O życiu……. mimochodem

„Słońce błyśnie między wschodem a zachodem

Mimochodem obrysuje miasto chmur

Jednych dziegciem dzień nakarmi, innych miodem

Temu głowę wzniesie, temu napnie sznur

Trochę starsze znów się stanie to, co młode

Jakby strzepnął ptak kolejną kroplę z piór”

 

Jacek Kaczmarski

 

Lubię koniec października i pierwsze dni listopada, między innymi dlatego, że w telewizji oprócz krzykliwych reklam towarów mających zapewnić nam zaspokojenie potrzeb życiowych są też spokojne reklamy zniczy, a w sklepach – ekspozycje z chryzantem i lampek nagrobnych. Myślę, że niektórych z nas skłania to do refleksji nad sprawami, których nie można przeliczyć na pieniądze i dobra materialne.

Pierwsze dni listopada, to też czas, kiedy wieczorem palą się nie tylko elektryczne światła ulic, ale również znicze w miejscach upamiętniających zmarłych podczas wojen i powstań. Zapalmy więc, światełka dla tych, którym bliscy nie  zapalą, bo często nawet nie wiedzą, gdzie są ciała ich zmarłych ukochanych.

W Zaduszki, a też w Wigilię Bożego Narodzenia zapalam lampkę nieopodal bloku, w którym mieszkam, pod tablicą z informacją, że w tym miejscu hitlerowcy zamordowali 113 osób 2 sierpnia 1944 roku. Nie tylko ja, bo też palą się i inne znicze.

Nie wszyscy mogą pójść na cmentarz 1 i 2 listopada, więc okres intensywniejszego odwiedzania nekropolii przedłuża się jeszcze o kilka dni, podczas których życie i śmierć splatają się wzajemnie.

W tym roku Halloween (tradycja Halloween pochodzi z czasów Celtów, którzy wierzyli, że 31 października Samhain, bóg śmierci, pozwala duszom zmarłych być wśród żywych) w okolicach mojego domu nie zauważyłam. Tylko w jednym sklepie zwróciłam uwagę na skromną dekorację w postaci subtelnego znicza, doniczek z wrzosami i obok nich małych dyń. Może więc, Halloween, które nie pasuje do naszych tradycji (także tradycji pogańskich) przestało być modne?

No, ale jak co roku, już niebawem zobaczymy w telewizji reklamy choinek i prezentów, którymi będziemy mogli uszczęśliwić bliskich.

Też  jak co roku, niektórzy z nas, w okresie Wigilii i Świąt Bożego Narodzenia pójdą do swoich bliskich na cmentarz i postawią na grobie małą choinkę.

A potem……mimochodem przyjdzie Wielkanoc, i znów Zaduszki……i mimochodem czas będzie mijał robiąc sobie przystanki przy kolejnych świętach. Aż nagle…..ktoś nam zapali znicz.

Czas. Co to jest czas? Czym jest czas? Umownie, w rzeczywistości Ziemi, (według fizyki, której prawa poznaliśmy i nazwaliśmy) czas jest czwartym wymiarem. Ale do tematu czasu powrócę w którymś z następnych tekstów.

A dziś przypomniał mi się pogrzeb poety i barda – Jacka Kaczmarskiego i Jego pieśń pod tytułem „Piosenka napisana mimochodem”, którą śpiewaliśmy na pogrzebie poety w 2004 roku. Stąd tytuł mojego felietonu „O życiu……mimochodem”. Grób Jacka Kaczmarskiego jest na Cywilnych (Wojskowych) Powązkach w Warszawie.

Krystyna Poznańska - Ostrowska

Dziennikarka, socjoterapeutka oraz systemowa terapeutka rodzinna. Publikowała m.in. w "Życiu Warszawy" i "Nowinkach Psychiatrycznych". Związana z INTRĄ od kilkunastu lat. Obecnie jest odpowiedzialna przede wszystkim za organizację staży studentów naszych szkół psychoterapeutycznych.

X