Słowa w prezencie

Pani Barbara najbardziej bała się tego właśnie momentu. Składania życzeń. Mąż zdawkowo całował ją w policzek, mrucząc pod nosem: „Oby spełniły się wszystkie twoje marzenia", córka była wyraźnie zdenerwowana, a syn obojętnie rzucał: „No, mamusia, już ty sama wiesz, czego chcesz". A ona tak się starała!

Wcześniej przez kilka dni myślała, co takiego powiedzieć bliskim, żeby nie było ogólnikowe, byle jakie, żeby wiedzieli, że ich kocha. Mężowi:„I żebyś zrobił wreszcie remont łazienki" (kafelki od pół roku czekały na położenie), synowi, by napisał pracę magisterską (skończył studia trzy lala temu!), córce życzyła męża (najwyższa pora). Opowiadała mi o tym podczas pierwszej wizyty w gabinecie. Za oknem wesoło migotały kolorowe lampki zawieszone na ośnieżonych drzewach. A pani Barbara miała łzy w oczach.

„Przez te życzenia, nieprzyjemną atmosferę ja już prawie wcale nie lubię świąt!", powiedziała w końcu. Nie jest łatwo składać życzenia. A przecież to może być takie przyjemne!

MIĘDZY SŁOWAMI

Zacznijmy od tego, że słowa to nie wszystko. Zdziwicie się pewnie, ale jedynie siedem procent informacji czerpiemy z tego, co mówi nasz rozmówca. Co jeszcze do nas „przemawia"? Ton głosu język ciała: mimika, pozy, które przybiera dana osoba, a nawet to, jak daleko (czy jak blisko) od nas stoi. A więc z życzeń pani Barbary można dowiedzieć się wiele ojej uczuciach, oczekiwaniach i relacji z mężem i dziećmi. Oto, co ja słyszę w tych zdaniach. Informacja jest jasna - prosty przekaz o remoncie, weselu, skończonych studiach.

Przejdźmy do uczuć. Bywa, że pomiędzy tym, co mówimy, a tym, co czujemy, jest niezgodność. Co odbiera wtedy rozmówca? Być może ma wrażenie, że kłamiemy albo manipulujemy nim. Mąż pani Barbary życzy jej spełnienia marzeń, ale nie patrzy jej w oczy, ucieka wzrokiem. Brak tu bliskości. A ona... być może wypowiada swoje słowa tonem przygany? Znacząco się uśmiecha? Zauważmy też: pani Barbara nie składa życzeń swoim bliskim - ona opowiada, czego chce od nich dla siebie! Przecież gdyby jej syn pragnął mieć tytuł magistra, już dawno obroniłby pracę, widać jemu na tym nie zależy. A córka być może marzy o założeniu rodziny, ale wszyscy wiemy, że to nie taicie proste.

Jakie więc emocje towarzyszą wysłuchiwaniu takich życzeń? Przykrości, rozczarowania... Co więcej, nie świadczą też one dobrze o stosunku pani Barbary do męża i dzieci - zresztą wbrew jej intencjom. Bo jeśli ona mówi o zakończeniu remontu (który ciągnie się od pół roku), to co daje do zrozumienia? „Jesteś złym mężem. Nic dbasz o nasz dom". W rezultacie świąteczne życzenia - które mają być wyrazem troski, miłości - są jak poszturchiwania, nakaz: „Zmień się! Zrób coś ze sobą! Takiego cię nie kocham!". No cóż. Trudno się dziwić, że atmosfera przed wigilijną wieczerzą jest sztywna i niemiła, córka pani Barbary zdenerwowana a ona sama przestaje lubić święta. Kiedy powiedziałam jej o wszystkim, co słyszę w jej życzeniach jako psycholog, wykrzyknęła: „Przecież ja mam coś innego na myśli! Kocham ich i chcę im nieba przychylić, ale... jak to powiedzieć?".

No właśnie jak?

ŻYCZENIE MIŁOŚCI

Zaczęłyśmy pracować z panią Barbarą nad wymyśleniem takich życzeń, w których naprawdę uda jej się przekazać rodzinie to, co ma na myśli.

Na początek zapytałam: czemu, jej zdaniem, służy składanie życzeń? Wbrew pozorom to wcale nie jest takie oczywiste. Bo nie składamy ich po to, żeby komuś wytknąć jego niedociągnięcia albo dać do zrozumienia, jaki naszym zdaniem ma być, co robić, czuć. Mówimy je po to, by... pokazać, że pragniemy, by spełniły się marzenia osoby, z którą właśnie dzielimy się opłatkiem. A to znaczy, że musimy wiedzieć, o czym ona mogłaby marzyć. Okazało się, że pani Barbara wcale tego o swoich bliskich nie wie. A Ty? Pomóc Ci mogą następujące pytania: czym Twój bliski zajmuje się w czasie wolnym? Jakie wydarzenie często wspomina, mówi, że to było coś bardzo radosnego, absolutne szczęście? Czym zaczął się ostatnio interesować, co go fascynuje? Co jest dla niego na razie nieosiągalne, ale chce to zdobyć?

