Wywiad z Pauliną Holtz

Rozmawiała: Marianna Fijewska

Paulina Holtz podpowiada skąd czerpać siłę na wielkie i codzienne wyzwania. Rozmowa o walce, sile, ambicji i kobiecości.

Paulina Holtz - aktorka filmowa i teatralna. Związana z Teatrem Powszechnym. Zdobywczyni nagrody „Warszawskiego Feliksa”. Odtwórczyni roli Agnieszki Lubicz w „Klanie”. Mama dwóch córeczek - Tosi i Marcysi. Autorka nieporadnika dla rodziców „Luśka na planecie Dziecko”.

 

Kiedy przygotowywałam się do wywiadu z Tobą przypomniał mi się taki cytat Życie nie jest ani lepsze, ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne to chyba Szekspir... Jesteś osobą, która robi tysiąc rzeczy naraz, cały czas mocno się realizując w sferze, nie tylko zawodowej. Twoje życie różni się od Twoich marzeń?

Ja nie mam marzeń. Serio. Realizuję się codziennie od rana do wieczora. Z tygodnia na tydzień. Z roku na rok. Realizuję swoje pasje, spełniam zachcianki, walczę o potrzeby i pragnienia. Ale nie marzenia mnie napędzają, tylko codzienność. Zadania na dziś. Zadania na życie.

Czym, w takim razie, różnią się potrzeby i pragnienia od marzeń?

Marzenia kojarzą mi się z silnym pragnieniem, nieustannie pielęgnowanym, któremu podporządkowujemy wiele działań, aby w końcu nadeszło spełnienie. Niespełnione marzenia albo w nas rosną, albo frustrują.

Marzenia nie są potrzebne?

Myślę, że są bardzo potrzebne! Ja też na swój sposób marzę. Tylko może nie jestem na tyle odważna, aby mieć marzenia totalne, więc mam takie… po prostu spełnialne.

Pytanie, skąd bierzesz motywację brzmi trochę banalnie... Może, po co to wszystko? Dokąd dążysz?

Może bardziej- staram się zdążyć? Im jestem starsza, tym mniej mam czasu. Nie tylko tego dosłownego, który dzieli nas od śmierci, ale też i tego codziennego. A wszystko mnie interesuje, pasjonuje. Żałuję, że jak byłam młodsza nie nauczyłam się więcej. Mimo, że robiłam setki rzeczy to i tak teraz ciągle, co chwilę pojawia mi się w głowie myśl- dlaczego nie nauczyłam się tego kiedyś, dlaczego tego nie umiem, nie sprawdziłam, nie przeżyłam?! I w związku z tym żyję w ciągłym pędzie. Ale lubię to.

Skąd bierze się u Ciebie taki 'napęd'? Wielu ludzi chciałoby żyć w taki sposób, ale coś ich hamuje od maksymalnego realizowania się.

Lenistwo? Wygodnictwo? Fajniej jest poleżeć i poopowiadać sobie jacy byśmy byli super i jak byśmy dali czadu, gdyby tylko okoliczności sprzyjały, niż zakasać rękawy i wziąć się do roboty.  Nie ma na co czekać! Ale, z drugiej strony, na pewno nie warto się frustrować jeśli nasze życie wygląda inaczej. Akceptacja tego, czego zmienić nie możemy i praca nad tym, nad czym da się popracować to klucz do mniejszej ilości stresów, moim zdaniem.

Biegasz, uprawiasz jogę i zapewne coś jeszcze, o czym nie wiem. Co znaczy dla Ciebie uprawianie sportów? Co sport wnosi w Twoje życie i jak wpływa na Twoją sferę psychiczno- fizyczną?

Aktywność fizyczna zawsze była ważną częścią mojego życia ale, im jestem starsza tym, sport zajmuje więcej miejsca w moim życiu. Siła fizyczna przekłada się na moc psychiczną. Endorfiny się przydają. Kondycja przy dzieciach jest nie do przecenienia! Nie wyobrażam sobie życia w bezruchu.

