Kilka (nie)oczywistych refleksji o związkach

 

autor: Rafał Majewski

 

Bliskość emocjonalna jest niezwykle potrzebna w ważnych relacjach, w tym oczywiście w relacjach osób tworzących pary. Jest czymś naturalnym, rozwija się dzięki byciu z drugą osobą, otwartości na nią, dzięki uważnemu słuchaniu, dostrzeganiu jej emocji, potrzeb, buduje się przez wspólne doświadczanie i przeżywanie spraw tych drobnych, codziennych i tych wyjątkowych. Przy budowaniu bliskości w związkach, ważna  jest aktywność dwóch stron, potrzebna jest umiejętność nie tylko uważności na drugą osobę, ale też uważność na siebie samego, własne emocje, potrzeby, wartości oraz umiejętność nazywania tego co się właśnie przeżywa, tego co jest ważne i czasem odrobina odwagi  po to żeby móc o tym powiedzieć drugiej osobie.

Teoretycznie, wszystko jest proste, naturalne, potrzebne więc w czym problem i po co ta odrobina odwagi?

Żeby być z kimś emocjonalnie blisko, nie można udawać kogoś innego, trzeba być naprawdę sobą, w całości ze swoimi zaletami i wadami, z tym z czego jest się dumnym i z tym co wstydliwe, bolesne. Trzeba trochę się „odsłonić” i zaufać, że druga  osoba nie zawiedzie, nie wykorzysta tej wiedzy przeciwko mnie, nie „zrani”.

Kiedy już się doświadczyło, że ktoś bliski zawiódł, to zaufanie nie przychodzi łatwo i pewnie potrzeba czasu oraz więcej niż odrobiny odwagi żeby być sobą.„odsłonić się” drugiej osobie.

Czasami jest tak, że można jednocześnie bardzo chcieć tej bliskości (miłości) i bardzo się jej obawiać. Nie zawsze te obawy są świadome i pewnie są tym większe im ważniejsza była ta osoba która w jakiś sposób zawiodła. ( i nie zawsze musi mieć to związek z relacją w związku) Wiele osób od początku swojej drogi życiowej może doświadczać wielu trudności związanych z niewystarczającą opieką rodziców, może „nauczyć się”, że bliskości zawsze musi towarzyszyć jakiś rodzaj cierpienia.

Czasami trudno być sobą z  prostej obawy, że stracę tę bliską osobę kiedy się przekona jaki  naprawdę jestem, ponieważ nie jestem wystarczająco dobry, fajny, ciekawy, albo nie jestem takim człowiekiem z jakim ta osoba chciałaby być.  Więc czasem bez tej odwagi może być trudno wyrazić swoją złość, lub powiedzieć nie.

Kolejny problem z budowaniem bliskości emocjonalnej polega też na tym, że bliskość wymaga czasu, cierpliwości, uważności. Może też wymagać pójścia trochę pod prąd w środowisku gdzie wartościowe jest to, co dzieje się natychmiast i intensywnie, gdzie ważne jest to co się „ma” i co się wydaje atrakcyjne na pierwszy rzut oka,  czym można się pochwalić (pewnie trudniej budować bliskość emocjonalną z osobą, która jest bardzo atrakcyjna fizycznie, ale nie ma z nią za bardzo o czym rozmawiać).

Autentyczna bliska relacja może  prowadzić do lepszego zrozumienia siebie, uświadomienia czego tak naprawdę, się chce. Obecność kochanej osoby może tworzyć w życiu nowe możliwości, może wprowadzać w  świat, którego wcześniej się znało. Każda z osób może wnieść i dzielić się swoimi zdolnościami, pasjami, wiedzą, doświadczeniem życiowym. Bycie w bliskim związku dostarcza osobom mnóstwa okazji do wspierania się  i pomagania sobie w przekraczaniu własnych ograniczeń. Bliska osoba może być partnerem w procesie rozwoju, zmieniającym jakość życia.

Bycia w związku, budowania bliskości można się uczyć. Dobrze jest zauważać, pamiętać i korzystać z pozytywnych doświadczeń nawet jeśli dany związek, z różnych przyczyn kończy się rozstaniem. Warto dbać o siebie i o drugą osobę po to, by móc czerpać siły z pozytywnych doświadczeń. Pewnie się jest innym „sobą” w wieku dziesięciu, dwudziestu, czy trzydziestu lat, rzadkością są pary (ale się zdarzają), które przetrwały razem od podstawówki, czy liceum i założyły wspólnie rodzinę.

Przy refleksjach na temat bliskości emocjonalnej, upływu lat, wchodzenia w związki, miłości przypomina mi się serial „Cudowne lata” ( powracający co kilka lat emitowany w różnych stacjach TV.).

Główny bohater Kevin Arnold, którego losy możemy obserwować na przestrzeni wielu lat,  w pierwszych odcinkach rozpoczyna naukę w szkole podstawowej i zaczyna towarzyszyć  swojej pierwszej miłości Winnie .  Doświadcza trudów życia, na różnych jego etapach, uczy się bliskości w związku, miłości, przechodzi wspólnie z Winnie wzloty i upadki, wchodzi w dorosłe życie. W ostatnim odcinku dowiadujemy się, (dzięki narracji głównego bohatera, który z perspektywy dojrzałego mężczyzny wspomina swoje cudowne lata),  że chociaż przyrzekali sobie miłość, każde z nich wybrało najpierw studia, potem życie w różnych częściach świata. Pisali do siebie co tydzień listy, przez osiem lat. Po tych ośmiu latach znowu się spotkali – Kevin powitał Winnie z żoną i kilkumiesięcznym synem… Nie jest to jednak smutna historia. W jakiejś części,  dzięki temu czego wspólnie doświadczyli i temu co dobrego sobie podarowali, Kevin i Winnie mogą być tym kim są, mogą czuć się spełnieni, doświadczają bliskości, kochają i są kochani.

X