Śmierć to pozostawanie bez odpowiedzi

Śmierć to pozostawanie bez odpowiedzi ”  (Emmanuel Lévinas)

                                                                

Miałam ulubione przedmioty

Miałam ulubione ubrania

Miałam ulubione książki

 

Mama łzą żałoby

Ocala ich istnienie

(wiersz „Córka i matka”)

 

Na cmentarzu staram się być co miesiąc. Rzadziej, niż dwa – trzy lata temu, bo gorzej chodzę, a od bramy do grobu jest daleko.

Pięć lat temu, 1 i 2 listopada byłam na Starych i Wojskowych Powązkach. Odwiedziłam wtedy groby bliskich i znajomych Zmarłych. W tym roku pójdę pewnie tylko 2 listopada do Basi i Rodziców. A w przyszłym roku ….. może ktoś przyjdzie do mnie.

1 listopada od czasów PRL-u jest dniem wolnym od pracy i świętem o nazwie Święto Zmarłych (nazwa ta przetrwała do dziś).

W kalendarzu religijnym 1 listopada, Dzień Wszystkich Świętych jest rzymskokatolicką uroczystością ku czci znanych i nieznanych Świętych. Jest dniem radosnym.

Natomiast 2 listopada, Zaduszki jest Dniem Zadusznym, dniem modlitw za dusze zmarłych, dniem refleksji, zadumy, pamięci o tych, których możemy odwiedzać już tylko na cmentarzu i tam zapalić Im światełka naszej pamięci.

Jestem agnostykiem i szanując święta religijne – nie rozumiem, czemu mamy modlić się za  zmarłych, których dusze przebywają w czyśćcu, a nie po prostu za zmarłych. Przecież skąd mamy wiedzieć, czy ktoś jest w czyśćcu, czy nie jest?

18 października tego roku był pięknym dniem. Popatrzyłam na zdjęcie Basi i pomyślałam: oprę się o swój powóz (balkonik), a Ty weźmiesz mnie pod rękę i jakoś dotrzemy do Twoich Prochów i do Dziadków. Udało się! Jak zwykle, na grobie położyłam białą różę, wianuszek i zapaliłam znicze. Przez godzinę siedziałam na grobie w BEZCZASIE. Bezczas na cmentarzu jest dla mnie najlepszą psychoterapią.

Jesienią Stare Powązki są piękne. Ludzie w ciszy i skupieniu sprzątają groby swoich bliskich, nie zwracają uwagi na innych, a jeśli komuś spadnie łza na płytę nagrobną, to nikogo to nie dziwi.

Od pięciu lat, osiemnastego dnia każdego miesiąca powraca do mnie ten sam dzień. Cierpienie. Ból. Ale też, paradoksalnie, ulga nieobecności w realiach codzienności. I BEZCZAS.

A może POCZUCIE BEZCZASU jest po prostu odpowiedzią na najistotniejsze pytania: o sens życia i o to, czy jest „życie” po śmierci? I o to, czy spotkamy się  bliskimi?

1 i 2 listopada pojedziemy na cmentarze,  zapalimy światełka także na ulicach pod tablicami upamiętniającymi zabitych podczas wojny.

1 i 2 listopada świat żywych połączy się ze światem zmarłych. 1 i 2 listopada będziemy zamyśleni, będziemy wspominali bliskich, których już nie ma wśród nas.

I 1 i 2 listopada nie będziemy spieszyć się, jak codziennie. I będziemy dla innych (żywych) milsi i troskliwsi.

A potem …. wrócimy do coraz szybszej codzienności, wołając do siebie w przelocie: „do widzenia”. I nie pomyślimy nawet, że powiedzenie komuś „do widzenia” (według filozofa Emmanuela Levinasa) jest przekazaniem nadziei na spotkanie nie tylko w tym życiu, ale również nadzieją na spotkanie – u Boga. A Dieu!

 

Krystyna Poznańska - Ostrowska

X