No właśnie- sport i dzieci. To dwa tematy, które mocno Cię określają w przestrzeni publicznej. Szczególnie ten drugi. W Internecie jest mnóstwo artykułów, zdjęć i wywiadów, o Paulinie- Mamie. Co dla Ciebie oznacza ten wizerunek?

Odkąd zostałam mamą i napisałam Luśkę na planecie Dziecko, czyli nieporadnik świadomego rodzica, na większości list kontaktowych do programów śniadaniowych figuruję pod hasłem: Dziecko. Jak jest jakiś temat o dzieciach, to dzwonią do mnie. Muszę przyznać, że trochę mnie to już męczy bo tematy się powtarzają, a ja mam mnóstwo pasji, którymi chętnie bym się podzieliła. Ale, oczywiście, macierzyństwo jest moją bardzo ważną życiową rolą i wyzwaniem. Jednak bycie spełnioną mamą idzie dla mnie nieodłącznie w parze z byciem spełnioną kobietą.

Telewizja śniadaniowa proponuje Ci pogawędkę na temat X, a Ty się cieszysz i wiesz, że będziesz miała mnóstwo frajdy z tej rozmowy. Jaki to temat?

Pani role teatralne? Kobiecość spełniona? Siła jest kobietą

To może teraz o kobiecości właśnie. W roku 2004 wzięłaś udział w sesji zdjęciowej dla Playboya. Co, udział w tej sesji, oznaczał dla Ciebie, dla Twojej kobiecości?

Wówczas- niewiele. Teraz miałabym z tego znacznie więcej frajdy. Ale prawdą jest to, co mówiły mi koleżanki, kiedy rozważałam czy przyjąć tę propozycję, że będę miała genialną pamiątkę. I mam. I cieszę się, że miałam okazję, żeby zrobić sobie takie zdjęcia. Każdą kobietę namawiam na taką sexi sesję, nie do magazynu, tylko dla samej siebie.

Co się zmieniło, że teraz podeszłabyś do tego inaczej?

Nie wiem. Jedna z rzeczy, której nigdy nie robię, to nie zastanawiam się, co by było gdyby... Stało się tak jak się stało, nie ma co rozpamiętywać minionych zdarzeń, chyba, że wnioski nam się do czegoś przydadzą. A teraz podeszłabym do tego będąc bardziej świadoma swojej kobiecości.

Uważasz, że taka sesja dzisiaj oznaczałaby, w opinii publicznej, koniec wizerunku Pauliny- Mamy?

Mamą – Pauliną  będę  zawsze.

Tak samo jak Pauliną- Córką. Twoja mama jest aktorką, a ojciec filmowcem. Jak sama mówiłaś, swoją aktorską drogę wybrałaś zupełnie spontanicznie. Przypadek, przypadkiem, ale jednak poszłaś w ślady rodziców. W jakim stopniu, życiowe wybory rodziców, determinują późniejsze wybory dzieci?

Myślę, że przede wszystkim łatwiej jest się odnaleźć w zawodzie, który jest już jakoś oswojony. Wyrastamy w pewnym określonym środowisku, a szukanie nowego zajęcia zawsze wiąże się z ogromną potrzebą i wielką pasją. Jak w filmie Billy Eliot: mały tancerz, który postanawia spełnić swoje marzenia, mimo, że nie ma początkowo wsparcia, ani w środowisku, ani w rodzinie. Ja nigdy nie miałam takiej jednej, sprecyzowanej pasji. Dorastałam w rodzinie artystycznej ale ciekawiło mnie, tak wiele tematów, że nie bardzo wiedziałam, czym zajmować się na poważnie: dziennikarstwo, historia sztuki, etnologia, reżyseria. Długo szukałam, a zawód aktorki zupełnie nie był tym wymarzonym. Ostatecznie zdecydował przypadek, a dopiero później mój zawód stał się moją pasją.

