rodzica najważniejsze może być to, jakie dziecko ma oceny, a dla dziecka w danym momencie absolutnie najważniejsze może być to, że kolega bądź koleżanka nie odpisali na jego wiadomość. Poza tym dzieci często nie zdają sobie sprawy ze swoich stanów emocjonalnych i w rozmowie z rodzicami potrzebują przejrzeć się jak w lustrze. Dobrze też nie pocieszać. Gdy dziecko mówi, że jest mu źle, to ważne, by się przy tym zatrzymać, potowarzyszyć- nie pocieszać, nie przedstawiać rozwiązań i świetlanej wizji przyszłości, bo to może zostać odebrane jako brak akceptacji cierpienia, którego doświadcza. Moim apelem jako terapeuty jest to, by rodzice w tym bardzo ważnym czasie dla dzieci, czasie zmian i niepewności, łagodniej potraktowali temat edukacji. Oczywiście oceny i kwestia zdania do następnej klasy są istotne, ale najważniejszy jest dobrostan psychiczny i satysfakcjonujące relacje z rówieśnikami- jeśli tego nie będzie, to nauka też nie będzie szła dobrze.

Mówisz o relacjach z rówieśnikami- wiem, że ostatnio wśród uczniów pojawiło się zjawisko zwane tajnym nauczaniem. Polega na tym, że dzieci w małych dwu- czy trzyosobowych grupkach spotykają się na lekcje zdalne w jednym domu. Dzięki temu spędzają ze sobą czas na żywo.

Słyszałam o tym zjawisku i mogę powiedzieć, że mnie jako terapeutę, takie zachowanie rodziców porusza. Pozytywnie. Świadczy o tym, że rodzicom zależy i że starają się, by ich dzieci miały, choć namiastkę normalności. Uważam, że wszystkie działania skoncentrowane na dostrzeganiu i spełnianiu społecznych potrzeb dziecka, z zachowaniem reżimu sanitarnego i zdrowego rozsądku, są bardzo dobre.

Jaką radę dałabyś rodzicom, którzy chcą lepiej zrozumieć swoje dzieci i udzielić im wsparcia (zwłaszcza w czasie nieustannych zmian), ale obawiają się, że nie dadzą rady.

Jeśli rodzic ma świadomość swojej sytuacji życiowej, swoich stanów emocjonalnych, jeśli jest w kontakcie sam ze sobą, to najprawdopodobniej będzie w stanie zaoferować dziecku pogłębioną autentyczną relację. Nie wiemy, kiedy wszystko wróci do normalności, dlatego zamiast mów motywacyjnych skierowanych w stronę syna czy córki, niech rodzic sprawdzi, jak sam się czuje. Jakie ma wsparcie wśród bliskich- rodziny i przyjaciół, z kim może się dzielić swoimi troskami, czy nie jest zostawiony sam sobie, czego się obawia… gdy dokona takiego wewnętrznego uporządkowania, zrobi tym samym miejsce na wsparcie dla dziecka. A w relacji z dzieckiem najważniejsza jest otwartość i uważność oraz poważne traktowanie. Dlatego, raz jeszcze podkreślę, zaczęłabym od małych kroków. Od zaproszenia dziecka na spacer, a jeśli nawet na spacerze nie będzie o czym rozmawiać, trudno, można razem pomilczeć, jednak to wspólne milczenie już będzie jakoś zbliżające. Dziecko może nie chcieć od razu się uzewnętrzniać i zwierzać, ale bądźmy cierpliwi. Powoli budujmy relacje wywodzącą się nie z kontroli, nakazów, zakazów i kar, lecz z zainteresowania, szacunku i nieoceniania.

 

 

 

 

X