Droga mniej uczęszczana. Czyli jak w labiryncie życia dotrzeć do gabinetu psychoterapeuty.

Dwie drogi zbiegły się w połowie mego życia,
Rzekł pewien mądry człowiek.
Wybrałem drogę mniej uczęszczaną
I widzę różnicę co noc i co dzień.

  1. P. Young

Psychoterapię często określa się jako wiedzę tajemną i pracę z delikatną materią, jaką jest nasza psychika/dusza. Sam termin psychoterapia pochodzi od greckich słów: psyche – dusza i therapein – leczyć. Nasuwa się więc skojarzenie: lekarz dusz. Co w naszych racjonalnych czasach brzmi dosyć odważnie i trochę ezoterycznie.

Z kolei temat psychoterapii poruszany w small talkowych rozmowach często wywołuje humorystyczne skojarzenia z wujkiem Freudem, kozetką, czy pytaniem „chcesz o tym porozmawiać?” albo „wspieramy cię”. Filmy fabularne przeważnie podtrzymują te stereotypy, pokazując psychoterapię biegunowo. A co tak naprawdę dzieje się za zamkniętymi drzwiami gabinetu i w jaki sposób to pomaga? A co ważniejsze, w jaki sposób może to pomóc właśnie mnie?

 

Psychoterapia – kiedy?

Gdy jesteś chory, boli Cię gardło, żołądek czy noga od razu wiesz gdzie masz się udać po pomoc. Zazwyczaj jest to najpierw lekarz pierwszego kontaktu lub internista, potem zaś konkretny specjalista.

Gdy zaś masz problemy psychiczne lub emocjonalne często poszukiwanie pomocy lub rozwiązania nie jest już sprawą oczywistą. Jeżeli sprawa, która Cię dręczy jest dość prosta, np. pokłóciłeś się z bliską osobą i buzują w tobie emocje, to zazwyczaj wystarczy rozmowa z przyjacielem lub rodziną i „przegadanie” problemu. Jeśli jednak czujesz, że rozmowa pomaga tylko na chwilę, sytuacje problemowe wciąż się powtarzają, a w Tobie narasta bezradność, przygnębienie, poczucie osamotnienia lub braku zrozumienia, to wiedz że coś się dzieje.

 

Uświadomienie sobie problemu

Często te emocje nie są łatwe do rozpoznania. Czemu? Bo nasza psychika działa tak, że chce jak najszybciej „pozbyć się problemu”, a co za tym idzie też trudnych emocji. I w tym celu używa różnych mechanizmów, zwanych często obronnymi, których celem jest m.in. odwrócenie uwagi, „zapomnienie o kłopocie”, wytłumaczenie sobie zdarzenia po swojemu lub zaprzeczaniu pewnym  faktom.

Trzeba się więc trochę natrudzić, by mimo to uświadomić sobie, że doświadczam jakiegoś rodzaju cierpienia, niewygody czy trudności i że mogę skorzystać z pomocy specjalisty, zamiast wciąż mieć nadzieję, że „to minie samo”.

To co może dodatkowo pomóc w podjęciu takiej decyzji, to uczciwa analiza mojej sytuacji życiowej i odpowiedzenie sobie na kilka pytań:

 

- Jak się na co dzień czuję? Czy czuję się szczęśliwy, spełniony? Czy też mam poczucie, że czegoś mi brakuje, nie jestem dość dobry, dojrzały, kompetentny?

- W jaki sposób myślę o sobie? Czy dominują u mnie negatywne myśli na swój temat, które krytykują mnie na każdym kroku? Np. mogłeś to zrobić lepiej; znowu powiedziałaś coś bez sensu; nie nadaję się; ale jestem głupia; tylko krzywdzę innych itp.

- Jakie są moje relacje z bliskimi? Czy czuję, że są harmonijne, oparte na wzajemnym dawaniu i braniu, czy też może często doświadczam w nich poczucia krzywdy lub winy?

- Czy mam poczucie wewnętrznego bałaganu, którego sam nie mogę ogarnąć?

- Czy często czuję osłabienie, napięcie, mam bóle głowy lub inne doznania z ciała, które dziwnym trafem pojawiają się wtedy, gdy doświadczam czegoś trudnego?

