Liczby urojone

Urojenia są sądami niezgodnymi z tzw. rzeczywistością i zalicza się je do zaburzeń myślenia. Są jednym z objawów niektórych chorób psychicznych.

Liczby urojone to takie liczby, które podniesione do kwadratu dają liczbę ujemną. Kwadrat podstawowej liczby urojonej (i) wynosi -1, czyli i2 = -1 (i podniesione do kwadratu równa się -1). Są też liczby zespolone i kwaterniony. Jak wyglądają przeróżne kształty geometryczne opisane równaniami z użyciem tych liczb? Jak wygląda Wszechświat? Nie potrafię sobie tego wyobrazić. Ale niektórzy matematycy potrafią.

Na świat przez idee i liczby w starożytności patrzył Platon. W dzisiejszych czasach o tym, że Bóg jest matematyką możemy dowiedzieć się czytając książki księdza profesora Michała Hellera.

Przeciętny, tzw. normalny człowiek nie wyobraża sobie świata owładniętego urojeniami osób chorych psychicznie, ale też nie wyobraża sobie świata opisanego przez liczby urojone. Wniosek stąd prosty: nie rozumiemy i nie widzimy rzeczywistości, w której żyjemy. Ale może jesteśmy na takim etapie rozwoju ewolucyjnego, że wystarczy nam to, co uważamy za normalną rzeczywistość, bo w innej nie potrafilibyśmy żyć.

Wracam przeto do rzeczywistości i przypominam sobie pacjenta oddziału psychiatrycznego, pana Y. Młody Pan Y z powodu choroby przerwał studia matematyczne. Pan Y całymi dniami pisał coś na różnych kartkach papieru, z których zdobywaniem miał kłopot. Przynosiłam więc  mu zeszyty i któregoś dnia, kiedy zauważyłam, że pan Y pisze równania poprosiłam o wyjaśnienie co to jest. Pan Y nie był rozmowny, ale poświęcał mi czasami kilka minut i tłumaczył równania opisujące grawitację, a też inne, zawierające różne liczby, m.in. urojone i zespolone. Pan Y widział te równania, czyli widział figury geometryczne opisane przez równania. Niestety (dla mnie) pan Y został przeniesiony do szpitala w innym miejscu, bliżej rodziny. Ale kartki na których pan Y tłumaczył mi równania matematyczne i fizyczne mam do dziś.

W 2010 roku rosyjski matematyk, były profesor matematyki uczelni w Petersburgu, Grigorij Jakowlewicz Perelman został uhonorowany najbardziej prestiżowym wyróżnieniem matematycznym, Medalem Fieldsa (nazwanym matematycznym Noblem) za udowodnienie hipotezy Poincarégo. Nagrada wynosiła milion dolarów, ale matematyk nie przyjął jej. Profesor Grigorij Jakowlewicz Perelman dalej mieszkał z matką w skromnym lokalu w bloku, w Petersburgu i pracował naukowo kontaktując się czasami ze światowymi ośrodkami naukowymi. Czy profesor matematyki jest zdrowy, czy chory?

Przypomniałam sobie też pacjenta z rozpoznaniem schizofrenii, który czytał (i rozumiał) Biblię w językach: aramejskim, greckim i hebrajskim.

Pacjentów z ciężkimi chorobami psychicznymi i z umiejętnościami poruszania się w obszarach nauki i kultury spotkałam wielu. Przypominam, że zespoły w przebiegu schizofrenii przeważnie nie upośledzają sprawności intelektualnych.

Jaki ten świat jest dziwny. W szpitalach psychiatrycznych przebywają ludzie widzący obrazy kryjące się w bardzo skomplikowanych równaniach matematycznych i fizycznych, a poza szpitalami tzw.  ludzie normalni przeważnie zajmują się dbaniem o podstawowe potrzeby życiowe. Chociaż oczywiście, wśród nich są też naukowcy, twórcy kultury i sztuki i osoby dążące do pozabiologicznego i pozasocjalnego rozwoju własnego i innych.

W dwóch poprzednich tekstach („Czy wszyscy chorujemy psychicznie?” i „Antoni Kępiński – Andrzej Cechnicki”) pisałam o osobach chorych psychicznie i o tym, jakie czynniki są ważne w powrocie tych osób do tzw. normalnego funkcjonowania społecznego.

Świat chorych w fazie nasilonych objawów psychotycznych ciężko jest zrozumieć, a właściwie jest niemożliwy do zrozumienia, więc trzeba łączyć leczenie medyczne z terapią środowiskową.

Chorzy psychicznie, tak jak tzw. normalni ludzie, w różnym stopniu radzą sobie w kontaktach z innymi – w pracy, w środowisku znajomych, a nawet w rodzinie. Jednak ludzie po kryzysie psychicznym czasami mają większe trudności z samodzielnym i zadowalającym dla nich życiu pozaszpitalnym i powrocie do obowiązków życiowych. W takich sytuacjach choremu trzeba pomagać tworząc sieć osób i instytucji działających na jego rzecz, wspólnie z nim i jego bliskimi. Jako wzorzec uważam terapię medyczną i społeczną prowadzoną w Krakowie przez prof. dr hab. nauk med. Andrzeja Cechnickiego.

A z moich obserwacji potrzeb osób chorych psychicznie wynika, że nawet pacjenci, którzy izolują się od kontaktów z innymi, potrzebują jednak tych kontaktów, bo są po prostu ludzmi (pisałam o tym w wyżej wymienionych tekstach).

Trzeba też dodać, że doznania, które przeżywają chorzy w okresie kryzysu psychicznego są dla nich często sytuacjami granicznymi. I powrót do tzw. normalnego życia jest trudny i czasem długotrwały.

 

Krystyna Poznańska - Ostrowska

X