Kiedy tracimy kogoś bliskiego

Kiedy tracimy kogoś bliskiego

Z psychologiem Barbarą Smolik rozmawia Rafał Majewski.

Po stracie bliskiej osoby cierpimy, przeżywamy żałobę. Niektórzy mówią o przeżywaniu żałoby po innych stratach: np. zdrowia, czy rozstaniu. Porozmawiajmy o żałobie związanej ze śmiercią.

Czy u różnych osób można wyodrębnić podobne etapy przeżywania żałoby?

Żałoba przebiega w sposób bardzo indywidualny. Wpływa na to wiele czynników m.in. rodzaj śmierci bliskiej osoby, własna osobowość, rodzaj relacji, jaką tworzyliśmy ze zmarłą osobą, czy w ostatnim czasie doznaliśmy innych strat, czy mamy wsparcie w innych osobach. Natomiast mimo tych różnic wiele osób w podobny sposób przechodzi przez kolejne etapy żałoby. Najczęściej mówi się o czterech stadiach: Wstrząs i szok - Jest to moment, w którym dominuje niedowierzanie, że osoba zmarła. Może temu towarzyszyć poczucie oszołomienia, wewnętrzny zamęt i bezradność. Kiedy pierwszy szok minie pojawia się silna potrzeba zaprzeczenia śmierci i protest. To może być trudne dla osób towarzyszących, bo wiąże się z wybuchami gniewu, rozpaczy i bólu.

Mówisz o gniewie, ale czy jest to tylko gniew skierowany do osób towarzyszących?

Nie tylko. Może być on również skierowany do lekarzy, którzy nie zapobiegli śmierci, do Boga albo nawet do osoby zmarłej.

Złość na osobę zmarłą może powodować wyrzuty sumienia, poczucie winy.

Tak. Poczucie winy może się też pojawić, gdy żałobnik po śmierci bliskiego poczuje ulgę, albo np. wtedy, gdy śmierć była poprzedzona cierpieniem z powodu choroby albo z jakiś powodów relacja ze zmarłym przysparzała cierpienia.

Co jest następnym etapem?

Dezorganizacja - często ten etap trwa najdłużej. Głównym jego celem jest zaadoptowane się żałobnika do zmienionej rzeczywistości. Nie jest to jednak łatwe zadanie m.in. ze względu na siłę i różnorodność emocji. Wystarczy, że wymienię smutek, przygnębienie, drażliwość, apatię. A to nie wszystkie uczucia, niektóre z nich są subtelne. Reakcje, które z nich wynikają nie zawsze da się kontrolować np. płacz na dźwięk usłyszanej piosenki w radio, albo wybuch złości na przypadkową osobę. Warto wspomnieć o zmęczeniu, które jest częste w tym czasie żałoby.

Można się spodziewać, że trudno jest wtedy odnaleźć się w rzeczywistości, w codziennych obowiązkach tj. zakupy, pranie, gotowanie.

Tak. Do tego mogą dołączyć kłopoty z apetytem, ze snem. Taki stan nie sprzyja kontaktom z ludźmi. Poza tym funkcjonuje przekonanie, że spotykając się z ludźmi trzeba być zabawnym, dyspozycyjnym, aktywnym i nie narzekać. Jednym słowem należy być w jakiś sposób atrakcyjnym. Więc i z tych powodów żałobnicy wycofują się z życia społecznego. Dodatkową trudnością jest to, że otoczenie może nie rozumieć lub być zmęczone zachowaniami żałobnika, jego płaczem, wracaniem do tematu śmierci i umierania, ciągłego mówienia o tym, co czuje.

Osoba w żałobie może czuć się odrzucana.

Co z kolei może wzmacniać jej poczucie samotności. Tworzy się błędne koło. Załóżmy jednak, że po tygodniach płaczu, smutku, drażliwości, niepokoju, lęku i poczucia bezradności docieramy do ostatniego etapu: reorganizacji. Jak sama nazwa wskazuje jest to: zorganizowanie czegoś na nowo. Tym czymś jest życie, codzienność. Pamiętajmy, nie oznacza to, że żałobnik zapomina o wszystkim. Nie, on uczy się z tymi zmianami żyć. Pojawiające się emocje różnią się siłą i natężeniem. Są mniej gwałtowne, mniej bolesne. Choć mogą przybierać na sile w okolicznościach ważnych rocznic: śmierci, urodzin, imienin, ślubu, poznania się

Czyli trzeba jasno powiedzieć: to jest normalna reakcja. A jak pomóc osobie, która straciła kogoś bliskiego?

Przede wszystkim nie bójmy się zapytać, czego teraz potrzebuje, jak można jej pomóc. Nawet, jeśli spodziewamy się, że nie będzie to realne do spełnienia. Czasami ważne jest samo nazwanie pragnienia, marzenia, potrzeby. Poza tym rodzaj pomocy zależy od etapu przeżywania żałoby. Ale to, co najważniejsze bez względu na etap to towarzyszenie tej osobie, bycie z nią, empatyczne słuchanie tego, co mówi. i powstrzymywanie się przed błahym pocieszaniem, uspokajaniem. Pozwólmy na wyrażenie nawet tych trudnych emocji takich jak złość, smutek. Czasami taka pomoc może się sprowadzać do tego, by podać chusteczki, otulić kocem, przypomnieć o jedzeniu, piciu, odpoczynku. Zwróćmy też uwagę czy nie ma potrzeby pomocy w codziennych obowiązkach takich jak zakupy, sprzątanie.

Kiedy możemy powiedzieć, że sposób przeżywania żałoby nie jest prawidłowy?

Mówi się, że nieprawidłowo przebiegająca żałoba jest wtedy, kiedy osoba, która ją przeżywa zachowuje się tak, jakby nic się nie zmieniło. Albo, kiedy jest nadmiernie aktywna, np. bardzo angażuje się w pracę, czynności domowe. Może się to jednocześnie wiązać z zapominaniem o podstawowych potrzebach jedzenia, picia. To, co może również niepokoić to przedłużająca się idealizacja osoby zmarłej. Ciągłe mówienie o niej w samych superlatywach, tak jakby nie była człowiekiem, ale jakimś ideałem.

Jeśli jest to dalekie od prawdy o zmarłym, idealizacja może wzbudzać w otoczeniu niezrozumienie, złość i raczej milczenie niż chęć podtrzymywania rozmowy.

Milczenie może wynikać jeszcze z przekonania, że „o zmarłych się źle nie mówi”. A żeby dobrze przejść przez żałobę na jakimś etapie trzeba dostrzec, że zmarły miał zalety i wady. Realne postrzeganie zmarłego może ułatwi poznawanie i budowanie relacji z nowymi ludźmi.

Kiedy wskazana byłaby pomoc psychologa?

Żałoba to stan, kiedy przeżywamy różne uczucia najczęściej smutek, żal tęsknotę, ale i złość. Jeśli ten stan jest długotrwały, towarzyszy temu poczucie winy i myśli samobójcze, to należy zgłosić się do psychologa bądź psychiatry. Proces żałoby służy przygotowaniu się do życia bez osoby zmarłej, służy reorganizacji dotychczasowego funkcjonowania. Tak naprawdę, to nic innego jak nowy podział ról, obowiązków w rodzinie, wśród przyjaciół. Dlatego ważne jest, by żałobę przeżywać a nie powstrzymywać się przed doświadczaniem smutku, niepokoju, tęsknoty, żalu. Zatrzymanie się na którymś z etapów żałoby utrudnia nam podjęcie nowych wyzwań.

Dziękuję za rozmowę.

 

X