- A może wręcz przeciwnie wydaje mi się, że wszystko jest ok, ale na myśl że miałbym skorzystać z pomocy dostaję gęsiej skórki i moja odpowiedź brzmi nie, nie, nie?

- Istotne może być również przeanalizowanie własnej historii, szczególnie dzieciństwa pod kątem przeżywania trudnych emocji. Czy będą dzieckiem byłem szczególnie narażony na przeżywanie lęku, przykrości, niepewności, bezradności, czy złości?

Decyzja o podjęciu psychoterapii

Odpowiedź pozytywna na chociaż na jedno z tych pytań oznacza, że mam świadomość problemu i być może nie ze wszystkim radzę sobie tak dobrze jakbym chciał/a. Tym samym uznaję, że być może są obszary mojego życia lub mojej historii, które wymagają uporządkowania. I to jest pierwszy krok. Jednak by trafić z tym do gabinetu psychoterapeuty potrzebuję jeszcze:

 

  1. Wiedzieć, że takie usługi w ogóle istnieją.
  2. Wierzyć, że taki rodzaj leczenia/wsparcia działa i może pomóc także mnie.
  3. Mieć otwartość i gotowość do współpracy i rozmowy o moim doświadczeniu i przeżywaniu.
  4. Mieć świadomość nakładów ekonomicznych – czasu trwania terapii (długoterminowa terapia, prowadząca do satysfakcjonujących zmian, na głębokim poziomie trwa zazwyczaj ok. 1-2 lat.) i jej kosztów finansowych(jeśli usługi są płatne).

Wybór terapeuty – wybór nurtu, choć najważniejsza i tak jest relacja.

Ok. To mam już decyzję, że idę i wiem mniej więcej co stanowi mój problem. To teraz wystarczy wybrać osobę i miejsce.

Nie każdy wie, że nurtów w psychoterapii jest wiele. Niektóre, tak jak psychoanaliza skupiają się bardziej na przeszłości i rozwiązywaniu wewnętrznych konfliktów. Inne jak terapia poznawczo-behawioralna koncentrują się na aktualnym sposobie myślenia i działania oraz możliwości zmiany przekonań i zachowań. Jest również nurt humanistyczny (który mi osobiście jest najbliższy), który koncentruje się natu i teraz (czyli na tym czego doświadczam właśnie w tym momencie), na relacji między klientem i terapeutą (jako bazy do rozmowy o innych relacjach) oraz na osobistym doświadczaniu i eksperymentowaniu.

Najważniejsze jest jednak by samemu dokonać tego wyboru: do kogo. Ponieważ, każdy z nas ma osobiste preferencje i też wewnętrzną intuicję związaną z tym, z kim w kontakcie czuje się dobrze. A i badania pokazują, że tym, co szczególnie działa lecząco w psychoterapii jest mocna, oparta na współpracy relacja terapeutyczna, nie zaś specyficzne metody pracy. Carl Rogers, amerykański psychoterapeuta humanistyczny, zwracał dodatkowo uwagę, że by relacja terapeutyczna mogła być lecząca, ważne jest by terapeuta w kontakcie był empatyczny, autentyczny i bezwarunkowo akceptował swojego pacjenta.

Nawiązywanie kontaktu

W końcu nadszedł ten dzień. Zjawiamy się na umówioną godzinę i czekamy cierpliwie przed gabinetem, w ładnym korytarzu, z kolorowymi obrazkami na ścianach.

Czego właściwie mogę się spodziewać po pierwszym spotkaniu? Jak to będzie?

 

Ważne jest by zdawać sobie sprawę, że do psychoterapeuty idziemy między innymi dlatego, że chcemy porozmawiać o ważnych i intymnych dla nas sprawach, często takich, o których nikomu więcej nie mówimy. Stąd tak istotne jest byśmy czuli się podczas rozmowy swobodnie i bezpiecznie. I dlatego pierwsze kilka spotkań służy zazwyczaj właśnie budowaniu kontaktu. Jest to czas, w którym zarówno ja, jak i terapeuta możemy się nawzajem poznać i zobaczyć czy współpraca między nami będzie możliwa i na czym będzie polegać. Jeśli wiem dokładnie co sprawia mi trudność i co chciałbym zmienić, to prawdopodobnie terapeuta będzie przez ten czas głównie słuchał i dopytywał. Jeśli jednak sam nie do końca wiem co jest moim problemem i jak to ugryźć, to mogę się spodziewać, że terapeuta będzie bardziej aktywny w zadawaniu pytań, by lepiej zrozumieć moją sytuację.

