Zaklejona koperta

Na przyjęciu u moich przyjaciół spotkałam znacznie młodszą od siebie panią, która przez chwilę opowiadała o kłopotach, jakie ma ze swoim szesnastoletnim synem, ale dodała, że może to nie kłopoty, ale jej obawy, że prawdopodobnie jest przewrażliwiona, bo syn uczy się dobrze, a jego znajomi, którzy przychodzą do domu, to młodzież porządnie wychowana, do której nie ma zastrzeżeń. A problem polega na tym, że pani niepokoi się, kiedy syn wieczorami wychodzi z domu, a ona nie wie dokąd (syn mówi, że jeszcze nie wie, gdzie pójdzie) i nie może dogadać się z nim, o której godzinie wróci. Syn nie zawsze odbiera telefon, co budzi jej dodatkowy niepokój, gdy jest późno.

Cofnęłam się w czasie o wiele lat i przypomniałam o swoich podobnych obawach i niepokojach. Szczególnie o syna, który przeważnie nie odbierał telefonu, bo córka wysyłała mi sms-a, jeśli miała wrócić później, a telefon odbierała.

Młodzież w wieku 16 lat jedną nogą jest w dzieciństwie, a drugą idzie ku dorosłości z niecierpliwością czekając na dowód osobisty. Młodzież czuje, że liczy się ze zdaniem rodziców, wszak w dzieciństwie przejęła od nich wiele wartości moralnych i kulturowych, ale sama chce decydować o części swoich spraw i nie wszystko mówić rodzicom. Młodzi, kochając rodziców, często nie rozumieją, czemu rodzice się o nich martwią, czemu chcą wiedzieć co zamierzają, co robią i z kim spędzają czas. Dziwi ich nawet to, że rodzice chcą wiedzieć, o której godzinie wrócą do domu, bo uważają, że nic im się nie stanie i wszystko jest OK.

Poradziłam mojej rozmówczyni, aby konsekwentnie , ale spokojnie – domagała się od syna podawania godziny powrotu do domu i powołała się na elegancki zwyczaj, jaki panuje wśród ludzi mieszkających razem, nawet współlokatorów. A zwyczaj, to taki, że wypada poinformować współmieszkańców o późniejszym powrocie, żeby nie budzić ich niepokoju lub uprzedzić, jeżeli wróci się później.

Zasugerowałam też, żeby powiedziała synowi, że jest ciekawa, gdzie spędza on czas i opowiedziała przy okazji, jakie w jego wieku miała rozrywki i gdzie chodziła ze znajomymi. Oczywiście, do takiej rozmowy potrzebny jest moment, w którym nie ma pośpiechu i zarówno ona, jak i syn nie są skupieni na jakimś zajęciu. I żeby delikatnie  zaznaczyć, ze jej obowiązkiem rodzicielskim jest wiedzieć, co syn robi wieczorami i nocami, gdy jest poza domem i poprosić , by zrozumiał jej niepokój i wspomnieć, że jej rodzice też interesowali się, co ona robi i niepokoili się o nią.

Bardzo dobrym pomysłem jest zaproponowanie dziecku aby włożyło do koperty, jeśli chce to  potem zaklejonej, kartkę z numerami telefonów osób, z którymi zamierza spędzić wieczór czy noc,  i nazwą miejsca do którego się wybiera. Oczywiste jest, że rodzice kopertę otworzą tylko w sytuacji wyjątkowej, jeśli, np. potrzebny jest pilny kontakt z dzieckiem, a nie można się z nim skontaktować. U mnie w domu „zaklejona koperta” sprawdzała się. Na szczęście nie musiałam jej nigdy otwierać, bo dzieci wracały do domu, a w domu nie wydarzało się nic złego. Ale „zaklejona koperta” sprawdza się tylko wtedy, kiedy dzieci są pewne, że rodzice nie otworzą koperty bez powodu, przez ciekawość, a rodzice będą przestrzegali zasady szacunku dla prywatności swoich dzieci.

 

Krystyna Poznańska - Ostrowska

Dziennikarka, socjoterapeutka oraz systemowa terapeutka rodzinna. Publikowała m.in. w "Życiu Warszawy" i "Nowinkach Psychiatrycznych". Związana z INTRĄ od kilkunastu lat. Obecnie jest odpowiedzialna przede wszystkim za organizację staży studentów naszych szkół psychoterapeutycznych.

 

X