SMUTEK – CO ZROBIĆ GDY PRZESZKADZA

Czy napisanie o smutku będzie dobrym tekstem na lato, gdy ludzie cieszą się słońcem i wakacjami?

Ale przecież cieszą się nie wszyscy, niektórzy są smutni, a wczesne poranki lata skracają noc, która bywa wolna od smutku i z niebytu trzeba wracać do smutnego bytu.

Czym jest smutek? Smutek jest emocją, jest czymś, co odczuwamy dotkliwie i nieprzyjemnie.

Człowiek, to nie tylko ożywiona postać organiczna z mózgiem, w którym miliardy neuronów i biliony połączeń między nimi zarządzają jego (człowieka) funkcjonowaniem, ale jeszcze …. COŚ. CO – nie wiedzą, ani badacze nauk ścisłych, ani filozofowie, którzy od tysięcy lat pytają o to: Po co żyjemy? Jaki jest sens życia?  Pytają, czy po życiu TU, żyjemy dalej? A jeśli tak, to czy TAM spotkamy się ze swoimi bliskimi, których kochamy TU? I pytają o to, czym jest bliskość z Innym?

Być może więc, smutek jest potrzebny człowiekowi? Bo jakby smakowała radość, gdybyśmy nie poznali smutku? A czy może być tęsknota bez smutku?

Smutek jest trudny do zrozumienia. On po prostu jest i trzeba coś z nim zrobić, jeśli nie odchodzi sam. Zaakceptować, jeżeli w życiu zbyt nie przeszkadza, lub starać się zlikwidować, albo zminimalizować ból, jaki zadaje. Bo smutek rani, a rany bolą.

Niektórzy ludzie mają w sobie mniej, inni więcej smutku. Dlaczego tak jest, nie wiadomo (naukowcy szukają m.in. podłoża biologicznego i  środowiskowego). Ludzie też różnią się odczuwaniem smutku w sytuacjach  przykrych, trudnych i tragicznych.

Ja należę do osób, które smutek czują nierzadko. I choć w życiu przeżyłam wiele chwil radosnych i szczęśliwych, gdy o smutku zapominałam, to jednak czasami przypominał on o sobie. A od pięciu lat  smutna jestem prawie stale, co jest bardzo męczące. I nieraz dosyć mam takiego życia, a pytanie o sens życia domaga się odpowiedzi. Ale odpowiedz nie przychodzi.

Natomiast już wiem, kiedy mój smutek jest mniej bolesny i kiedy zdarzają się chwile, gdy obok niego czuję trochę radości i zadowolenia, kiedy z zaciekawieniem patrzę na otaczający mnie świat. A zdarza się to właśnie latem, gdy idę ze swoim smutkiem i nagle zobaczę drzewa, potem patrzę na niebieskie niebo i odkrywam świat żyjący obok mnie. Wpatruję się w zielone liście, oglądam pień drzewa i widzę dziejące się tam życie. Potrafię minutami obserwować owady żyjące na drzewach. Swiat jest ciekawy i fascynujący. I może smutek nie jest najważniejszy w moim życiu? Może istnieje za nim coś innego, równie fascynującego i tajemniczego, jak życie owadów na drzewach? I nie musi to być nic dramatycznego i strasznego?

Zauważyłam też, że smutek daje mi trochę spokoju, gdy jestem z ludzmi, a też, gdy robię coś, co jest potrzebne dla mnie i innych. Na przykład, kupuję coś w sklepiku pod domem i porozmawiam z sympatyczną ekspedientką, albo pogadam z sąsiadką, która wyszła z psem na spacer. I oczywiście wtedy, kiedy jestem w pracy, wykonuję tam swoje zadania i kontaktuję się z koleżankami.

Mój smutek jest też mniejszy, gdy spotykam się z przyjaciółmi, którzy, tak jak ja – stracili bardzo bliską osobę. Wówczas smutek ustępuje miejsca spokojnej refleksji nad życiem, nad trwałością kojącej pamięci o Ukochanej Osobie, której nie można przytulić, ale która jest ciągle ważna i w jakiś sposób obecna w nas.

Żyć ze smutkiem jest bardzo ciężko i dlatego warto szukać możliwości rozstania się z nim lub zminimalizować jego obecność i zrobić miejsce dla chwil chociaż trochę spokojnych i radosnych.

Różne są powody długotrwale utrzymującego się smutku i różne możliwości poradzenia sobie z nim. Można pójść do psychologa i lekarza – czasem trzeba, bo smutek może być jednym z objawów np. zespołów depresyjnych.

Ale warto też poszukać „ ratunku” wokół siebie, wśród innych, życzliwych nam ludzi ( a tacy są, ale trzeba dostrzec ich wokół siebie ) i wśród świata przyrody, który nas otacza.

Smutek obezwładnia, ogranicza pozytywną aktywność – wiem jednak po sobie, że trzeba zmusić się i po prostu wyjść z domu.

Człowiek nie jest sam na świecie, są wokół niego Inni. Bo gdyby był sam, to nie wiedziałby, że istnieje, nie wiedziałby, a raczej nie czułby miłości, troski, tęsknoty i ….. smutku.

 

Krystyna Poznańska - Ostrowska
Dziennikarka, socjoterapeutka oraz systemowa terapeutka rodzinna. Publikowała m.in. w "Życiu Warszawy" i "Nowinkach Psychiatrycznych". Związana z INTRĄ od kilkunastu lat. Obecnie jest odpowiedzialna przede wszystkim za organizację staży studentów naszych szkół psychoterapeutycznych.

X