Z żabiej perspektywy

Kończymy cykl o asertywności. Pisaliśmy już o traktowaniu siebie (marzec), o pokusach (kwiecień), o obronie czasu (maj) i poprawianiu relacji między partnerami w związku (czerwiec). Tym razem przeczytacie tekst o asertywności w relacjach z Osobami Stojącymi Wyżej. Cykl o asertywności zamykamy tekstem MARII KRÓL-FIJEWSKIEJ o skutecznym i godnym sposobie rozmawiania z Osobami Stojącymi Wyżej.

Pewna Osoba oraz ty zbliżacie się do drzwi. Jeszcze krok, dwa i podejmujesz decyzję – staniesz z boku, a ją przepuścisz przodem. Inna scena: umówiliście się o określonej godzinie. Ty punktualnie, a nawet trochę przed czasem jesteś i czekasz. Pewna Osoba przychodzi, owszem, ale nieco później niż ty.
W pewnym momencie ty i Pewna Osoba zaczynacie, niechcący, razem mówić. Ty milkniesz od razu – Pewna Osoba kontynuuje swoją wypowiedź. Nieco później, gdy ty mówisz, nagle ona wchodzi ci w słowo. Dajesz sobie przerwać. W końcu Pewna Osoba mówi: „No dobrze, skontaktujemy się w czwartek”. A ty odpowiadasz: „Oczywiście. O której mogę zadzwonić?”.

Wszystko to czynisz świadomy, że Pewna Osoba stoi wyżej od ciebie (w twoim i jej rozumieniu tego pojęcia). Twojego zachowania nikt od ciebie nie wymaga – realizujesz je sam z siebie, odruchowo. Tak jakbyś mówił: „Jesteś ode mnie ważniejsza. Twoje potrzeby są ważniejsze od moich. Twój czas jest cenniejszy od mojego. Twoje słowa mają większą wagę niż moje. W naszej relacji to ja muszę bardziej się wysilać, muszę przebyć więcej niż połowę drogi”.
Pewna Osoba może pełnić różne role. Może być ciotką, nauczycielką, szefem, urzędnikiem, księdzem, liderem grupy towarzyskiej. Myślę, że w życiu każdego z nas znajdą się osoby, na które – chcąc nie chcąc – będziemy patrzeć z dołu do góry. Prawdziwy problem pojawia się wtedy, gdy w relacji z tymi osobami przestajemy czuć się sobą, stale wybieramy ich dobro kosztem naszego, a nawet pozwalamy się wykorzystywać i krzywdzić.

Do najbardziej emocjonujących sytuacji, o jakich opowiadają uczestnicy treningów asertywności, należą te, które dotyczą szefów. Spytani o powód trudności w asertywnym zachowaniu wobec nich, ludzie zwykle mówią: „Ryzyko”. On czy ona mogą się zemścić – przecież mają władzę. Z moich doświadczeń treningowych wynika jednak, że główne źródło trudności nie ma wcale realistycznego charakteru. Że jest ono umieszczone w naszej głowie.

Zachowanie asertywne jest zachowaniem partnerskim. Wymaga uznania, że jestem równie ważny jak Pewna Osoba. Nasze funkcje (na przykład w instytucji) mogą się różnić, ale nasze prawa do wyrażania siebie są takie same. Podejmując zatem próbę asertywnego zachowania wobec Osoby Stojącej Wyżej (np. szefa), muszę postawić się – w sensie interpersonalnym – w płaszczyźnie partnerskiej. Praktycznie oznacza to przezwyciężenie naszych behawioralnych nawyków.

Grażyna, jedna z uczestniczek treningu asertywności, była zbulwersowana tym, że szef najpierw zgodził się na jej udział w dwudniowym szkoleniu, a potem cofnął zgodę. Przygotowując się do scenki konfrontacji z szefem, Grażyna ułożyła sobie tekst swojej wypowiedzi. Był tam neutralny opis faktów, opis osobistej intencji.

Grażyna stanęła przy drzwiach zaaranżowanego gabinetu, gdzie siedział „szef” i coś pisał:
– Mam taką krótką sprawę... Dwa tygodnie temu...
– Nie teraz – oznajmił „szef”.
– Ale ja krótko...
– No to proszę naprawdę krótko – powiedział „szef”, nie podnosząc głowy.

Ten wstęp, samo rozmieszczenie osób w przestrzeni i ich fizyczne pozycje wskazywały jasno, kto ma przewagę, kto jest lepszy. Nadawały wypowiedzi kontekst nierównowagi. Jak się okazało, Grażyna miała szereg (w dużej mierze nieuświadomionych) przekonań utrudniających jej asertywne zachowanie w relacji z szefem, na przykład: nie należy przeszkadzać Osobie Stojącej Wyżej, gdy jest zajęta; nie wolno zbliżać się ani siadać bez zaproszenia Osoby Stojącej Wyżej; Osoba Stojąca Wyżej ma prawo zezwolić albo zabronić komuś mówić do siebie; czas Osoby Stojącej Wyżej jest cenniejszy niż czas innych osób.
Ciekawe było to, że w gruncie rzeczy Grażyna nie zgadzała się z żadnym z tych odkrytych u siebie stwierdzeń. Po przyjrzeniu się im uznała je po prostu za idiotyczne. A jednak to właśnie one rządziły jej zachowaniem wobec szefa!

W dalszej części swojej pracy Grażyna eksperymentowała z przepracowaniem tych wewnętrznych zakazów. Na przykład stawała blisko, siedziała na krześle przy biurku, mówiła nieustępliwie razem z szefem, gdy ten usiłował jej przerwać. Tym nowym zachowaniom towarzyszyło zwiększone napięcie przed i duża ulga po.
Ostatecznie okazało się, że Grażyna najlepiej czuje się, mówiąc na stojąco, w odległości około metra od biurka. Na ostatniej sesji nie negocjowała, kiedy i ile ma mówić – weszła i powiedziała o swojej sprawie, której na wstępie nie nazwała już – jak poprzednio – „krótką”, lecz „ważną”. Grażyna w ciągu godziny na naszych oczach zmieniła się w relacji z „szefem” z zalęknionego dziecka w pewną siebie kobietę.

Bardzo lubię pracować nad relacją moich klientów z autorytetami. Są to często prace zarówno efektowne, jak i efektywne, ponieważ cechuje je duża siła transferu. Uświadamianie sobie przekonań i nawet jednokrotne przekroczenie uznawanych dotąd ograniczeń – prowadzi do odzyskania poczucia wolności i swobody.

 

Maria Król - Fijewska

Tekst ukazał się na łamach miesięcznika "Charaktery" nr 7/2003

X