W jednym z wywiadów, na pytanie o to, jakim byłaś dzieckiem, odpowiedziałaś:Supergrzecznym i poprawnym w gościach, tak że wszyscy mojej mamie mówili: „Jaką pani ma wspaniale wychowaną córkę! Posprzątała, podziękowała, zapytała, czy może w czymś pomóc, ukłoniła się…”. A po powrocie do domu stawałam za zasłoną w dużym pokoju i tupiąc nogami, recytowałam: „Gówno! Dupa! Gówno! Dupa!". Tak było?

Było. Rzeczywiście. To był mój wentyl bezpieczeństwa.

Dzisiaj nie jesteś już supergrzecznym dzieckiem, ale wydajesz się być superzorganizowaną kobietą. Są momenty, w których musisz wejść za zasłonę i powiedziećGówno!Dupa!Gówno!Dupa! ?

Lubiłam i lubię nadal być grzeczna i układna. Ale jakoś trzeba tę energię wypuszczać więc wtedy tupałam a teraz...już nie jestem aż taką grzeczną dziewczynką. Wyżywam się w sporcie. Bycie matką dało mi też zupełnie inne poczucie własnej wartości. Teraz już nic nie muszę. Za to mogę wszystko. Uwielbiam ten stan. Stabilność i spokój.

Co rozumiesz przez, inne poczucie własnej wartości?

Priorytety się zmieniają. Nie gonisz już za niczym. Oddychasz swobodniej, dystansujesz się do spraw mało ważnych.

Jaka jest według Ciebie najlepsza i najzdrowsza forma odreagowania stresów i mobilizacji?

Dla każdego inna i nie ma tu złotego środka. Na pewno warto, aby to odreagowywanie nie krzywdziło nas, innych i nie rozwalało nam życia. Ale dla jednego to będzie wanna i książka, a dla innego skoki ze spadochronem. Ja odpoczywam i w wannie z książką, i uprawiając sport. Ale najbardziej lubię te chwile, kiedy zmuszam swój mózg do zwolnienia i uświadomienia sobie, że nie muszę się dziś spieszyć, że nie muszę robić 100 rzeczy na raz, mogę brać, co przyniesie dzień i niczego nie planować.

Chyba ciężko jest zejść z poziomu pełnej mobilizacji do poziomu odpoczynku. Czy masz jakiś sposób, by właśnie uświadamiać sobie , że "Dzisiaj nie muszę się spieszyć!"?

Tak, planuję to wcześniej! (śmiech). Wieczorem kładę się z myślą- JUTRO MAM DZIEŃ NICNIEMUSZENIA! I, oczywiście, robię mnóstwo rzeczy ale mam poczucie, że robię bo chcę a nie muszę! A to wiele zmienia...

Niedawno robiłam wywiad z pewnym znanym muzykiem, który powiedział mi, że najważniejsze dla niego jest osobiste poczucie bycia wolnym. Wolność daje energię do tworzenia, do działania, do życia. Wydało mi się to bardzo trafne i inspirujące. Jak Ty rozumiesz wolność i co dla Ciebie znaczy?

Tak, wolność uskrzydla ale wolność mamy w sobie. Dla mnie kluczowe jest poczucie bezpieczeństwa. Kiedy je mam- nic mnie nie ogranicza.

Wolność mamy w sobie, ale ciężko ją wydobyć i łatwo zatracić. Życie w pędzie nie odbiera nam wolności?

Dla mnie niewola to niemożność podążania za pragnieniami.

Jak w ogóle wyobrażasz sobie to, co mogłoby naszą wolność ograniczyć, na takim poziomie wewnętrznym?

Dla mnie podstawowym czynnikiem ograniczającym jest poświęcanie się. Dla kogoś innego "poświęcenie" może być wspaniałym motywatorem. Na szczęście. Nie ma łatwych porad. Nie ma łatwych rozwiązań. Jesteśmy indywidualnościami.

I każdy z nas jest inny. Na szczęście.

X