 

Im więcej zainwestujesz w kontakt, tym więcej zyskasz

Często po pierwszym spotkaniu mogę czuć się skołowany i myśleć, że w sumie niewiele się wydarzyło, a na pewno nie czuję, żadnej zmiany w swoim życiu. I rzeczywiście zmiana nie ma szans zadziać się tak szybko J Bo podobnie jak zbieranie  negatywnych doświadczeń trwało jakiś czas, tak i zmiana schematów myślenia, przeżywania, zachowania wymaga czasu, refleksji i przepracowania. A terapia to szczególny proces – poznawania siebie i budowania relacji, i jako taki potrzebuje dużo przestrzeni czasowej, emocjonalnej i refleksyjnej. Ważne jest również to, co dzieje się między spotkaniami terapeutycznymi.

Mogę jednak liczyć na to, że im większe będzie moje zaangażowanie i otwartość na sesjach, tym więcej będę korzystać i tym szybciej zacznę wprowadzać zmiany w swoim życiu. Podobnie jak w dobrej relacji - im więcej w nią inwestuję, tym więcej zyskuję. Tak to już po prostu działa. A żeby sprawdzić jak dokładnie… To trzeba samemu spróbować i doświadczyć. Bo żad­na lek­tu­ra i in­te­ligen­tne ro­zumo­wanie nie zastąpi bez­pośred­niego doświadczenia (John Fowles).

 

Dodatkowo kilka osobistych opinii z internetowego forum, o tym jak działa psychoterapia:

Witam, piszę żeby podzielić sie z wami wrażeniem na temat psychoterapii. Choć chodzę dopiero od niedawna, to mam wrażenie że dotarcie do przyczyn lęku jest kluczowe dla jego wyleczenia. Z moją psychoterapeutką rozmawiam o rzeczach z których nie zdawałam sobie nigdy sprawy, i o których z nikim nie rozmawiałam. Po zaledwie miesiącu (a to pewnie dopiero wierzchołek góry lodowej...), poczułam że wiele mi to daje. Zaczynam oswajać swoje lęki, myślę też, że obecne problemy w kontaktach z ludźmi, poczucie niskiej wartości, ciche mówienie, lek przed ocenianiem...-wszystko to ma w czymś podłoże.

*

(…) terapia to bardzo ciężka i trudna praca nad sobą ale przynosi wspaniałe efekty.

*

Myślę, że często nie zdajemy sobie sprawy z tego że cos w naszym dzieciństwie nie zagrało, wydaje nam się że mieliśmy cudownych rodziców i ze to nie tam leży przyczyna. Moi rodzice byli wspaniali, ale jednocześnie nie do końca wywiązali sie ze swoich ról. Choć ojca straciłam bardzo wcześnie, to nigdy nie zdawałam sobie sprawy z niektórych uczuć które żywię do niego do teraz. Psychoterapia pomaga je zrozumieć. Pomaga też chyba odbudować parę zapomnianych ogniw, które, jak dopiero teraz sie dowiaduję, są w stanie połączyć wszystko w lepszą całość. To ogromny wkład w budowanie poczucia własnej wartości.

*

Ja chodzę na terapię od 4 miesięcy, robię postępy, ale jest to bardzo wyczerpująca walka z samym sobą, jeśli ktoś myśli że terapia będzie lekka ,łatwa i przyjemna to się myli, dla mnie jest to najcięższe doświadczenie w życiu a zarazem też ekscytujące ,bo zmieniam samego siebie, a wierzcie mi miałem problemy kosmiczne , a objawy i lęki w czasie jej trwania przybrały rozmiary bezkresu, liczcie sie z tym, choć nie musi być aż tak źle jak u mnie. Bez terapii ciężko sobie dać radę, ona uświadamia problemy i rozładowuje emocje, dlatego tez jej częstotliwość zależy od skali problemu.

X