Pani Barbara powiedziała, że jej mąż prawie wszystkie weekendy spędza na majsterkowaniu w garażu. Uwielbia dłubać przy samochodzie, naprawiać zepsute drzwiczki od szafki, robić karmniki dla ptaków i budki lęgowe. Syn natomiast najszczęśliwszy był podczas wyprawy koleją transsyberyjską dwa lata temu. Do dziś o tym opowiada. Jeśli chodzi o córkę, od pół roku rysuje projekty toreb i pasków, a nawet zaczęła trochę szyć, obdarowała kilka przyjaciółek modnymi dodatkami według własnego pomysłu.

Ta wiedza - czego pragną najbliżsi - posłuży nam do „skonstruowania" dla nich świetnych życzeń. Ale... to jeszcze nie wszystko. Bo to jest czysta informacja. A jak zabarwić ją ciepłymi emocjami i powiedzieć coś miłego, budującego o naszej relacji? Oto moja rada. Dobrze jest składanie życzeń zacząć od kilku słów wstępu, co lubimy w kontakcie z drugą osobą. Z czego jesteśmy dumni? Co jest dla nas ważne? Nie chodzi jednak o rzeczy ogólne, a przez to banalne: „Jesteś kochanym mężem", „Dobry syn z ciebie". Zachęcam, by odnieść się do konkretnych wydarzeń, na przykład z minionego roku. I mówić w pierwszej osobie: ja podziwiam, lubię, podoba mi się w tobie, że... Tak podana pochwała brzmi lepiej. Pani Barbara przypomniała sobie swoje niedawne problemy w pracy. Wracała do domu zdenerwowana, a mąż bardzo ją wspierał. Z kolei syn zaczął wczesną wiosną biegać, a już jesienią wystartował w półmaratonie.

Córka znalazła lepszą pracę pomimo kryzysu...

Teraz trzeba było tylko połączyć te dwa elementy: życzenia „uszyte na miarę" dla każdego z domowników i kilka ciepłych i pełnych miłości słów wstępu. W wigilijny wieczór pani Barbara miała powiedzieć:

  • mężowi: „Jestem ci wdzięczna za to, że okazałeś mi wsparcie wtedy, gdy miałam trudności w biurze. Naprawdę bardzo mi to pomogło. Chciałabym ci życzyć, żebyś w nadchodzącym roku miał więcej czasu na majsterkowanie. Wiem, jak bardzo cię to zajęcie relaksuje";
  • córce: „Jestem z ciebie dumna, że w tak trudnym momencie udało ci się znaleźć dobrą pracę. Życzę ci, żebyś miała z niej dużo satysfakcji i... tyle wolnego czasu, by rozwijać swoją nową pasję, czyli projektowanie. Widzę, że świetnie ci idzie i masz z tego masę radości!";
  • synowi: „Podziwiam cię, że zacząłeś uprawiać sport, zawziąłeś się i pobiegłeś półmaraton. Komuś tak wytrwałemu należy się nagroda: życzę ci, żebyś do następnych świąt spełnił swoje marzenie i pojechał na wyprawę do Nepalu".

A DLA SIEBIE PRAGNĘ...

Pięknie to brzmi, prawda? Ale ja jeszcze chciałam, żeby w tej świątecznej atmosferze pani Barbara pomyślała też o sobie. Ze składaniem życzeń sobie jest właściwie całkiem podobnie jak ze składaniem ich innym. Niestety, zwykle myśląc

  • tym, czego byśmy dla siebie chcieli, skupiamy się raczej na naszych niedociągnięciach
  • niezadowoleniu z siebie niż na akceptacji. Szklanka do połowy pusta, znacie to? Zamiast życzyć fajnie, sympatycznie i ciepło, dokładamy

Warto dodać do życzeń coś od siebie: podziękować, wyrazić podziw, dumę...samym sobie: „Żebyś wreszcie straciła te 20 kilo nadwagi!", „Żebyś wreszcie wzięła się do rosyjskiego!". Stop! Lepiej pomyśleć o tym, za co jesteśmy sobie wdzięczni, co się nam udało, z czego jesteśmy zadowoleni. Zróbmy sobie w ramach świąt pozytywny bilans ostatniego roku, a myśląc o kolejnych dwunastu miesiącach przywołajmy dobre rzeczy, których dla siebie pragniemy.

Pani Barbara zrobiła coś takiego i stwierdziła: „Cieszę się, że zaczęłam chodzić w tym roku na taniec brzucha. Mam z tego tyle zabawy. Chcę to kontynuować, a nawet zapisać się dodatkowo na salsę. I właśnie tego sobie życzę". Mam wrażenie, że pani Barbara odkryła wreszcie radość płynącą z mówienia innym (i przede wszystkim sobie!) miłych rzeczy. Jest więc duża szansa na to, że jej rodzina zasiądzie w tym roku do wigilii w innej atmosferze niż zazwyczaj.

 

Hanna Szczepańska

 

 

 

 

X